Popek uderza w "przestarzałe panny młode po 30", które "nie mogą znaleźć chłopa". Punktujemy, co przemilczała

gazeta.pl 2 godzin temu
W najnowszym wywiadzie Anna Popek postanowiła wypowiedzieć się na temat macierzyństwa. kilka opowiedziała przy tym o własnych doświadczeniach związanych z wychowaniem dwóch córek. Skupiła się za to na Polkach, które późno rodzą. Uderzyła też w samotne kobiety po trzydziestce, które "nie mogą znaleźć chłopa". Zestawiliśmy to z kontrowersyjną wypowiedzią dziennikarki sprzed ośmiu lat. Wygląda na to, iż poglądy Popek kilka się zmieniły.
Anna Popek jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych twarzy polskich prawicowych mediów. Prezenterka co jakiś czas zabiera głos na tematy nie tylko związane z polityką, ale także sprawami społecznymi. O tych wypowiedziach gwałtownie robi się głośno. Nic dziwnego, bo powiedzieć, iż są kontrowersyjne, to jak nic nie powiedzieć.

REKLAMA







Zobacz wideo nie zdają sobie sprawy, iż naprawdę nie będzie potem narodu



Anna Popek o tym, dlaczego kobiety nie rodzą dzieci. Uderzyła w patriotyczne tony
Anna Popek udzieliła wywiadu Kozaczkowi. W pewnym momencie została zapytana o ślub Viki Gabor i hejt, który spadł na piosenkarkę (internauci wytykali 18-latce, iż jest zbyt młoda). To pytanie skłoniło Popek do głębszych przemyśleń na temat tego, jaki wiek jest idealny na małżeństwo i rodzenie dzieci. Według prezenterki inspiracją dla Polek mogą stanowić kobiety w jej rodzinie, które brały ślub w wieku 18 lat, a rok później rodziły dziecko. Przekonywała, iż ślub i macierzyństwo w młodym wieku są świetnym pomysłem, bo dziewczyny są wtedy "w sile wieku, mają pełnię możliwości fizycznych i też psychicznych".
Prezenterka nie powołała się przy tym na żadne dane, wskazujące na to, iż młode mamy rzekomo mają lepiej radzić sobie pod względem psychicznym z wychowywaniem dzieci. Ani słowem nie wspomniała też o tym, iż dojrzalsze kobiety bardziej świadomie podchodzą do tematu macierzyństwa. Nie powiedziała również o tym, iż kobiety coraz częściej decydują się na późne macierzyństwo albo całkowicie z niego rezygnują m.in. przez niestabilną sytuację finansową, trudną sytuację na rynku mieszkaniowym czy też obawę, iż drastycznie zmieni się ich pozycja na rynku pracy (wystarczy wskazać, iż Polki boją się, iż po powrocie z urlopu macierzyńskiego gwałtownie zostaną zwolnione, bo przecież pracodawcą znalazł "godne" zastępstwo).
Zamiast tego Popek wskazywała, iż macierzyństwo to ciężka praca, którą kobiety muszą wykonać. I tu pełna zgoda - jest jednak pewne "ale", bo ani razu nie wskazała na trud wychowawczy ojców, tak jakby to jedynie matki miały zajmować się domem i dziećmi. Rzuciła za to, iż "jest potrzebna matka, która tym wszystkim zarządza", a ponadto "może tego [pracy związanej z wychowaniem dzieci - red.] boją się dziewczyny wychowane teraz tak troszkę egoistycznie". Uderzyła też w patriotyczne tony.
Dziewczyny nie zdają sobie sprawy, iż naprawdę nie będzie potem narodu
- oceniała. Jako wzór postawiła Czeszki, które postanowiły "spełnić obywatelski obowiązek" i zaczęły rodzić więcej dzieci, by zniwelować niż demograficzny [przypomnijmy, iż w Czechach w latach 1999-2021 nastąpił gwałtowny wyż demograficzny dzięki stabilizacji gospodarczej i prodemograficznej polityce, a pięć lat temu współczynnik dzietności w tym kraju był drugim najwyższym w Europie. To się jednak zmieniło. W zeszłym roku czeskie media alarmowały: "Za 400 lat nas nie będzie" - red.]. Dodała, iż nie rozumie przy tym kobiet, które świadomie podejmują decyzję o tym, iż chcą być bezdzietne. Te według prezenterki "robią sobie wielką krzywdę".



