Pluszowy Aniołek

newsempire24.com 3 miesięcy temu

Stary, mój byłe małżonku!
Powiedzmy sobie może nigdy nie przeczytasz tego listu. I cóż, i tak nic nie zmieni. Wszystko już dawno minęło. Z biegiem lat patrzę na młodzieńcze lata zupełnie innymi oczami.

Minęło dwadzieścia lat od dnia, kiedy formalnie rozstaliśmy się. Pamiętam ten dzień wyraźnie sędzia nam kazał się nie pospieszać z decyzją (bo mieliśmy córkę, co miała czternaście wiosen). ale ja byłam nieugięta. Szybciej, odciągnij nas od siebie! tak wykrzyknął.

Ty milczałeś. Czy zgodziłeś się, czy trzymałeś się swojego (jakiego?) zdania.

Od tej chwili rodzina przestała istnieć. Nasze życia toczyły się równolegle. Staliśmy się obcymi. choćby nie rozmawialiśmy. Po co? Bo nic nie mieliśmy wspólnego. Chwila, córka! Nasza Polinka była zdezorientowana! Czemu tata i mama nie są już razem? Przecież nigdy nie było kłótni, ani nieporozumień. Żyliśmy wesoło, przyjaźnie, w szczęściu kąpaliśmy się w euforii

Nigdy nie wyznałeś mi miłość. Nie było to potrzebne. Miłość była w twoich oczach, w czynach. Zawsze obdarowywałeś niezwykłymi upominkami. Pamiątki musiały mieć sens.

Pamiętam, w Nowy Rok, zawieszyłeś na choince zabawnego pluszowego aniołka (gdzie go wziąłeś?). Przy dzwoniącym zegarze rzekłeś: Niech ten aniołek będzie symbolem naszej miłości! I przez wszystkie lata wspólnego życia ten symbol wisiał nad drzwiami wejściowymi, a przy każdy Nowy Rok aniołek przelatywał na choinkę. Strzegł naszego szczęścia. Tak, widać, nie strzegł

Ja, nie patrząc wstecz, zakochałam się! Moja pasja była niczym burza. Czarna, niszcząca i spalająca wszystko na swojej drodze. To było jakieś diabelskie namiętność! Mój wybrany był żonaty, miał dwie córki. Ja i on przeszliśmy przez wszystko i wszystkich! Naszym dzieciom, jego żonie, mojemu mężowi było nie do zniesienia! A my, ogarnięci grzechem, nic nie widzieliśmy, pochłonięci namiętnością

Moje objawienie przyszło po pół roku szaleństwa. Boże! Tak, my jesteśmy różni od niego ludzie! Jak tak i nie! Co ja uczyniłam?

Ciągle miałam ten sam sen. Jakby chciała wejść do domu, ale otoczony był nieprzejściwym kłakiem brudu. Próbuję iść po niej (po brudzie), a ona mnie wciąga. I mój dom coraz dalej od mnie

A kiedy wracałam do siebie, boleśnie wykradałam się z tej otchłani, z przepaści grzechu, ty moja połówka, założyłeś inną rodzinę Rozumiem i nie oceniam. Wszyscy pragną miłości, stabilności i spokoju. Od tego czasu wiele wód przeszło

Młodość, córka, wnuczka. To wszystko, co nas łączy z tobą, i Igor. Mało?

Tylko nasze losy rozłączne.

Zbliża się Nowy Rok

Nasz aniołek znowu zawieszę na choince. Dobrze się zachował.

Tylko skrzydełka odpadły…

Idź do oryginalnego materiału