Nikt w Niemczech nie każe tłumaczyć słów soufflé czy quiche, ale bigos i szarlotka w powieści już budzą irytację. Pisarka Oliwia Hälterlein bez ogródek opowiada o debiucie "My, córki" (niem. "Wir Töchter"), emigracyjnym wstydzie, relacjach z matką i babcią...