Z duchem czasu.
Działając od 2003 roku berlińska wytwórnia Ostgut Ton w swym najlepszym okresie zdefiniowała nowe brzmienie mocnego techno w XXI wieku, wydając płyty tak znanych dziś didżejów i producentów, jak Shed, Ben Klock, Marcel Dettmann, Barker & Baumecker czy Answer Code Request. W ich twórczości w naturalny sposób odbijały się echa imprez w klubie Berghain, z którym zarówno oni, jak i ich tłocznia byli od początku związani. Było tu też sprzężenie zwrotne – to właśnie nagrania tychże artystów ukształtowały to, co muzyczne media rozsławiły potem jako „brzmienie Berghain”.
W „stajni” Ostgut było też miejsce dla weteranów – a jednym z nich był Luke Slater, który nagrał dla berlińskiej wytwórni trzy znakomite albumy pod szyldem Planetary Assault Systems. To właśnie za sprawą występów w Berghain brytyjski producent znów poczuł zew techno i reaktywował swój projekt po kilku latach przerwy. To była słuszna decyzja: choć Slater nagrywał i występował pod różnymi pseudonimami, to największą estymę przyniosły mu właśnie płyty Planetary Assault Systems. Nic dziwnego, iż Ostgut Ton chętnie sięgnął po jego nowe nagrania.
Brytyjski producent zaczynał pod koniec lat 80. od połamanych rytmów, ale z czasem zafascynowały go mocne i twarde bity, serwowane na początku następnej dekady przez Jeffa Millsa i Roberta Hooda. Na efekty nie trzeba było długo czekać: w 1993 roku zadebiutował jako Planetary Assault Systems serią EP-ek pod tytułem „Planetary Funk”, które przyjęto z entuzjazmem w europejskich klubach. Od tamtej pory nagrał pod tym szyldem siedem albumów, wydanych przez wytwórnie Peacefrog i Ostgut Ton. Ta ostatnia serwuje teraz kolejny.
„Planetary People” zawiera w cyfrowej wersji aż trzynaście nagrań, które ułożone są niczym didżejski set. „Into The Night” stanowi idealne wprowadzenie, łączące acidowe efekty z zaszumioną elektroniką. „Labirynth” i „Quadrant 10” to już techno, ale na razie o stłumionej energii, osadzone na zredukowanym pulsie, wypełnione falującymi blachami i fabrycznymi pogłosami. W „Sermon Of The Light Tides” rytm staje się bardziej sprężysty, a oplatający go bas nabiera dubowej mocy. W „Retina Burn” uderza już tektoniczny bit, przywołując echa najlepszych nagrań Bena Klocka.
Slater na tym jednak nie poprzestaje. W „Beton Brut” i „No Ninja” muzyka nabiera surowej siły hard techno z początku lat 90., koncentrując się na ciężkich bitach i perkusyjnych efektach. Kulminacja setu następuje w „Ha Jam”, gdzie dostajemy zabawne wspomnienie brytyjskiego rave’u z tej samej epoki za sprawą wokalnych sampli i dźwięcznych klawiszy. „Lynx” to chyba najlepszy utwór w zestawie: mechaniczny funk rodem z Detroit, podrasowany zdubowanymi akordami i acidowym loopem. Minimalowy puls „Generation Slip” prowadzi nas do kosmicznego finału w postaci „My Soul Grew Stronger”.
„Planetary People” jest dostosowany do obecnej mody w klubach techno: to mocne i szybkie granie, które zapewnia solidny odlot. Nic dziwnego, iż Luke Slater wraca tu do brzmień i rytmów z początku lat 90. – wszak dzisiaj didżeje chętnie sięgają po winyle z tamtej epoki. Brytyjski producent nie rezygnuje jednak z nagrań o bardziej stłumionej energii. Szkoda może tylko, iż tylko w jednym czy dwóch numerach pulsuje ten detroitowy funk, który był niegdyś znakiem rozpoznawczym Planetary Assault Systems. Ale cóż – żeby utrzymać swój status na klubowej scenie, Brytyjczyk musi iść z duchem czasu.
Ostgut Ton 2026
www.facebook.com/Ostgut.Ton.OFFICIAL
www.planetaryassaultsystems.com
www.facebook.com/LukeSlaterPlanetaryAssaultSystems










