Dziś wieczorem, kiedy znów nie mogłem zasnąć, postanowiłem wyrzucić z siebie te myśli na papier może poczuję się lżej. Moja córka, Justyna, wyszła za mąż za Niemca i wyjechała do Monachium. Przez dwa lata mieszkałem z nimi, pilnując mojego wnuka Mateusza, gotując dla nich obiady i zajmując się domem. Oni oboje mieli pracę w jednej niemieckiej firmie i wracali do domu dopiero wieczorem. Miałem wtedy cichą nadzieję, iż zostanę tam na stałe jako pomoc dla nich i opoka dla wnuka.
Życie jednak gwałtownie zweryfikowało moje plany… Pewnego dnia zięć, Sebastian, powiedział mi prosto, iż już nie potrzebują mojej pomocy i poprosili, żebym wyprowadził się z ich mieszkania. Musiałem wrócić do Polski; po miesiącu byłem już w swoim krakowskim M2.
Niestety, tu też nie zastałem spokojnej przystani. W czasie gdy ja mieszkałem u córki za granicą, mój syn, Tomasz, rozstał się z pierwszą żoną, wyprowadził się od niej i zamieszkał w moim mieszkaniu. gwałtownie sprowadził tam swoją drugą wybrankę, Agnieszkę kobietę w ciąży; choćby nie miał odwagi zapytać mnie o zgodę.
I co miałem zrobić? Wyrzucić własnego syna i ciężarną synową na bruk? Przecież nie mogłem, ale z drugiej strony jak można żyć w trójkę, a niedługo już w czwórkę, w jednym pokoju? Ani Tomasz, ani ja, nie mamy budżetu na wynajem mieszkania. Zadzwoniłem do Justyny, wyjaśniłem całą sytuację miałem nadzieję, iż moje dzieci zrozumieją i odezwą się, zaproponują jakieś rozwiązanie. Niestety, milczeli. Taki ich świat inne wartości…
Patrzę teraz na zachowanie mojego syna i wiem, iż nie spodziewał się mojego powrotu. Śpię na kanapie w kuchni. W ciągu dnia jestem raczej poza domem robię zakupy na Grzegórzkach, czasem odwiedzam dawną pracę, pogadam z koleżankami ze starej ekipy. Z Tomaszem rozmawiam spokojnie; nie chcę awantur, natomiast Agnieszka ignoruje mnie zupełnie. Widać, iż moja obecność działa jej na nerwy.
Nigdy bym nie przypuszczał, iż po sześćdziesiątce będę zbędny i iż w moim własnym mieszkaniu decydować będzie młoda kobieta, której adekwatnie nie znam. Tomasz myśli tylko o swojej przyszłej rodzinie, kompletnie nie dostrzega problemu ciasnoty i pogmatwanych relacji.
Przeglądam ogłoszenia szukam pracy na pół etatu, byleby jakoś dorobić. Rodzice Agnieszki mieszkają pod Tarnowem, na wsi. Może powiedzieć synowej, żeby przeprowadziła się do nich na czas połogu? Ale czy mój syn tam coś zarobi? Wątpię. Sam już nie wiem, jaką decyzję podjąć…
Z tych wydarzeń wyciągnąłem jedną, gorzką lekcję: kiedyś dzieci są naszym światem, a potem świat dzieci zamyka przed nami drzwi. Pozostaje zaakceptować własną samotność i z godnością łapać każdy dzień dla siebie choćby jeżeli to tylko kilka godzin w parku lub rozmowa z dawnym kolegą.
