Pracował przy koniach należących do sułtana Omanu, podkuwał wierzchowce najlepszych drużyn polo w Anglii i zdobywał doświadczenie w jednym z najbardziej prestiżowych zawodów związanych z końmi. Dziś Kamil Markiewicz mieszka koło Końskich i wykorzystuje wiedzę zdobytą na Wyspach Brytyjskich, dbając o kopyta koni w Polsce.
Kamil Markiewicz spędził w Anglii 11 lat. Tam ukończył Herefordshire, Ludlow & North Shropshire College, a po pięcioletniej nauce zdobył Diploma in Farriery from Worshipful Company of Farriers. Tym samym, został członkiem jednej z najstarszych gildii zawodowych w Anglii, której historia sięga 1356 roku.
Dziś doskonale wie, iż choć podkuwanie koni może wydawać się prostym zajęciem, w rzeczywistości wymaga lat nauki i doświadczenia.
– Trzeba mieć podkowy, młotki, gwoździe i kowadło. Przycina się kopyto w odpowiedni sposób, żeby je zbalansować. Podkowę rozgrzewa się w piecu, następnie studzi w wodzie, usuwa ostre krawędzie i przybija gwoździami. Sam proces nie jest skomplikowany, ale nauka zawodu i poznanie wszystkich jego tajników zajmuje wiele czasu – mówi.
Kluczem jest bowiem adekwatne dopasowanie podkowy do konkretnego konia. Liczy się jej kształt, rozmiar, grubość, a także sposób pracy zwierzęcia. Dlatego znaczną część edukacji przyszli podkuwacze poświęcają na poznawanie anatomii koni, biomechaniki ruchu oraz chorób kończyn i kopyt.
Zdobyta wiedza otworzyła przed Kamilem Markiewiczem drzwi do pracy przy wyjątkowych koniach i dla nietuzinkowych klientów.
– Podkuwałem konie kobiety, która podkładała głos Śwince Peppie. Pracowałem także przy koniach sułtana Omanu w Henley. Podkuwałem również konie najlepszych drużyn polo w Anglii – należących do malezyjskiej rodziny królewskiej, Zjednoczonych Emiratów Arabskich oraz Black Bears – wylicza.
Kamil Markiewicz przyznaje, iż swoją zawodową drogę wybrał trochę przez przypadek. Podczas pobytu w Anglii poznał mistrza tego fachu i zafascynował się jego pracą.
– Zobaczyłem, na czym polega ten zawód i pomyślałem, iż właśnie tym chciałbym się zajmować – wspomina.
Po powrocie do Polski wykorzystuje doświadczenie zdobyte za granicą. Pracował już między innymi przy koniach w słynnej stadninie w Michałowie. przez cały czas dba o konie w regionie świętokrzyskim. Wiedza zdobyta przy królewskich stajniach i w elitarnych drużynach polo znajduje zastosowanie także w okolicy Końskich.





