Bywało w dawnych latach, iż los nie szczędził mi gorzkich doświadczeń. Po rozstaniu moich rodziców mamie zabrakło dla mnie czułości, jakby jej serce okrzepło na wszystko, co dotyczyło córki. Pamiętam, jak bez zbędnych słów spakowała moje ubrania do starego plecaka, wrzuciła mi parę banknotów i pokazała drzwi. Nie miałam wówczas nikogo poza sobą, bo choć byli jeszcze ojciec i dziadek Władysław, to czułam się coraz bardziej jak nieproszony gość w rodzinie.
Rodzice dawniej prowadzili całkiem spokojne życie, nie różniąc się zbytnio od sąsiadów z Poznania. Jednak z czasem mama przestała o siebie dbać, a ojciec poznał młodszą kobietę, która zaszła z nim w ciążę. Zdrada zabolała moją mamę do szpiku kości. Ojciec zostawił nas i odszedł do swojej nowej wybranki. Matka pogrążyła się w swoim żalu, a ojciec próbował układać nowe życie w żadnym z tych światów nie było miejsca dla mnie.
Kiedy kończyłam ósmą klasę, mama przyprowadziła do domu mężczyznę, który mógłby być jej synem. Sprzeciwiłam się temu, a potem coraz częściej spędzałam czas w nieodpowiednim towarzystwie zaczęłam zaglądać do kieliszka, obcięłam się na jeżyka i pofarbowałam włosy na jaskraworóżowy kolor. Matka zupełnie przestała interesować się, co ze mną się dzieje, więc zagubiłam się coraz bardziej. Po pierwszej klasie liceum, po kolejnej awanturze, zostałam bezdomna.
Z tamtych chwil pamiętam szczególnie jedno zdanie mamy: Jesteś już dorosła, Hania, tak jak twój ojciec chcę być wreszcie szczęśliwa. Spakuj to, co twoje, i idź mieszkać do ojca! Płakałam, błagałam o litość, ale ona była nieugięta. Wyrzuciła mnie z domu, a ja stanęłam pod ciemnym niebem z plecakiem i paroma złotymi, nie wiedząc, dokąd iść.
Próbowałam szczęścia u ojca. Kiedy jednak zapukałam do jego krakowskich drzwi, wyjrzał i tylko powiedział: To mieszkanie jest żony. Nie mogę wziąć cię pod dach. Wróć do matki i spróbuj się z nią pogodzić. Po czym zatrzasnął przede mną drzwi bez słowa otuchy.
W tamtej chwili poczułam się tak samotna, jak nigdy dotąd. Kupiłam więc bilet kolejowy za ostatnie pieniądze i pojechałam na północ, aż do niewielkiego miasteczka pod Gdańskiem. Tam dostałam się do technikum gastronomicznego, a gdy odebrałam dyplom, zatrudniłam się w szkolnej stołówce jako kucharka.
Wreszcie los się odmienił poznałam Jarka, który okazał mi serce i poślubił mnie. Razem, odkładając każdy grosz, kupiliśmy własne cztery kąty. Jarek, który dorastał w domu dziecka, nigdy nie zrozumiał mojego uporu wobec rodziców. Często przypominał mi, jak cenną wartością jest matka i ojciec choćby wtedy, gdy nas zawiedli. Prosił, bym zeszła z drogi dumy i spróbowała przebaczyć.
Przez lata odwlekałam to spotkanie, aż Jarek powiedział poważnie: Los dał ci rodzinę, a ty świadomie wybierasz los sieroty. Nikt nie jest wolny od błędów, Haniu. Idź z głową podniesioną do matki i ojca.
Zgodziłam się. Razem pojechaliśmy do mojego rodzinnego Poznania. Gdy zapukaliśmy do drzwi starego mieszkania, otworzyli mi je postarzała mama i ojciec. Mama, zobaczywszy mnie, uklękła, zalana łzami, prosząc o wybaczenie. Wtedy zrozumiałam, iż dawno już pogodziłam się z przeszłością, ale nie miałam odwagi się do tego przyznać.
Weszliśmy z Jarkiem do środka. Przedstawiłam go rodzicom, oznajmiłam, iż ich wnuk jest już w drodze. Przy wspólnej herbacie rodzice wyznali, iż pogodzili się, gdy zaczęli mnie razem szukać. Moje zniknięcie zbliżyło ich do siebie, a życie sprawiło, iż ponownie byli rodziną.
Kochanka ojca, widząc jego tęsknotę za mamą, pozwoliła mu odejść i sama ułożyła sobie życie u boku nowego mężczyzny tego samego, dla którego zdradziła mego ojca. Okazało się, iż dziecko, o którym myślała, iż to ojca, wcale jego nie było. Po rozwodzie przeprowadzono badania i potwierdzono, iż mój ojciec nie był ojcem tego dziecka.
Dziś, gdy patrzę na rodziców, którzy znów są razem i pogodzeni z losem, ogarnia mnie spokój. Jestem szczęśliwa, bo wszystko ułożyło się tak, jak skrycie o tym marzyłam jako dziewczynka: mama i tata znów pod jednym dachem, rodzina znowu razem jak niegdyś, dawno temu.







