Jak wskazuje serwis "Świat Gwiazd", historia Mai Chwalińskiej w tym sezonie to prawdziwa sinusoida emocji. Po największym sukcesie w karierze i symbolicznym wpisie opublikowanym po finale Roland Garros przyszło bolesne rozczarowanie na Wimbledonie. Słowa tenisistki z Paryża dziś wybrzmiewają jeszcze mocniej.
Sukces w Paryżu
Maja Chwalińska właśnie w Paryżu przeżywa najlepszy okres w swojej dotychczasowej karierze. Polska tenisistka wywalczyła awans do finału Roland Garros, zapisując się w historii turnieju jako pierwsza kwalifikantka w erze Open, która dotarła do decydującego meczu paryskiego Wielkiego Szlema.
24-letnia zawodniczka z Dąbrowy Górniczej od początku turnieju imponowała formą. Rywalizację rozpoczęła już w kwalifikacjach, a następnie pokonała kolejne przeciwniczki, udowadniając, iż ranking nie zawsze odzwierciedla aktualne możliwości tenisistki. Jej świetna passa zakończyła się awansem do finału po zwycięstwie nad Dianą Sznajder 7:6, 6:4.
To osiągnięcie ma wyjątkowy wymiar. W erze Open żadna kwalifikantka wcześniej nie dotarła do finału Roland Garros. W całej historii Wielkiego Szlema podobną drogę przeszła jedynie Emma Raducanu, która triumfowała w US Open po przejściu przez kwalifikacje.
Krótki wpis wywołał lawinę komentarzy
Kilka godzin po półfinalowym zwycięstwie Chwalińska odezwała się do kibiców w mediach społecznościowych. Opublikowała zdjęcie wykonane tuż po meczu, na którym leży na ceglanej mączce kortu z odłożoną obok rakietą. Fotografia doskonale oddaje ogromny wysiłek, jaki kosztowała ją droga do największego sukcesu w karierze.
Komentując to Maja Chwalińska zamieściła emotikone wybuchającej głowy, która jest wyrazem ogromnego zaskoczenia, niedowierzania, szoku i czegoś, co całkowicie zmienia sposób myślenia lub robi ogromne wrażenie.
Choć wpis był bardzo krótki, dla wielu kibiców stał się symbolem emocji towarzyszących historycznemu awansowi. Zdjęcie i kilka słów wystarczyły, by pod publikacją pojawiły się setki gratulacji oraz wyrazów wsparcia. Na sukces Polki zareagowały również znane osoby, wśród nich Maciej Dowbor, Piotr Gąsowski i Joanna Koroniewska, którzy pogratulowali tenisistce znakomitego występu.
W Londynie pech dał o sobie znać
Na Wimbledonie Polka była o krok od awansu do drugiej rundy – prowadziła z Mananchayą Sawangkaew 6:2, 5:2 i miała piłkę meczową. W końcówce spotkania doznała jednak urazu kostki po poślizgnięciu na trawie.
Mimo iż dokończyła mecz, przegrała 2:6, 7:5, 6:2, żegnając się z londyńskim turniejem już po pierwszym występie. Ten bolesny zwrot wydarzeń nie zmienia jednak faktu, iż sezon 2026 pozostaje przełomowy w jej karierze, a finał Roland Garros na długo zapisze się w historii polskiego tenisa.









