"Piekło kobiet" to kryminał, jakiego jeszcze w Polsce nie było. "Mieszanka gatunków" i ważna kwestia

serialowa.pl 2 godzin temu

Za nami premiera „Piekła kobiet”, nowej propozycji serialowej HBO Max rodem z Polski, która zabiera nas do mrocznego świata Warsawy epoki międzywojnia. Zapytaliśmy aktorów, jak odnaleźli się w konwencji nietypowego kryminału.

„Piekło kobiet” to nietypowa mieszanina mrocznego kryminału i przejmującego dramatu obyczajowego, której efekty możecie podziwiać od wczoraj na HBO Max, gdzie zadebiutował premierowy odcinek. Przed premierą polskiego projektu podpisanego m.in. nazwiskiem Ewy Puszczyńskiej („Ida”, „Zimna wojna”) mieliśmy okazję zapytać gwiazdy serialu, jak duża pomocą była dla nich cała audiowizualna otoczka zabierająca nas wszystkich niemal sto lat wcześniej.

Piekło kobiet – polski kryminał w Warszawie lat 30.

Akcja „Piekła kobiet” dzieje się w Warszawie 1931 roku, kiedy to stolica Polski podzielona jest na bogatych i biednych jeszcze wyraźniej niż współcześnie. Kryminalna intryga rozpoczyna się w momencie pozostawienia w redakcji prowadzonej przez Helenę i Maksa Wróbewskich (granych przez Agatę Turkot i Mateusza Damięckiego) listu po zmarłej w wyniku nielegalnej aborcji klientce ich pisma matrymonialnego.

Uruchamia to wir wydarzeń, który zabiera bohaterów w przeróżne miejsca charakteryzujące Warszawę lat 30. Widzowie otrzymują anturaż rodem z kina noir, który na przestrzeni kolejnych odcinków – jak zauważa w rozmowie z Serialową Turkot – charakteryzuje swego rodzaju „mieszanka gatunków”. Jak aktorzy odnaleźli się w tej eklektycznej konwencji łączącej dramat, kryminał, a czasem i nawet… komedię?

— Wydaje mi się to bardzo atrakcyjne, iż w bardzo interesujący sposób można wartościowe historie – bardzo intrygujące, mroczne – przeprowadzać. Kryminał zawsze jest fajny, to jest zawsze ciekawe, kto zabił. Podoba mi się to, iż u nas to nie jest jednoznaczne, np. jaki to jest gatunek? To jest i kryminał, i taka obyczajówka, ale myślę, iż mięsista. I jest też dramat psychologiczny i bywa momentami śmiesznie. To jest interesujące połączenie. No i warstwa wizualna i muzyczna tego serialu. On bywa spektakularny w obrazie i naprawdę bardzo wyróżnia się sposobem kręcenia i wizualem – mówiła odtwórczyni głównej roli.

Wypowiedź Turkot uzupełnili partnerujący jej na ekranie Borys Szyc i wspomniany wyżej Mateusz Damięcki, podkreślając, jak ogromną pomoc dla aktorów stanowi tak wiernie odwzorowany przy pomocy scenografii, kostiumów czy charakteryzacji świat lat minionych. Trzeba przyznać im rację, iż cała otoczka audiowizualna „Piekła kobiet” potrafi zrobić spore wrażenie.

Szyc: [To jest] bardzo pomocne. I to była taka jasna strona tej historii, wydaje mi się. To znaczy czasy, w których się to działo, oprócz ograniczeń różnych, ze strony państwa, jednak miały w sobie duży czar. To znaczy wnętrza, kostiumy – dla nas kostiumy, dla nich po prostu ubrania z tamtych lat. Pojazdy, cały design, bo te wszystkie rekwizyty, które mieliśmy na planie, to wszystko były naprawdę piękne przedmioty. Przebywać w tym świecie było bardzo miło.

Damięcki: Czułem się naprawdę dobrze w tym pomyśle. Lubię nosić te kostiumy. Bardzo lubię taki sposób prowadzenia historii. Kamera tutaj działa cuda, jest podporządkowana treści i formalnie tylko podkręcamy to, co się dzieje w naszym serialu dzięki wizualnej wyobraźni Wojtka Zielińskiego [autor zdjęć] i Ani Maliszewskiej [reżyserka]. Przepiękna scenografia – dużo satysfakcji dla aktora, żeby znaleźć się w tym świecie, puścić fantazję i naprawdę stać się jego częścią.

„Piekło kobiet” (Fot. HBO)

Zgodnie z oficjalnym opisem serialu „Piekło kobiet” opowiada historię o odwadze, miłości i walce z systemem, który chce uciszyć kobiecy głos. W środku akcji znajdzie się redaktorka pisma matrymonialnego „Fortuna Amandi”, Helena Wróblewska, której życie zmienia się nieodwracalnie, gdy dowiaduje się o śmierci młodej tancerki rewiowej zmarłej po nielegalnym zabiegu usunięcia ciąży. W redakcji pozostaje po niej tylko zagadkowy list.

Na całość produkcji złoży się sześć odcinków, które będą wychodziły po jednym co tydzień. My widzieliśmy już większość z nich, a jeżeli chcecie poznać naszą opinię, zerknijcie tutaj: „Piekło kobiet” – recenzja serialu

Piekło kobiet – kolejne odcinki w piątki na HBO Max

Idź do oryginalnego materiału