Dla gwiazd branży filmowej zdobycie Oscara jawi się jako spełnienie najskrytszych zawodowych marzeń i absolutny szczyt kariery. Za kilka godzin w Dolby Theather w Los Angeles odbędzie się 98. ceremonia rozdania statuetek, w trakcie której Amerykańska Akademia Filmowa uhonoruje najlepsze produkcje stworzone w 2025 roku oraz ich twórców. Tym razem na liście nominowanych znalazło się tylko dwoje Polaków: reżyser Maciek Szczerbowski (za krótkometrażowy film animowany "The Girl Who Cried Pearls") oraz kostiumografka Małgorzata Turzańska. To ona ma spore szanse, by stać się drugą w historii rodzimej kinematografii kobietą wyróżnioną tą prestiżową statuetką.
REKLAMA
Zobacz wideo Katarzyna Warnke o Oscarach: Dla wielu to szczyt kariery
To pierwsza i jedyna Polka nagrodzona Oscarem. Zdobyła go ponad 30 lat temu
Do tej pory Amerykańska Akademia Filmowa rozdała ponad 3100 statuetek, w tym kilka z nich trafiło w ręce Polaków. W tym zaszczytnym gronie znalazła się tylko jedna kobieta z naszego kraju, Ewa Braun. Jej kariera zaczęła się typowo, bo od projektowania kostiumów, a dopiero potem zaczęła spełniać się w tworzeniu tła dla bohaterów filmów i seriali. Współpracowała z najwybitniejszymi reżyserami w kraju, w tym z Andrzejem Wajdą, Krzysztofem Zanussim, Januszem Majewskim oraz Agnieszką Holland. Miała więc wypracowaną pozycję w branży, gdy Steven Spielberg zaproponował jej i Allanowi Starskiemu pracę przy "Liście Schindlera", za którą dostała nominację do Oscara. Nie przypuszczała jednak, iż go wygra. – Oscar nigdy nie pojawiał się w moich snach – tłumaczyła.
Wyszedł Tom Hanks, przedstawił nominacje. Następnie powiedział sakramentalne: 'And the Oscar goes to...' i wymienił Allana Starskiego i 'Iłłę' Braun. W pierwszym momencie nie do końca się zorientowałam, iż to chodzi o mnie
– wspominała w wywiadzie dla Polskiego Radia ceremonię, która odbyła się w 1994 roku. – Kiedy odbierałam mojego Oscara, żadna z naszych telewizji nie transmitowała tej uroczystości – opowiadała, przyznając jednocześnie, iż statuetka kilka zmieniła w jej życiu. Postawiła ją na stoliku w sypialni, teraz wiszą na niej perły. – Oscar zamknął pewien etap mojego życia, ale nie wywrócił go do góry nogami. A już na pewno nie przewrócił mi w głowie – przekonywała na łamach "Echa Dnia".
Była o krok od zdobycia Oscara. Ida Kamińska pierwszą Polką nominowaną przez Amerykańską Akademię Filmową
Choć Braun jest pierwszą Polką z Oscarem, to nie ona przecierała szlaki. Wiele lat wcześniej Amerykańska Akademia Filmowa doceniła bowiem talent innej naszej rodaczki. Mowa o Idzie Kamińskiej, aktorce i reżyserce żydowskiego pochodzenia. Stworzyła 65 przedstawień, aż 58 sztuk przetłumaczyła na język jidysz, dokonała kilku adaptacji dramaturgicznych, a przede wszystkim zagrała 124 role zarówno na scenie, jak i na ekranie. Za jeden z jej największych sukcesów uchodzi czechosłowacki dramat wojenny "Sklep przy głównej ulicy" według scenariusza i reżyserii Jána Kadára i Elmara Klosa. Za zagranie w nim sklepikarki Rozálii Lautmannovej w 1965 roku została nominowana do złotego rycerzyka. To uczyniło ją pierwszą aktorką w historii z byłego bloku ZSSR, która dostąpiła tego zaszczytu.
Mam ogromną satysfakcję, iż w dwadzieścia lat po wojnie zagrałam w pierwszym filmie i właśnie on osiągnął tak wielkie uznanie. W Ameryce doprawdy nie było ani jednego człowieka teatru i filmu, który by o 'Sklepie przy głównej ulicy' nie wiedział
– mówiła z dumą w Polskim Radiu.
Holland miała szansę zdobyć Oscara. I to aż trzy razy. Zresztą nie tylko ona
Potem szansę na statuetkę kilkukrotnie miała Agnieszka Holland, która uchodzi za jedną z najpopularniejszych reżyserek z naszego kraju. Po raz pierwszy w 1986 roku za sprawą wojennego romansu "Gorzkie żniwa", który o Nagrodę Akademii walczył w kategorii najlepszy film nieanglojęzyczny. Zaledwie 5 lat później komisja wyróżniła ją ponownie, tym razem za najlepszy scenariusz adaptowany do produkcji "Europa, Europa", ale i wtedy Oscara nie dostała. Niestety, gorycz porażki musiała przełknąć także w 2011 roku, gdy zwycięstwa w wyścigu po złotego rycerzyka nie odniósł film "W ciemności" poświęcony Zagładzie Żydów w czasie II wojny światowej.
Pomiędzy dwoma ostatnimi nominacjami Holland, o nagrodę walczyła także inna rodzima artystka. W 2005 roku Hanna Polak, znana i ceniona reżyserka, znalazła się na liście pretendentów do statuetki za sprawą krótkometrażowego dokumentu "Dzieci Leningradzkiego". Zrealizowała go we współpracy z Andrzejem Celińskim i choć tytuł zebrał mnóstwo pozytywnych recenzji, to okazało się niewystarczające do przyznania im Oscara.
Serce kraje się na talarki
– podsumował jeden z widzów na portalu Filmweb. Niedawno zaszczytne grono nominowanych Polek zasiliła wspomniana na początku artykułu Małgosia Turzańska. Kostiumografkę wyróżniono za stroje zrealizowane na potrzeby "Hamneta" w reżyserii Chloé Zhao. Czy uda jej się wrócić do ojczyzny ze złotym rycerzykiem? O tym przekonamy się już za kilka godzin.
98. galę wręczenia Oscarów będzie można śledzić w nocy z 15 na 16 marca w CANAL+. Migawki z czerwonego dywanu o 23.30, a od północy zacznie się transmisja samej ceremonii. Relacja na żywo także na kultura.gazeta.pl - zapraszamy.














