"Kapitan Sowa na tropie" (1965): pierwszy polski serial kryminalny
Serial "Kapitan Sowa na tropie" przedstawiał losy kapitana Milicji Obywatelskiej, Tomasza Sowy. Bohater rozwiązywał zagadki kryminalne, a każdy odcinek prezentował inną sprawę. Odtwórcami głównych ról byli Wiesław Gołas (Sowa) i Michał Szewczyk (Albin, współpracownik Sowy).
Postać kapitana została stworzona przez Alojzego Kaczanowskiego, a adekwatnie Janinę Ipohorską, która ukrywała się pod tym pseudonimem. To dzięki jej wyczuciu dialogi w serialu skrzą się subtelnym dowcipem. Jednak wpływ na to, jak na ekranie prezentował się dzielny stróż prawa, bez wątpienia miał zarówno reżyser, jak i Gołas. Tworząc swą postać, aktor wzorował się na bohaterach powieści Raymonda Chandlera. Zwykle wyglądał na zmęczonego i udręczonego życiem, ale jego garnitur, kapelusz i prochowiec pozostawały nieskazitelne. gwałtownie budził zaufanie, ale potrafił także być stanowczy. jeżeli to nie przynosiło efektu, nie wzbraniał się przed innymi metodami i na przykład wręczał pieniądze w zamian za informacje. Reklama
Choć w serialu ani razu nie pada nazwa miasta, w którym toczy się akcja, to widz o wprawnym oku bardzo gwałtownie zorientuje się, iż Tomasz prowadzi swoje śledztwa w Łodzi. Już w pierwszym odcinku, zatytułowanym "Gipsowa figurka", widoczny jest budynek komendy przy ulicy Sienkiewicza. W produkcji pokazano także gmach dawnego Banku Związku Spółek Zarobkowych czy wejście do budynku Biblioteki Uniwersytetu Łódzkiego.
"Kapitan Sowa na tropie": aktorzy mieli dość tego serialu. Odmówili dalszego grania
Stanisław Bareja zamierzał stworzyć obraz opowiadający o walce dobra ze złem. "Kapitan Sowa na tropie" był pierwszym serialem w dorobku reżysera i nie wszystko poszło zgodnie z jego planem. Artysta nie wziął pod uwagę, iż sceny pościgów Syrenek po kostce brukowej nie będą zbyt przekonujące. Dodatkowo większość aktorów nie przywykła do występowania w tego rodzaju produkcjach i grała z wyraźnie teatralną manierą. Ważnym aspektem był również fakt, iż Bareja, być może jeszcze wtedy nie do końca świadomie, objawił się jako mistrz żartu. Zarówno tego słownego, jak i sytuacyjnego.
Prawdopodobnie właśnie to wszystko sprawiło, iż odtwórcy głównych ról, czyli Wiesław Gołas i Michał Szewczyk, nie do końca byli przekonani, czy serial powinien trafić na ekrany telewizorów. Po nakręceniu kilku odcinków uznali, iż "Kapitan Sowa na tropie" jest źle przemyślany, pozbawiony dynamicznej akcji i byli gotowi zrobić wszystko, by powstrzymać jego emisję. Ostatecznie serial zakończył się po ośmiu odcinkach, choć pierwotnie planowano, iż powstaną 42.
"Był tylko jeden tytuł, którego przez długi czas się wstydziłem. To 'Kapitan Sowa na tropie'. jeżeli ktoś chciał zrobić mi przykrość, wystarczyło, żeby tylko wspominał o tej roli. Z wiekiem mi to przeszło i teraz to się choćby cieszę, iż w nim zagrałem" - mówił po czasie Michał Szewczyk.
"Gdzież mógłbym po brukowanych ulicach Warszawy gonić syrenką starego wartburga? Mało kto wie, iż razem z Wieśkiem Gołasem zbuntowaliśmy się i przerwaliśmy zdjęcia. W planach było bowiem aż czterdzieści dwa odcinki, ale nam się te kryminalne mdłe historyjki zupełnie nie podobały. Chcieliśmy żywej i dynamicznej akcji, mówiliśmy: 'Zamiast siedzieć w gabinecie Sowy, niech napadnie na nas dziesięciu opryszków'" - wspominał.
"Kapitan Sowa na tropie": w serialu wystąpiła plejada polskich gwiazd
Stanisławowi Barei udało się do swojego serialu zaprosić zarówno uznanych już artystów, jak i początkujących aktorów, którzy niedługo stali się prawdziwymi gwiazdami. Wiesławowi Gołasowi i Michałowi Szewczykowi na ekranie towarzyszyli m.in. Janusz Kłosiński, Ludwik Benoit, Jerzy Turek, Krystyna Feldman, Leon Niemczyk, Pola Raksa czy Janusz Gajos.
Zobacz też:
Wybraliśmy najlepsze polskie kryminały ostatnich lat, które znajdziesz na HBO Max















