Polski serial w ogniu krytyki. Fabuła jednak mija się z prawdą?

swiatseriali.interia.pl 16 godzin temu
Zdjęcie: INTERIA.PL


Serial "Ołowiane dzieci" od momentu premiery wywołuje wiele emocji. Niedawno głos w sprawie zabrał także wnuk prof. Bożeny Hager-Małeckiej, która była inspiracją dla granej przez Agatę Kuleszę Krystyny Berger. "Bardzo bolesne było dla mnie oglądanie historii stworzonej przez Macieja Pieprzycę. Jest to opowieść strasznie krzywdząca i niesprawiedliwa" - przekazał w mediach społecznościowych.


"Ołowiane dzieci": polski serial zachwyca cały świat


Serial "Ołowiane dzieci", który zadebiutował na Netfliksie 11 lutego, oparty jest na prawdziwych wydarzeniach opisanych w książce Michała Jędryki. Fabuła przedstawia dramatyczną historię, gdy w latach 70. XX wieku wśród dzieci z katowickich Szopienic rozprzestrzeniała się ołowica. Jest to choroba wywołana zatruciem metalami ciężkimi, na którą w szczególności były narażone dzieci mieszkające w okolicy huty. Na ekranie śledzimy losy dr Jolanty Wadowskiej-Król, która odkrywa prawdę o zdrowiu młodych Polaków z Szopienic.Reklama


W głównej roli możemy zobaczyć znaną z "Zimnej wojny" i "Idy" Joannę Kulig. Na ekranie partnerują jej m.in. Agata Kulesza, Kinga Preis, Michał Żurawski, Marian Dziędziel, Zbigniew Zamachowski, Sebastian Pawlak i Julia Polaczek.


"Ołowiane dzieci": wnuk prof. Bożeny Hager-Małeckiej mówi wprost. "To szczególnie krzywdzące"


Na ten moment serial zbiera znakomite recenzje i jest porównywany do cenionego "Czarnobyla" - takiej analogii użył m.in. Clint Worthington z amerykańskiego portalu rogerebert.com. Mimo popularności choćby poza granicami Polski, produkcja ma także spore grono krytyków. Wśród nich jest choćby Stanisław Torbus, wnuk prof. Bożeny Hager-Małeckiej, która w 1974 roku razem z Jolantą Wadowską-Król przeprowadzała akcję leczniczą. W serialu kobietę przedstawiono jednak pod zupełnie innym nazwiskiem. Jest nią grana przez Kuleszę prof. Krystyna Berger. To jednak nie koniec nieścisłości; wnuk prawdziwej profesor zwrócił uwagę na to, iż rola jego babci została w tej historii umniejszona. W rzeczywistości nie raz wykazywała się odwagą i stawała przeciwko systemowi, co zostało opisane w powieści Jędryki.
"Pierwszym sygnałem, iż coś jest nie tak, była zmiana imienia mojej babci w przedpremierowych informacjach. Nie rozumiałem tego zabiegu, ale po obejrzeniu serialu zobaczyłem, iż jej rola została przedstawiona w sposób diametralnie odbiegający od faktów" - przekazał Torbus w obszernym wpisie na Facebooku.
"[...] Profesor Bożena Hager-Małecka przez cały czas rozpościerała parasol ochronny nad dr Wadowską-Król i Wiesławą Wilczek, chroniąc je przed naciskami partyjnych dygnitarzy oraz Służby Bezpieczeństwa. To szczególnie krzywdzące, ponieważ uderza nie tylko w historyczną prawdę, ale także w jej dziedzictwo i pamięć, pozostawiając w świadomości widzów zniekształcony obraz osoby, która w rzeczywistości wykazała się odwagą i bezkompromisową postawą wobec systemu. Bardzo bolesne było dla mnie oglądanie historii stworzonej przez Macieja Pieprzycę. Jest to opowieść strasznie krzywdząca i niesprawiedliwa" - dodał.
Post wywołał lawinę komentarzy. Wielu mieszkańców Śląska przyznało mężczyźnie rację, wspominając dawne czasy i to, jak wiele dobra dla mieszkańców uczyniła Hager-Małecka. Część internautów nazwała produkcję "szkodliwą i nieuczciwą", gdyż obraz lekarki został kompletnie wypaczony. Po tak wielu reakcjach Torbus ponownie zabrał głos, dziękując za odzew i zwracając uwagę na potrzebę takich dyskusji, choćby w mediach społecznościowych:
"Dziś, kiedy żyją jeszcze ludzie pamiętający prof. Hager-Małecką, wycięcie jej z historii budzi gniew i frustrację. To krzepiące, iż stajecie w jej obronie. Bardzo Wam za to dziękujemy! Ale co będzie za 5, 10, 20 lat? Pamięć ludzka jest ulotna. Świadkowie odejdą. Zostanie streaming".
Zobacz też:
Perełka fantasy powraca! Finał zadebiutuje szybciej, niż przypuszczacie
Idź do oryginalnego materiału