Żyjące w spokoju i dobrobycie owce do snu liczą George'ów. Jeden George (Hugh Jackman) – czytający im pod wieczór kryminały. Drugi George – dbający o każdą nitkę ich wełny. Trzeci George – miziający za uchem. Czwarty George – prawiący komplementy. Piąty George – wylegujący się z nimi na zielonych pastwiskach. Relacja pasterza ze zwierzętami to spełniona, idylliczna harmonia. On poświęca im całą swoją uwagę. One są w niego zapatrzone i uwielbiają jego towarzystwo. George sporadycznie i niechętnie musi też wyjść do ludzi. A z ludźmi często idzie mu jak po grudzie.
Niech to będzie nękający go inny okoliczny pasterz Caleb (Tosin Cole) albo dzielący owce wzrokiem na kawałki na rzeźnik Ham (Conleth Hill). Pastor Hillcoate (Kobna Holdbrook-Smith) oczekuje od George'a nie tylko duchowych zobowiązań, a prowadząca oberżę Beth (Hong Chau) ma żal o nieodwzajemnione romantyczne uczucie. Do miasteczka z odległej Ameryki nieoczekiwanie przybywa jeszcze córka George'a, Rebeka (Molly Gordon). Wszystko to przed tragicznym wydarzeniem, które wstrząśnie sielskim Denbrook. Pewnego ranka pasterz zostaje znaleziony martwy, a pozostawione ślady wskazują, iż prawdopodobnie doszło do morderstwa. Okoliczności śmierci może nie są całkowicie czytelne dla lokalnego, mało rozgarniętego policjanta Tima (Nicholas Braun). Ale sprawa jest jasna dla owiec. Ich pan padł ofiarą przestępstwa. Na pierwszy plan wychodzą wtedy Lily i Motylek, biorąc sprawy w swoje kopyta. Zaznajomione z niejedną powieścią detektywistyczną postanawiają odkryć sposób, motyw i sprawcę. Po nitce do kłębka.
W "Sprawiedliwości owiec" metatekstualny aspekt wybrzmiewa bardzo wyraźnie. Fabularną matrycą dla filmu Kyle'a Baldy są kryminalne śledztwa Herkulesa Poirota czy panny Marple. Grono podejrzanych jest zawężone do kilku osób, a każdy z nich ma mniej i bardziej zrozumiały motyw do popełnienia zbrodni. Oczywiście pojawia się również testament i liczona w milionach fortuna na wyciągnięcie ręki. Podobieństwo do dzieł Agathy Christie zauważymy również w sterylnym wizerunku prowincjonalnej Anglii i mieścinie, w której każdy podejrzewa, co który sąsiad może mieć za uszami. Owce nie wiedzą, jak funkcjonuje ludzka społeczność, ale wiedzą, jak wygląda to w książkach. Literacka fikcja musi więc być dla nich jedynym punktem odniesienia. Czy logika zawarta na kartach powieści zadziała również w rzeczywistości? Kto czyta, nie błądzi!
Jednym z wyzwań dla twórców było na pewno utrzymanie uwagi widza po tym, jak Hugh Jackman – wielka hollywoodzka gwiazda – niespodziewanie znika z ekranu. Bald ma jednak kilka asów w rękawie. Kryminalna łamigłówka równa do średniej wyższej gatunku, a jeszcze ciekawsza jest narracyjna zmiana perspektywy. Wewnętrzny monolog George'a zostaje gwałtownie przerwany, a do głosu dochodzą owce. Mają bardzo wiele do powiedzenia o sobie i do siebie. Ich psychologiczne portrety – bogate w lęki, przyzwyczajenia, euforii – są do tego znacznie ciekawsze niż w większości stereotypowe wizerunki mieszkańców Denbrook. Wśród nich mamy doświadczonego samotnika Sebastiana, wypychane ze stada, urodzone w zimie, bezimienne jagniątko czy wiodącą główną bohaterkę, uczącą się samodzielnie myśleć, Lily. Dzielna owca będzie musiała zerwać z codzienną rutyną i przeprowadzić prawdziwą rewolucję w patrzeniu na siebie i na resztę stada. Tak wiele musi się zmienić, by wszystko zostało takie same.
Charaktery owiec uzupełnia też ich interesująca duchowość, przesądy i rytuały. Liczenie do trzech, by wykasować z pamięci stresujące wydarzenie. Wiara, iż zmarłe owce przemieniają się w chmury czy irracjonalny lęk przed opuszczeniem domowej łąki. Przełamywanie tych ograniczeń i konfrontacja z przyzwyczajeniami może okazać się trudniejsza niż odkrycie tożsamości mordercy. jeżeli ciągle przemawia do was alegoryczność "Folwarku zwierzęcego", a w stylowej "Babe – śwince z klasą" odnajdujecie ukojenie, to "Sprawiedliwość owiec" powinna sprostać wymogom waszej wyobraźni. Bo w "Sprawiedliwości owiec" także obcujemy z dwoma stadami: dwunogów i parzystokopytnych. Bald mnoży analogie między nimi, wprowadza wszelakiego rodzaju zestawienia i wylicza zbliżone mechanizmy postępowania. Pod płaszczykiem familijnego kryminału dostajemy metaforyczną przypowieść o przywarach i cnotach, strachu i poświęceniu. W ujęciu Baldy te wartości wybrzmiewają krystalicznie. Nieważne, pod iloma warstwami wełny zostają ukryte.
