REKLAMA
Zobacz wideo
Wydarzenie cieszyło się ogromnym zainteresowaniem
Piotr Pawlak o zachowaniu publiczności na Konkursie ChopinowskimPodczas trwania Konkursu Chopinowskiego w mediach głośno było nie tylko o zmaganiach uczestników, ale również o... zachowaniu publiczności zgromadzonej w filharmonii. Widzowie śledzący konkurs z domu skarżyli się na hałas, kasłanie czy choćby dźwięki upuszczania głośnych przedmiotów, które zakłócały występy artystów. Narzekano również na fakt, iż publiczność "wtrąca się" z oklaskami w niewłaściwych momentach.Dziennikarz kultura.onet.pl zapytał Piotra Pawlaka o tę ostatnią kwestię. Podczas występu pianisty w III etapie oklaski rozbrzmiały w momencie, gdy słychać było jeszcze muzykę. Uczestnik Konkursu Chopinowskiego wyjaśnił, dlaczego ta sytuacja wbrew pozorom nie była dla niego rozpraszająca. - Fortepian jest takim instrumentem, w którym dbamy znacznie bardziej o początek dźwięku niż jego koniec - później, trochę teatralnie, tkwimy już tylko w tej pozycji, bo dźwięk został zagrany i my już go nie zmienimy. Dla nas w tym momencie występ już się zakończył, więc nie jest to rozpraszające - wyjaśnił.Piotr Pawlak zaznaczył również, iż entuzjastyczną reakcję ze strony publiczności odbiera bardzo pozytywnie. - To, iż publiczność się tak przedwcześnie zrywa, dowodzi, iż rzeczywiście daliśmy z siebie wszystko. Daje nam to jasne poczucie: "Wykonałem dobrą robotę i się spodobałem" - dodał w rozmowie z portalem.Piotr Pawlak o znaczeniu konkursów pianistycznychW tym samym wywiadzie Piotr Pawlak został zapytany również o to, jak podczas Konkursu Chopinowskiego odnajdywał się w pozamuzycznej otoczce związanej z wydarzeniem - rywalizacją czy też jego aspektem medialnym. - Muzykę nie do końca da się porównywać, więc idea konkursów nie jest tu szczególnie trafiona. Każdy ma do niej indywidualne podejście i dla nas rywalizacja jest trochę przykrą koniecznością - wolimy grać koncerty i nawiązywać z publicznością partnerską relację - przyznał pianista.
Pawlak podkreślił jednak, iż udział w konkursach otwiera pianistom wiele drzwi. - o ile jednak chcemy się przebijać wyżej i naprawdę koncertować, konkursy otwierają te możliwości - laureaci ruszają w trasy, ale jak widać, choćby bez laurów można zostać zauważonym i wypełnić sobie grafik na cały rok. I w efekcie - móc żyć z grania koncertów - tłumaczy. - Z drugiej strony mam taką osobowość, iż skoro wiem, jak dużo od tego konkursu zależy, rywalizacja mnie motywuje do jeszcze intensywniejszej pracy. Dzięki temu niektóre utwory poćwiczyłem jak nigdy wcześniej - dodał Piotr Pawlak w rozmowie.











