Spielberg, kto tak mówi xD
ale efekty specjalne przez cały czas trzymają się bardzo dobrze!
niestety, osoby z padaczką raczej lepiej, by nie oglądały – naprawdę jest tu w ciul migających obrazów, i były one męczące choćby dla mnie.
Problemem „Ducha” jest jego gatunkowość. Naprawdę trudno w tej chwili stworzyć coś, co by było straszydłem, a w dodatku bez flaków. Jednak w latach 80′ prawdopodobnie wyglądało to nieco inaczej, i dlatego sceny, które dziś mogą lekko śmieszyć, wtedy takie nie były.
Choć po prawdzie, jeżeli chodzi o stronę wizualną, to jedynie końcówka nieco dziwnie wygląda – bo bohaterowie dosłownie latają po domu, co jakoś turbo estetyczne nie jest.
Ale hej, mamy tu horror, klasyk i to wysoko oceniany.
Fabuła prosta: małżeństwo mieszka sobie z dzieciakami, aż pewnego dnia najmłodsza, Carol (Heather O’Rourke) znika i zaczyna się walka o życie dziewczynki. Gdzieś już to widziałam… a nie, czekaj, „Duch” był pierwszy.
Tak samo, jak był przed „Ringiem”, czyli z motywem porąbanego poltergeista z telewizora. adekwatnie spodobał mi się ten wątek, to takie ładne ostrzeżenie przed technologią.
Jeśli będziecie „Ducha” oglądać bardziej jako film przygodowy, niż horror, to raczej się nie zawiedziecie. Ot, no – nieco mroczniejsza historyjka, w której trochę widać późniejsze przyszłe hity Spielberga. Wprawdzie reżyserią się nie zajął, ale scenariuszowo to wybrzmiewa.
A skoro o scenariuszu mowa, to akcja trochę długo nam się rozwija i mam wrażenie, iż więcej jest tu rozmów o życiu, niż o samym problemie. Nie jest to może nic złego, ale prawdziwe mięso siadło w jednej scenie – która zresztą nie do końca wybrzmiała, jakby twórcy bali się postawić na konkret gatunek, konkret mhrok.
Ale, właśnie: skoro są pogadanki, to przy niektórych miałam istne WTF. Kto tak mówi? Serio, leciało sztucznością jak stąd do Berlina. W jednym momencie potężnie się zaśmiałam, bo to było tak bardzo XD.
Dobra, może lepiej bez spojlerów.
Bo mimo iż film trwa dwie godziny i się zestarzał horrorowo, to wciąż miło się go ogląda. Twórcy przyłożyli się nie tylko do efektów wizualnych, ale także do nastroju domu. A jasnowidzka Tangina (Zelda Rubinstein), która ratuje dupy bohaterom potrafiła zagrać głosem. Tyle iż ten akurat psuł lektor xD. Ale i tak lepsze to od dubbingu.
———————
Franczyza „Poltergeist” jest raczej niezbyt udana, ale trzeba przyznać, iż druga próba nie do końca legła w gruzach. Choć oceny na imdb nie zachwycają (5,5,/10), to jednak nominacja za efekty specjalne wpadła. Ale o tym w recenzji drugiej części, która wpadnie w sobotę i serdecznie zapraszam.

————————–
POLTERGEIST (1982),
reż. Tobe Hooper
scenariusz: Steven Spielberg, Michael Grais, Mark Victor
Występują: JoBeth Williams, Heather O’Rourke, Craig T. Nelson
Nominacje do oskarów 83′ za:
najlepsze efekty specjalne,
najlepszy dźwięk (efekty),
najlepsza muzyka