Niech to będzie nękający go inny okoliczny pasterz Caleb (Tosin Cole) albo dzielący owce wzrokiem na kawałki na rzeźnik Ham (Conleth Hill). Pastor Hillcoate (Kobna Holdbrook-Smith) oczekuje od George'a nie tylko duchowych zobowiązań, a prowadząca oberżę Beth (Hong Chau) ma żal o nieodwzajemnione romantyczne uczucie. Do miasteczka z odległej Ameryki nieoczekiwanie przybywa jeszcze córka George'a, Rebeka (Molly Gordon). Wszystko to przed tragicznym wydarzeniem, które wstrząśnie sielskim Denbrook. Pewnego ranka pasterz zostaje znaleziony martwy, a pozostawione ślady wskazują, iż prawdopodobnie doszło do morderstwa. Okoliczności śmierci może nie są całkowicie czytelne dla lokalnego, mało rozgarniętego policjanta Tima (Nicholas Braun). Ale sprawa jest jasna dla owiec. Ich pan padł ofiarą przestępstwa. Na pierwszy plan wychodzą wtedy Lily i Motylek, biorąc sprawy w swoje kopyta. Zaznajomione z niejedną powieścią detektywistyczną postanawiają odkryć sposób, motyw i sprawcę. Po nitce do kłębka.
W "Sprawiedliwości owiec" metatekstualny aspekt wybrzmiewa bardzo wyraźnie. Fabularną matrycą dla filmu Kyle'a Baldy są kryminalne śledztwa Herkulesa Poirota czy panny Marple. Grono podejrzanych jest zawężone do kilku osób, a każdy z nich ma mniej i bardziej zrozumiały motyw do popełnienia zbrodni. Oczywiście pojawia się również testament i liczona w milionach fortuna na wyciągnięcie ręki. Podobieństwo do dzieł Agathy Christie zauważymy również w sterylnym wizerunku prowincjonalnej Anglii i mieścinie, w której każdy podejrzewa, co który sąsiad może mieć za uszami. Owce nie wiedzą, jak funkcjonuje ludzka społeczność, ale wiedzą, jak wygląda to w książkach. Literacka fikcja musi więc być dla nich jedynym punktem odniesienia. Czy logika zawarta na kartach powieści zadziała również w rzeczywistości? Kto czyta, nie błądzi!
Jednym z wyzwań dla twórców było na pewno utrzymanie uwagi widza po tym, jak Hugh Jackman – wielka hollywoodzka gwiazda – niespodziewanie znika z ekranu. Bald ma jednak kilka asów w rękawie. Kryminalna łamigłówka równa do średniej wyższej gatunku, a jeszcze ciekawsza jest narracyjna zmiana perspektywy. Wewnętrzny monolog George'a zostaje gwałtownie przerwany, a do głosu dochodzą owce. Mają bardzo wiele do powiedzenia o sobie i do siebie. Ich psychologiczne portrety – bogate w lęki, przyzwyczajenia, euforii – są do tego znacznie ciekawsze niż w większości stereotypowe wizerunki mieszkańców Denbrook. Wśród nich mamy doświadczonego samotnika Sebastiana, wypychane ze stada, urodzone w zimie, bezimienne jagniątko czy wiodącą główną bohaterkę, uczącą się samodzielnie myśleć, Lily. Dzielna owca będzie musiała zerwać z codzienną rutyną i przeprowadzić prawdziwą rewolucję w patrzeniu na siebie i na resztę stada. Tak wiele musi się zmienić, by wszystko zostało takie same.
Charaktery owiec uzupełnia też ich interesująca duchowość, przesądy i rytuały. Liczenie do trzech, by wykasować z pamięci stresujące wydarzenie. Wiara, iż zmarłe owce przemieniają się w chmury czy irracjonalny lęk przed opuszczeniem domowej łąki. Przełamywanie tych ograniczeń i konfrontacja z przyzwyczajeniami może okazać się trudniejsza niż odkrycie tożsamości mordercy. jeżeli ciągle przemawia do was alegoryczność "Folwarku zwierzęcego", a w stylowej "Babe – śwince z klasą" odnajdujecie ukojenie, to "Sprawiedliwość owiec" powinna sprostać wymogom waszej wyobraźni. Bo w "Sprawiedliwości owiec" także obcujemy z dwoma stadami: dwunogów i parzystokopytnych. Bald mnoży analogie między nimi, wprowadza wszelakiego rodzaju zestawienia i wylicza zbliżone mechanizmy postępowania. Pod płaszczykiem familijnego kryminału dostajemy metaforyczną przypowieść o przywarach i cnotach, strachu i poświęceniu. W ujęciu Baldy te wartości wybrzmiewają krystalicznie. Nieważne, pod iloma warstwami wełny zostają ukryte.











