„Podmuch” Grzegorza Hańderka w BWA Tarnów

magazynszum.pl 1 dzień temu

Z technicznego punktu widzenia ta wystawa należy do grupy wyjątkowo lekkich. Jest zbiorem rysunków tworzonych bez użycia narzędzi. Główną bohaterką prac okazuje się sadza, która wtapia się w różne powierzchnie. Zapisuje białe flagi powiewające w przestrzeni miasta, osadza się na kartkach papieru, unosi się w pomieszczeniach zostawiając ślady na ścianach i podłogach.

Jej użycie jako efektu procesu spalania, buduje sieć odniesień do innych substancji cyrkulujących w przyrodzie. Pozwala na fantazjowanie o dowodach rzeczowych pozbawionych konturów. Rozproszonym archiwum w ciągłym ruchu, dalekim od uspokajającego wyobrażenia na temat przedmiotów i ciał, jako obiektów o określonych wymiarach.

Widok wystawy, Grzegorz Hańderek, „Podmuch”, BWA Tarnów, fot. Szymon Sokołowski
Widok wystawy, Grzegorz Hańderek, „Podmuch”, BWA Tarnów, fot. Szymon Sokołowski
Widok wystawy, Grzegorz Hańderek, „Podmuch”, BWA Tarnów, fot. Szymon Sokołowski

Sypka natura sadzy zachęca do opowiadania o długim trwaniu materii, obserwowanym w rytmie falowym, od powolnego zagęszczania do rozproszenia. Jej rozcieranie w palcach wyznacza drogę od kruszejących skał, które zamieniają się w glebę, przez składające się na nią pierwiastki, po korzystające z nich organizmy, przekształcające się w złoża węgla, wydobyte, spalone i unoszące się w powietrzu.

Działania rysunkowe Grzegorza Hańderka to pejzaże z popiołów, formy skrystalizowane z resztek i pozostałości. Opowieści, których mechanizmem napędowym jest rozkład. Zbudowane z drobin w normalnych warunkach prawie nieuchwytnych dla oka, które w wyniku wcierania i wsączania w różne powierzchnie, zostają na moment unieruchomione i tylko przez to stają się widoczne.

Widok wystawy, Grzegorz Hańderek, „Podmuch”, BWA Tarnów, fot. Szymon Sokołowski
Widok wystawy, Grzegorz Hańderek, „Podmuch”, BWA Tarnów, fot. Szymon Sokołowski
Widok wystawy, Grzegorz Hańderek, „Podmuch”, BWA Tarnów, fot. Szymon Sokołowski
Widok wystawy, Grzegorz Hańderek, „Podmuch”, BWA Tarnów, fot. Szymon Sokołowski

Jak wszystko co sproszkowane, kryją w sobie potencjał ruchu. Łatwo wyobrazić sobie podmuch, który z powrotem unosi je w powietrze. Jego siła sprawia, iż przestrzeń wypełnia się czarnym pyłem tak gęsto, iż uniemożliwia widzenie. Skazuje władzę oka na bezużyteczność. Tym samym zagraża wszystkim modelom rzeczywistości, których głównym celem jest kategoryzowanie i potrzeba wnikliwego poznania przynoszącego jednoznaczny wynik.

Choć moment ciemności, kiedy popioły cyrkulują w powietrzu nie trwa długo, przynosi inne formy myślenia. Nową gramatykę opartą na wdechu i wydechu, próbę orientacji w przestrzeni poza kontrolą spojrzenia. Kontakt z popiołem przypomina o naszej podległości wobec sił grawitacji. Ta kłopotliwa sytuacja na szczęście gwałtownie się rozwiewa. Pyły w końcu opadają. Choć przestają być widoczne, nieustannie osiadają na skórze i wypełniają płuca. Pozostawiają w krajobrazie zaskakująco cienką warstwę.

Idź do oryginalnego materiału