Pod kopułą, mimo iż łączył elementy Z Archiwum X i Zagubionych, przetrwał zaledwie trzy sezony. Ta ambitna produkcja według Stephena Kinga nie zdołała powtórzyć sukcesu swoich poprzedników, nad czym ubolewa ScreenRant. Z Archiwum X zrewolucjonizowało telewizję lat 90., wprowadzając uzależniającą mieszankę horroru i science fiction do policyjnego proceduralu. Bez tego przełomowego serialu widzowie nie dostaliby Nie z tego świata, Evil, Grimm, Lucyfera, Buffy: Postrach wampirów czy Fringe. Rozpisana na wiele sezonów narracja pomogła ukształtować format, o którym śmiało można powiedzieć, iż zdominował telewizję w kolejnych dekadach.
Zagubieni rozwinęli jeszcze tę formułę, skupiając się na grupie postaci uwięzionych w niemożliwym koszmarze. Pod kopułą z 2013 (to już 13 lat!), oparta na powieści Kinga z 2009 roku, podążał tym tropem. Serial koncentrował się na niedobranej grupie mieszkańców Chester’s Mill, małego miasteczka uwięzionego pewnego ranka pod nieprzenikalną, przezroczystą kopułą nieznanego pochodzenia. Historia skupiała się głównie na Barbiem, granym przez Mike’a Vogela, oraz jego ukochanej Julii, lokalnej reporterce granej przez Rachelle Lefevre.

Próby Julii dotarcia do sedna pochodzenia kopuły oraz starania Barbie’ego, by zrozumieć, co dzieje się z mieszkańcami, przypominały dynamikę Muldera i Scully. Podobnie jak Z Archiwum X i później Stranger Things, Pod kopułą eksplorowało wątek spiskowy, który komplikował się z każdą kolejną odsłoną. Okazało się to zarówno błogosławieństwem, jak i przekleństwem, gdyż serial, podobnie jak Zagubieni, miał trudności z dobrym zakończeniem. Fabuła stawała się coraz bardziej szalona, odchodząc od wątków książkowych. Finał Pod kopułą pozostawił wiele tajemnic bez odpowiedzi.
W porównaniu z klasycznymi miniserialami na podstawie Kinga, jak Sztorm stulecia czy Miasteczko Salem, produkcja wydaje się nieco zbyt surrealistyczna. Jednak w zestawieniu z To: Witamy w Derry czy Castle Rock, Pod kopułą to kolejny znakomity przykład historii o niepokojącym małym miasteczku. Podobnie jak Z Archiwum X i Zagubieni, serial dowodzi, iż satysfakcjonujące zakończenie nie czyni serialu i nie jest warunkiem koniecznym, by produkcja science fiction była dobrą rozrywką.















