Piotr „Łatwogang” Hancke po raz kolejny udowodnił, jak ogromną siłę ma polska społeczność internetowa. Popularny influencer w zaledwie 52 godziny przejechał rowerem trasę z Zakopanego do Gdańska. Cel był jeden: zbiórka milionów złotych na ratowanie dzieci chorujących na dystrofię mięśniową Duchenne’a (DMD). Akcja zakończyła się gigantycznym sukcesem.
Wyprawa rozpoczęła się w piątek (22 maja) po godzinie 16:00 pod Tatrami. 23-letni streamer postawił przed sobą ekstremalne wyzwanie – pokonanie blisko 700 kilometrów przy minimalnej ilości snu. Całość zmagań była transmitowana na żywo w mediach społecznościowych, co pozwoliło na bieżąco śledzić nie tylko postępy na mapie, ale i lawinowo rosnący licznik wpłat.
Kryzys na trasie i walka z czasem
Logistykę i bezpieczeństwo na trasie zabezpieczał samochód techniczny, w którym influencer ucinał sobie jedynie kilkudziesięciominutowe drzemki. Przemęczenie i gigantyczny wysiłek fizyczny dały o sobie znać w drugiej dobie rajdu. W pewnym momencie kryzys był na tyle poważny, iż sztab rozważał wezwanie pomocy medycznej.
Mimo skrajnego wycieńczenia, Łatwogang kontynuował jazdę, napędzany wiadomościami od kibicujących mu tysięcy internautów.
Cel główny osiągnięty w Toruniu. Ruszyły kolejne zbiórki
Głównym założeniem rajdu było zebranie 12 milionów złotych, czyli kwoty brakującej do sfinansowania niezwykle drogiej terapii genowej w USA dla 8-letniego Maksa Tockiego.
Wielki przełom nastąpił w niedzielny poranek. Podczas postoju na stacji benzynowej w Toruniu pasek zbiórki dla Maksia zapełnił się w stu procentach. Niedługo później chłopiec wraz z rodzicami osobiście pojawił się na trasie, by podziękować influencerowi.
Widząc ogromną mobilizację darczyńców, Łatwogang podjął decyzję o kontynuowaniu zbiórki i uruchomił kolejne skarbonki dla innych dzieci cierpiących na tę samą rzadką chorobę genetyczną. W ten sposób wsparcie finansowe trafiło również na konta m.in. Adasia (dla którego zebrano 3,5 mln zł) oraz Wojtusia.
Tłumy na finiszu w Gdańsku
W niedzielę (24 maja) chwilę po godzinie 21:00, potwornie zmęczony, ale uszczęśliwiony Piotr Hancke wjechał do Gdańska. Nad morzem witały go setki mieszkańców i fanów, którzy śledzili finał akcji na żywo.
Twórca podziękował wszystkim zaangażowanym bezpośrednio z dachu busa technicznego:
– Wszyscy razem to zrobiliśmy! – mówił przez megafon do zgromadzonych wokół ludzi oraz dziesiątek tysięcy widzów oglądających transmisję online.
Ostateczny bilans tej spontanicznej, weekendowej akcji zamknął się w kwocie ponad 18 milionów złotych. To kolejny spektakularny sukces charytatywny Łatwoganga w tym roku, który udowadnia, iż zaasięgi w mediach społecznościowych można przekuć w realne, ratujące życie działanie.



