Fenomen lekkiej komedii romantycznej
"Emily w Paryżu" od swojej premiery stała się serialem budzącym ogromne emocje. Jedni zachwycali się pięknymi kadrami i romantycznym klimatem, inni krytykowali stereotypowe podejście do Francuzów. Niezależnie od ocen, produkcja błyskawicznie trafiła do zestawień najpopularniejszych tytułów Netfliksa i zyskała rzesze oddanych fanów. Każdy sezon był szeroko komentowany w mediach, a stroje bohaterki, granej przez Lily Collins, stały się inspiracją dla młodych widzów na całym świecie.
Lily Collins dzięki serialowi przeżyła kolejny rozkwit kariery. Już wcześniej była znana z ról w "Królewnie Śnieżce" czy "Love, Rosie", jednak dopiero udział w "Emily w Paryżu" sprawił, iż jej nazwisko zaczęło być kojarzone globalnie z lekkimi, modnymi produkcjami telewizyjnymi. Jej Emily jest pełna energii, odważna i często naiwnie patrząca na świat, co sprawia, iż budzi sympatię i staje się bliska widzom. Collins wielokrotnie podkreślała w wywiadach, iż rola Emily była dla niej dużym wyzwaniem, ale też okazją do pokazania swoich umiejętności komediowych.Reklama
Paryż w serialu i turystyczny urok
Jednym z największych atutów "Emily w Paryżu" są malownicze ujęcia francuskiej stolicy. Twórcy zadbali o to, aby widzowie mogli poczuć atmosferę miasta, od wąskich uliczek i kawiarni po monumentalne zabytki. Dzięki temu serial stał się nie tylko opowieścią romantyczną, ale i reklamą Paryża, który odnotował wzrost zainteresowania turystów po premierze produkcji. Widzowie przyciągani byli wizją życia w eleganckim mieście pełnym smaków, kolorów i nieoczekiwanych przygód.
Warto podkreślić, iż według badań francuskiego Narodowego Centrum Kinematografii, niemal 40% turystów, którzy przyjechali do Francji zainspirowanych filmami lub serialami, zdecydowało się na podróż właśnie po obejrzeniu odcinków "Emily w Paryżu".
Polski akcent, który zaskoczył widzów
W jednym z odcinków padają słowa o Krakowie. Miasto zostało przedstawione jako wyjątkowe, godne odwiedzenia i pełne uroku. Pod koniec sezonu ambitna specjalistka ds. marketingu wyjeżdża do Rzymu, jednak nie zamierza zdradzać szczegółów swoich planów przenikliwej szefowej. Sylvie Grateau chce bowiem wykorzystać rodzący się romans podwładnej do celów zawodowych. Zamiast więc otwarcie przyznać się do podróży do Włoch, bohaterka na gwałtownie wymyśla historię o wycieczce do... Krakowa. Okazuje się jednak, iż nie jest to kierunek, który szczególnie przypadł Sylvie do gustu.
"Co? Kto lata do Krakowa?" - pyta z niedowierzaniem, dodając złośliwie, iż miasto prawdopodobnie i tak ma więcej do zaoferowania niż Chicago. Nie wszyscy w paryskiej agencji podzielają jej zdanie - w tej samej scenie do biura wchodzi Luc i z entuzjazmem chwali Kraków. "To moje ulubione miasto w Europie. Jedyne, którego nie zbombardowali. Prawdziwy klejnot" - mówi bohater, po czym zachwala kopalnię soli w Wieliczce, a także gołąbki. Obiecuje przygotować Emily listę miejsc do zwiedzenia w Krakowie.
To krótka scena, ale dla polskich widzów okazała się bardzo istotna. Serial, który oglądany jest w dziesiątkach państw i dociera do milionów ludzi, w taki sposób zwrócił uwagę na polską kulturę i turystykę. Niewielki wątek stał się powodem do dumy i pokazem, iż Polska może być częścią globalnej popkultury. Widzowie komentowali, iż dzięki temu serialowi Kraków może zyskać dodatkowe zainteresowanie ze strony zagranicznych turystów.
Darren Starr, twórca serialu, również wypowiada się o Krakowie w samych superlatywach. W rozmowie dla Netfliksa podkreślił, iż "zakochał się w wyjątkowej atmosferze tego miasta". Zachwycał się jego kulturą, dodając, iż w sferze gastronomii i rozrywki zawsze coś się tam dzieje. To właśnie dlatego chciał, aby Kraków pojawił się w "Emily w Paryżu" i by sam serial zachęcał widzów do odkrywania tego miejsca.
Niewielkie nawiązania, choćby jeżeli krótkie, mają duże znaczenie, ponieważ budują poczucie reprezentacji i sprawiają, iż globalna publiczność dostrzega nasz kraj w kontekście pozytywnym. W tym przypadku była to pochwała, a nie stereotyp czy uproszczenie, co spotkało się z ciepłym odbiorem.
Zobacz też: Polski serial przedstawia wstrząsającą historię. To wydarzyło się naprawdę
