Łukasz Palkowski postanowił nieco odświeżyć klasyczne polskie kino wojenne. Właśnie tak powstał film Pojedynek, który opowiada o walce o honor i własne wartości. To psychologiczna wojna za zamkniętymi drzwiami, a nie rozlew krwi na polu bitwy.
Reżyser filmu Pojedynek ma już na swoim koncie kilka sukcesów. Palkowski odpowiadał za m.in. bogato nagradzany film Bogowie czy serial Behawiorysta. Scenariusz do produkcji napisali natomiast Dżamila Ankiewicz, Agatha Dominik oraz Robert Gliński. W Pojedynku poznajemy losy Karola Grabowskiego, który za wszelką cenę stara się przeciwstawić komunistycznej propagandzie i manipulacji. Ściera się z Majorem NKWD w nierównej walce o indoktrynacje polskiej inteligencji. To film o moralnych kompromisach i wielkiej próbie dla systemu wartości człowieka.
fot. kadr z filmuNa film Palkowskiego wybrałem się raczej bez oczekiwań. Już w pierwszych minutach wiedziałem, iż nie będzie to typowa wojenna opowieść, a naprawdę porządnie przygotowana produkcja. Pojedynek zaskakuje swoim scenariuszem, bo w przeciwieństwie do większości polskich filmów wojennych stara się spojrzeć na wojnę od mniej widowiskowej strony. Sam początek filmu rozpoczyna się genialnie zrealizowanym długim one-shotem. Jednak dalsza historia skupia się na głównym bohaterze i nie błądzi w zbędnych scenach akcji. Historia jest naprawdę wciągająca, choć czasem nie do końca spójna. Daje przy tym pole do zarówno smutku, strachu, jak i choćby do śmiechu.
Dla fabuły poważnym problemem staje się stawka, której w zupełności nie czuć. Jak na thriller psychologiczny brakowało mi tutaj elementów rzeczywiście wytwarzających odpowiednie napięcie. Te momentami występowało w przypadku, gdy Grabowski narażał swoje życie. Niestety twórca nie znalazł odpowiedniej dynamiki dla głównego tematu moralnej decyzji pianisty o grze dla Związku Radzieckiego. Rodzinny wątek Grabowskiego, który ewidentnie miał służyć jako imperatyw dla rozterek bohatera, został zaniedbany i średnio poprowadzony. Nie znaczy to jednak, iż film stracił w ten sposób na wartości. Faktycznie wprowadza to pewien zgrzyt między tematem a klimatem. W ostatecznym rozrachunku jednak dosłowne odwrócenie emocji pozwala sięgnąć po nowe wnioski i pytania.
Takim pytaniem może być: czy cała sielanka w łagrze nie jest pewną fikcją, którą komuniści tworzą jako formę kolejnej manipulacji? Palkowski zwraca w ten sposób naszą uwagę na różnicę między wojną a propagandą. Ta pierwsza jest bezpośrednio krwawa i brutalna, natomiast propaganda ukrywa cały terror tak długo, jak jest to wymagane. W ten sposób wizja Palkowskiego, choć ryzykowna i kontrowersyjna, staje się ciekawą interpretacją rzeczywistości. Szkoda, iż reżyserowi zabrakło odwagi, aby zrobić z tego polskie Bękarty wojny. Nie wykorzystuje on niestety tego klimatu aż tak silnie, jak można by to zrobić.
fot. kadr z filmuIdealnie ułożone fryzury czy ogólna „czystość” łagru wydaje się mało realistyczna. Myślę, iż można jednak reżyserowi wybaczyć te decyzje. W końcu sama historia ma pozwolić jak najlepiej zrozumieć psychologiczny wpływ sowieckiej indoktrynacji i moralne rozterki polskiej inteligencji. Ponadto reżyser w ten sposób przełamuje standardowy klimat polskiego filmu wojennego – szarego, brudnego i pełnego brutalności. Zestawienie komedii i dramatyzmu pozwala tutaj na spotęgowanie współczucia dla bohaterów. Jednocześnie wprowadza powiew świeżości nie tylko do formy, ale również do samego tematu radzieckich działań podczas wojny i okupacji.
Sama „łagrowa sielanka” bardzo uatrakcyjnia odbiór filmu. Szokuje grą między Grabowskim a Majorem Zarubinem, trzymając całą tragedię na brutalny finał historii. Pojedynek oferuje tym samym również pochłaniające zdjęcia. Piotr Sobociński Jr. sprawił, iż obraz w filmie nie wygląda płasko i bezdusznie. Ciepłe oświetlenie kontrastuje z zimnym, których łącznikiem jest komunistyczna czerwień. Sugeruje to wewnętrzną walkę głównego bohatera o pozostanie wiernym swoim wartościom lub przystanie na propozycje Majora. To wizualna rozgrywka między fałszem a prawdą.
fot. kadr z filmuKreacje aktorskie i relacje między bohaterami w Pojedynku są naprawdę imponujące. Prawie każdy ma w tej historii swoją istotną rolę i większość nie jest „upchnięta na siłę”. Oczywiście serce kradnie aktorskie duo Jakub Gierszał i Aidan Gillen. Ich relacja i charaktery są nietuzinkowe i wręcz hipnotyzujące. Aktorsko obaj przyprawiali mnie o ciarki i wykorzystywali swój czas ekranowy do granic możliwości. Niesprecyzowane cele obydwu bohaterów i coraz bardziej intensywne „przepychanki” świetnie uzupełniały braki niedoskonałego wątku rodzinnego. Do perfekcji więc trochę brakowało, jednak oglądało się to fenomenalnie.
Na dalszym planie mamy natomiast Julię Pietruchę czy Wojciecha Mecwaldowskiego. Pietrucha jako pilotka Janina w cudowny sposób przełamuje stereotypy o kobiecie w wojsku. Dlatego też zabolała mnie scena „damy w opałach” – typowa i przewidywalna dla takich historii, a kilka wprowadzająca do samej fabuły. Natomiast Mecwaldowski jako Leon Sztein wprowadza ciepłą atmosferę, której nie brakowało w tej opowieści. Na nią wpłynęła również rola Bogusława Lindy, który znacznie wspomaga komediową warstwę w Pojedynku. Jedna z jego scen doprowadziła mnie do łez – oczywiście ze śmiechu.
fot. kadr z filmuMimo iż Pojedynek reklamowany jest jako thriller psychologiczny, ostatecznie okazuje się czymś innym. Myślę, iż możemy określić go jako dramat psychologiczny z elementami sielanki i komedii. Palkowski podjął ryzyko, przełamując schematyczny klimat polskich filmów wojennych. Wyszło mu to jednak na plus, gdyż nie tylko uatrakcyjnił temat, ale również wprowadził do niego novum. W połączeniu z wyrazistymi bohaterami i genialnym aktorstwem otrzymaliśmy dzieło przykuwające uwagę. Tę świeżość uzupełnia sam obraz, który oddycha i proponuje więcej niż zdesaturowane kolory i nienaturalną brzydotę.
Pojedynek to film zdecydowanie warty obejrzenia. Prawdę mówiąc, zabrakło tu dobrej stawki, która zrównoważyłaby sielankę i pomogłaby w utrzymaniu napięcia przez całą historię. Palkowskiemu zabrakło odwagi lub nieco pomysłu, aby „poszaleć” przy warstwie zarówno komediowej, jak i dramatycznej. Nie zmienia to faktu, iż to wciąż porządnie zrealizowana produkcja.
fot. główna: kadr z filmu
