Mniej więcej rok temu ja i moja żona podjęliśmy decyzję, iż się rozdzielamy i każde będzie mieszkać w swoim własnym pokoju, żebyśmy się wzajemnie nie denerwowali i nie nudzili sobą. W końcu każde z nas ma swoje sprawy.
Na przykład, żona uwielbia słuchać głośnej muzyki i za nic nie założy słuchawek. Ja natomiast kocham czytać książki w zupełnej ciszy lub oglądać seriale. Czasem muszę przynosić pracę do domu i rozmawiać z klientami przez telefon. Wtedy mogę jej przeszkadzać. Właśnie dlatego postanowiliśmy zamieszkać osobno. W naszym mieszkaniu są tylko dwa pokoje, oba wyposażone w meble. Chciałbym się więc podzielić swoimi przemyśleniami na temat takiego życia.
Nie wchodzenie do drugiego pokoju bez pukania to najlepsze rozwiązanie. To jest naprawdę świetne siedzisz sam, zajmujesz się własnymi sprawami, nikt nie przychodzi i niczego od ciebie nie chce. Ktoś by zapytał, po co w ogóle pukać?
Chodzi o to, iż jako dziecko miałem swój własny pokój, ale drzwi zawsze były otwarte. Rodzice wchodzili co chwilę i pytali, co robię. To nie miało znaczenia czy czytałem, spałem, oglądałem telewizję albo bawiłem się. Zawsze musiałem znajdywać wymówki. Tak po prostu było, nikt mnie o to nie winił. Ale czułem się przez to niekomfortowo.
Teraz przez zamknięte drzwi mogę powiedzieć żonie, iż jestem zajęty. o ile nie mam ochoty rozmawiać, po prostu nie wpuszczam jej do środka. Ona też nie wchodzi bez pytania i nie musi mi przeszkadzać. Każde robi swoje. To wspaniałe!
Posiadanie swojej własnej przestrzeni to prawdziwa przyjemność! Idę do swojego pokoju i robię to, na co mam ochotę. Nikogo nie słucham, nikogo o nic nie pytam, nie muszę z nikim nic uzgadniać. Moje rzeczy są tam, gdzie chcę, porządek sprzątam po swojemu lub cieszę się własnym bałaganem.
Czuć się prowokacyjnie… Wyraźnie ustalamy, które rzeczy są moje, a które żony. To ważne poczucie. Szanuję jej przestrzeń i pytam, czy mogę do niej wejść. Gdy odpowiada tak, jest to bardzo miłe. To zupełnie co innego niż gdyby można było wejść w każdej chwili wtedy nie ma tego elementu niepewności.
To trochę jak rozmowa z dziewczyną, która jeszcze nie jest twoja do samego końca nie wiesz, czy się zgodzi na bliższą relację.
Wielu mężczyzn zauważa, iż gdy już zamieszkają ze sobą, te pierwsze emocje znikają, wszystko staje się inne. Żona jest wtedy zawsze dostępna, co nie jest to samo, co dawniej. Oddzielne pokoje rozwiązują wiele problemów.
Jakie z tego wyciągnąłem wnioski?
Jasne, iż jeżeli mówimy o bogatych, którzy mają dom pod Warszawą z dziesięcioma pokojami i kilkoma łazienkami, to taka sytuacja jest dla nich codziennością. Dla nich to nic nowego. Ale dla zwykłych ludzi, takich jak my, to prawdziwy skarb.
Wiem, iż są pary, które mają tylko jeden czy dwa pokoje i cały czas mieszkają razem w jednym z nich. Bez przerwy. Często w drugim pokoju mieszkają dzieci. A jak już jest trzeci pokój, to pełni on funkcję salonu. Tylko jaki to ma sens? Przecież i mąż, i żona potrzebują swojej własnej przestrzeni. choćby jeżeli chodzi o zwyczajne mieszkania.