Anna Popek o samotnych kobietach po 30.
Pani Popek ubolewała też nad tym, iż kobiety późno wychodzą za mąż. Uderzyła w samotne 30-letnie kobiety, które "nie mogą znaleźć chłopa". Najbardziej oberwało się kobietom z dużych miast.
A potem chodzą te biedne, nieszczęśliwe, przestarzałe panny młode po 30. i nie mogą znaleźć chłopa. No naprawdę tak przecież jest w Warszawie, no w innych dużych miastach też, no to lepiej, tak?
- pytała. Szkoda tylko, iż Popek zapomniała dodać, iż sama wyszła za mąż, kiedy miała 28 lat, a po 16 latach małżeństwa się rozwiodła. Dodała jednak, iż wedle jej wiedzy - znów jednak nie wiadomo, skąd zaczerpniętej - teraz to mężczyźni częściej chcą mieć rodziny. Ech, wiadomo, prawdopodobnie to wszystko przez "ten cały feminizm".
Anna Popek o kobietach. "Nie są szczęśliwe, zajmując wysokie stanowiska"
Popek na temat społecznej roli kobiet mówiła już w 2017 roku. Jej wypowiedź o tym, iż kobiety nie są szczęśliwe, pracując na wysokich stanowiskach, nie przeszła bez echa.
Myślę, iż przeżywamy teraz pewną kompromitację feministycznych postulatów, które skłoniły kobiety do samodzielności. Kompromitacja polega na tym, iż kobiety nie są szczęśliwe, zajmując wysokie stanowiska, walcząc o pracę, walcząc o chleb codzienny, niestety pozbawiają się cudownej beztroski, która kobiecie była przypisana, ale także możliwości zajęcia się gruntownie domem i wychowaniem dzieci
- mówiła w wywiadzie dla portalu Newseria. Tą wypowiedzią Popek pokazała, iż nie tylko nie rozumie, czym jest feminizm, ale też ukazała, iż niekoniecznie wiele wie o sytuacji finansowej Polek. Czyżby "cudowna beztroska" - jak można rozumieć związana z brakiem pracy zawodowej - została zabrana Polkom, bo "wmówiono im", iż muszą robić kariery? Tak jakby praca w zawodzie nie wiązała się wcale z tym, iż kobiety mają ambicje. Poza tym muszą pracować, bo jednak jedna pensja w budżecie rodzinnym to za mało, by utrzymać siebie i bliskich.



Na tym rozważania na temat pracujących Polek się nie zakończyły. - Chyba nie przynosi to kobietom [realizacja się zawodowo - red.] tak wielkiego szczęścia, przynajmniej nie wszystkim. Bo wiem, iż wiele kobiet ma problem z alkoholem, wiemy, iż wiele kobiet po prostu szuka swojego miejsca w świecie, ciepła, bliskości drugiej osoby, a tego w pracy nie znajdzie - mówiła w tym samym wywiadzie.
Po chwili dodała: - Oczywiście są kobiety, które mają wybitne talenty, które muszą się realizować zawodowo, bo inaczej będą nieszczęśliwe i to jest fajne. Trzeba rozpoznać swoją drogę i w nią pójść, ale też trzeba odpuścić. Niekoniecznie wszystkie musimy robić karierę i wszystkie musimy pracować zawodowo - usłyszeliśmy. Sama jednak zapytana wówczas, czy z perspektywy czasu zrezygnowałaby z kariery zawodowej, powiedziała, iż nie, bo "to jej powołanie", ale pracowałaby mniej i miała więcej dzieci. Nie pozwoliła jej na to jednak sytuacja finansowa. Cóż, może innym Polkom też nie pozwala? Na taką refleksję prezenterka się jednak nie zdecydowała.
Idź do oryginalnego materiału