Polski serial Netfliksa bił rekordy popularności. Zachwycił widzów na całym świecie

swiatseriali.interia.pl 1 godzina temu
Zdjęcie: INTERIA.PL


"Idź przodem, bracie" to polski serial, który niespodziewanie stał się jednym z największych sukcesów rodzimej produkcji na platformie Netflix. Tytuł, będący lokalnym dziełem, zyskał ogromną oglądalność nie tylko w Polsce, ale także na świecie. Według danych serwisu streamingowego trafił na listy najchętniej oglądanych produkcji aż w czterdziestu krajach. Produkcja pokazała, iż polskie seriale mogą konkurować z globalnymi hitami i zyskać uznanie międzynarodowej publiczności.



"Idź przodem, bracie": Początki i droga na platformę Netflix


Serial "Idź przodem, bracie" to oryginalna produkcja Netfliksa realizowana w Polsce. Projekt od początku zapowiadany był jako ambitna próba połączenia lokalnych realiów z uniwersalnym przesłaniem, które mogłoby zainteresować widzów niezależnie od kraju. Scenariusz oparto na motywach literackich, a jego twórcy od początku zakładali, iż historia będzie czytelna zarówno dla widzów znad Wisły, jak i dla międzynarodowej publiczności. Dzięki temu, iż Netflix zainwestował w promocję serialu na wielu rynkach, gwałtownie udało się zbudować wokół niego rozgłos.Reklama


Serial przedstawia losy byłego policjanta, który po dramatycznym wydarzeniu musi odejść ze służby. Obciążony długami ojca, zatrudnia się jako ochroniarz w centrum handlowym. Przypadek sprawia, iż wikła się w groźną intrygę, zmuszającą go do zmierzenia się z własną przeszłością oraz wystawiającą na próbę jego lojalność i wartości. Produkcja "Idź przodem, bracie" zadebiutowała na Netfliksie 30 października 2024 roku i od razu zdobyła uznanie jako jeden z najciekawszych polskich seriali roku.



Obsada, która przyciąga uwagę


W serialu wystąpili znani polscy aktorzy młodego pokolenia, ale także doświadczeni artyści, którzy nadali całości wiarygodności. Główne role zagrali Piotr Witkowski i Konrad Eleryk, a towarzyszyli im m.in. Marcin Kowalczyk, Aleksandra Adamska, Jakub Wesołowski, Mirosław Haniszewski, Cezary Żak, Piotr Adamczyk, Sebastian Dela oraz Andrzej Popiel. Aktorzy przygotowywali się do swoich postaci przez trzy i pół miesiąca intensywnych treningów oraz konsultacji ze specjalistami od sztuk walki, co pozwoliło im samodzielnie zagrać wiele wymagających scen akcji.
Polscy aktorzy, dotąd kojarzeni głównie z krajowym rynkiem, zyskali dzięki temu międzynarodową rozpoznawalność. To właśnie obsada i jej autentyczność były jedną z mocniejszych stron produkcji, co wielokrotnie podkreślano w zagranicznych recenzjach.

Rekordy popularności i światowy rozgłos


Największym sukcesem "Idź przodem, bracie" było to, iż serial znalazł się w zestawieniach najchętniej oglądanych produkcji Netfliksa aż w czterdziestu krajach. To wynik, którego nie udało się osiągnąć wcześniej żadnemu polskiemu tytułowi. Obecność w rankingach obejmowała nie tylko państwa Europy, ale także Amerykę Północną, Amerykę Południową czy Azję. Dzięki temu serial zyskał status globalnego fenomenu i udowodnił, iż polska produkcja może konkurować z największymi produkcjami streamingowymi.
Sukces serialu otworzył twórcom drzwi do kolejnych projektów i sprawił, iż polskie produkcje zaczęto traktować z większą uwagą w centrali Netflixa. Reżyser i scenarzyści otrzymali propozycje pracy przy nowych projektach, a ich nazwiska zaczęły pojawiać się w międzynarodowych mediach branżowych. Dla polskiej branży filmowej był to sygnał, iż rodzime pomysły mogą stać się atrakcyjne dla globalnej widowni i iż warto inwestować w oryginalne scenariusze oraz lokalne talenty.

Znaczenie dla przyszłości polskich produkcji


Fenomen "Idź przodem, bracie" pokazuje, iż Polska może stać się ważnym punktem na mapie Netfliksa i innych platform streamingowych. Rosnąca popularność polskich seriali i filmów daje szansę na to, iż w przyszłości pojawi się jeszcze więcej ambitnych projektów realizowanych w naszym kraju. Sukces ten jest dowodem, iż rodzima kinematografia ma potencjał i iż widzowie na całym świecie są otwarci na historie opowiadane po polsku.
Zobacz też:
Prime Video znów zaskakuje! Bogata oferta dla fanów koreańskich seriali
Idź do oryginalnego materiału