Mieszkańcy Lubelszczyzny dostali w środę rano alert RCB. Rosja uderzyła z powietrza w cele na terenie Ukrainy, a polskie wojsko poderwało myśliwce. Ostrzeżenie dla Lubelszczyzny trafiło na telefony trzy minuty po komunikacie armii. Było po wszystkim jeszcze przed ósmą.
Środowy poranek 23 września zaczął się na wschodzie kraju od dźwięku, którego nikt nie chce słyszeć przed pracą. Telefony zawibrowały niemal jednocześnie. Rządowe Centrum Bezpieczeństwa rozesłało wtedy krótką wiadomość o rosyjskim ataku powietrznym na Ukrainę.
“Uwaga! Rosyjski atak powietrzny na terenie Ukrainy. Sytuacja jest monitorowana. W przestrzeni RP operuje polskie lotnictwo. Oczekuj dalszych komunikatów”
– brzmiała treść ostrzeżenia.
Alert RCB dla Lubelszczyzny przyszedł trzy minuty po komunikacie wojska
Najpierw odezwało się Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych, które swój komunikat wydało o 7:10. Ostrzeżenie z RCB poszło w świat o 7:13. Różnica była minimalna.
Wojsko od razu wyjaśniło, skąd wzięło się nocne i poranne poruszenie nad wschodnią częścią kraju.
“W związku z uderzeniami Federacji Rosyjskiej na terytorium Ukrainy prowadzonymi z wykorzystaniem środków napadu powietrznego rozpoczęło się operowanie lotnictwa wojskowego w polskiej przestrzeni powietrznej”
– podkreśliło dowództwo.
Systemy obrony powietrznej osiągnęły stan gotowości
Do pracy ruszyło Centrum Operacji Powietrznych, czyli komórka odpowiadająca za bieżące decyzje w polskim niebie. Uruchomiono siły i środki pozostające w dyspozycji dowództwa. Poszły w ruch także radary.
“Naziemne systemy obrony powietrznej oraz rozpoznania radiolokacyjnego osiągnęły stan gotowości”
– dodało wojsko w swoim komunikacie.
Armia zaznaczyła przy tym, iż nie chodzi o reakcję na konkretne zagrożenie wiszące nad Polską, tylko o rutynę stosowaną przy każdym takim ataku.
“Działania te mają charakter prewencyjny i są ukierunkowane na zabezpieczenie przestrzeni powietrznej oraz jej ochronę, zwłaszcza w rejonach przyległych do zagrożonych obszarów”
– czytamy w komunikacie wojska.
Huk nad centralną Polską miał prostą przyczynę
Operowanie lotnictwa skończyło się po około 30 minutach. Maszyny wróciły na ziemię jeszcze przed ósmą, a wojsko zameldowało, iż polskie niebo pozostało nienaruszone. Wcześniej jednak nad centralną częścią kraju rozszedł się potężny huk, o który mieszkańcy zaczęli dopytywać w sieci.
“Nie zaobserwowano naruszenia przestrzeni powietrznej Rzeczypospolitej Polskiej. Informujemy, iż huk słyszalny dziś rano w centralnej części Polski związany był z przekroczeniem bariery dźwięku przez wojskowe samoloty bojowe”
– wyjaśniło dowództwo.
Bariera dźwięku pęka, gdy samolot przekracza prędkość rozchodzenia się dźwięku. Słychać to wtedy na ziemi jako pojedynczy, głuchy grzmot. Nic więcej się nie stało.
Przypomnijmy, iż wrzesień przyniósł Lubelszczyźnie całą serię takich poranków. 8 września wojsko poderwało myśliwce nad wschodnią granicą, a RCB ostrzegało mieszkańców dwukrotnie. Osiem dni później loty wstrzymały lotniska w Lublinie i Rzeszowie. Scenariusz powtarza się z uporem.
źródło zdjęć: Canva













