Podsumowanie płytowe 2025 – Bartek Woynicz

nowamuzyka.pl 3 dni temu

Dziesięć płyt do zapamiętania z zeszłego roku

Etnobotanika – Kosmobotanika

„Jest to ich trzecia płyta i trzecia ułożona w sposób tematyczny. Temat główny został wyłożony w tytule albumu, więc mniej więcej wiadomo czego się można spodziewać. W przypadkach tak polepionych płyt kluczowym jest dobranie adekwatnych sampli oraz wypełnienie przestrzeni między nimi jakościową mieszanką muzyki elektronicznej.”

Cała recenzja autorstwa Jarka Szczęsnego tutaj

Surgeon – Shell~Wave

„Brytyjski producent mówi, iż przed nagraniem „Shell-Wave” zadał sobie pytanie czym jest dla niego techno. Nie potrafił jednak zwerbalizować odpowiedzi. W zamian za to zaserwował dziewięć nowych nagrań, które zastępują słowa. Z muzyki znajdującej się na płycie można więc wywnioskować, iż techno to dla niego przede wszystkim surowa energia i potężna moc. Tytuły utworów sugerują, iż jednak to też coś więcej – coś, co wkracza w sferę metafizyki.”

Cała recenzja autorstwa Pawła Gzyla tutaj

Baxter Dury – Allbarone

Dziewiąty krążek podstarzałego punka przy nosi masę krytycznego spojrzenia i niepokoju, ale zawiniętego w dywan utkany z electro-popowych brzmień lat 80 oraz house’u przełomu wieków. Za producenckim krosnem zasiadł sam Paul Epwort, co faktycznie przekuło się w niezwykle odświeżający efekt.

Clipse – Let God Sort Em

„Poza kapitalną gonitwą wersów (często zatrzymujących krew w żyłach), raperską sztukaterią Pusha T, Malice’a i gości, to wylewa się z każdego zakamarka świetna producencka robota Pharella Williamsa, a także instrumentalne kolaże wielu brzmień, w tym znakomite smyczki, elektronika, beaty i syntezatory”

Pełna recenzja autorstwa Łukasza Komły tutaj

Jerzy Mączyński – DO 555ps

„Prastare tradycje spotykają cyfrową ponowoczesność. Villeneuve z Tarkowskim idą pod rękę z Lemem i Herbertem. W zasadzie pozostaje powtórzyć konkluzje z recenzji krążka „Sariani” sprzed 3,5 roku. Nowe, ponad półgodzinne wydawnictwo Jerzego Mączyńskiego „zawiera muzykę odkrywczą, zaskakującą i głęboką. jeżeli coś można nazwać nową muzyką, to z pewnością właśnie” „DO 555ps”.

Cała recenzja tutaj

Oneohtrix Point Never – Tranquilizer

Daniela Lopatin powrócił do idei znanej z albumu „Replica” z 2011, na którym samplował nagrania telewizyjne reklam z lat 80. i 90. Tym razem sięgnął po zapomnianą w odmętach Internetu bibliotekę dźwięków z lat 90. Retrofuturystyczny mariaż sampli i cyfrowej obróbki płynie gęstym, choć dość spokojnym nurtem o nostalgicznym zabarwieniu, tworząc zupełnie oryginalną kompozycję.

Ciśnienie – [angry noises]

Kolejny album kwintetu z Katowic, to (po raz zresztą kolejny) zapis niezwykle rozbudowanych, czterech kompozycji, których huraganowa energia wytwarzana przez noise’ujący, post-rockowy free jazz nie ma w zasadzie sobie równych. Panowanie nad narracją, energią, emocjami, budowaniem napięcia i jego uwalnianie jest na tym krążku imponujące. Niby improwizacja, to jednak długie godziny wykuwania pełnego zgrania. Ciśnienie to jednak przede wszystkim doznanie koncertowe i w takiej formie polecam się z tym zespołem spotykać.

Efdemin – Poly

„Poly” już swoim tytułem podkreśla różnorodność obecnej twórczości Philippa Sollmanna. I jest to bogata różnorodność: rytmów, brzmień, melodii, nastrojów i energii. Niemiecki producent z podziwu godną zręcznością żongluje dźwiękami, zachowując przy tym autentycznie spójne i klarowne brzmienie. Mniej tutaj eksperymentów niż na poprzednim albumie artysty dla Ostgut Ton – i dobrze. Dzięki temu dostajemy piękny i dojrzały album, który zachwyci każdego konesera współczesnej elektroniki. To niby muzyka klubowa – ale jednocześnie świetnie sprawdzająca się w domowym odsłuchu.”

Cała recenzja autorstwa Pawła Gzyla tutaj

Mark Pritchard & Thom Yorke – Tall Tales

„Z pomocą analogowych syntezatorów i oszczędnych, ale poruszających wokali otrzymaliśmy materiał absolutnie kompletny. (…) Symbioza słowa z nawiązaniami brzmieniowymi do krautrocka, muzyki minimalistycznej czy muzyki filmowej sprawia, iż nie sposób nie zauważyć jak wielka, artystyczna chemia pojawiła się pomiędzy twórcami.”

Pełna recenzja autorstwa Mikołaja Pajdaka tutaj

NOON – O4

„Tym razem wyodrębnił, z aż ośmiu godzin nagrań jedynie czterdzieści trzy minuty, prezentujące bardzo szeroki wachlarz technik generowania cyfrowych dźwięków w czasie rzeczywistym, ale też ponadprzeciętną, analityczną i syntetyczną wyobraźnie muzyczną. Unikatowy to materiał, bo choć bazuje na znanych już tematach, przynosi jednak dużo premierowej muzyki.”

Cała recenzja tutaj

Idź do oryginalnego materiału