Rodzice Agaty dali nam na ślub absolutnie szalony prezent mieszkanie! choćby zrobili oficjalne wręczenie kluczy, stwierdzili, iż od dzisiaj jesteśmy jego właścicielami. Tylko że, jak to w nowych blokach bywa, lokal był w stanie deweloperskim, czyli szaro, buro i choćby haczyka na ręcznik brak. Moja teściowa, pani Grażyna, uznała, iż skoro oni z mężem wykosztowali się na mieszkanie, to moi rodzice powinni zafundować nam remont. Moi, rzecz jasna, już wcześniej sypnęli groszem dali nam porządną sumkę, ale zgłosili pełną gotowość pomocy w urządzaniu.
Po ślubie ruszyliśmy pełną parą z tym remontem. Mój tata, zawodowy budowlaniec, ogarnął listę zakupów, załatwił ekipę, a ja, wiadomo, do łopaty też się nadaję byłem więc od świtu do nocy na posterunku, a momentami choćby Agata przychodziła nam kibicować, czasem ścianę pomalować.
Teść również czasami się pojawiał, ale raczej z termosikiem kawy niż drabiną. Postanowiliśmy nie wynajmować żadnej kawalerki na ten czas, żeby zaoszczędzić trochę złotówek i koczowaliśmy u Grażyny i Marka, czyli rodziców mojej żony. Jak w serialu trzy pokolenia na metrze kwadratowym.
Pewnego dnia szukałem ważnych papierów i wpadły mi w ręce dokumenty od naszego mieszkania. Patrzę, patrzę… i mi mina zrzedła! Wszystko było na teściową to ona była główną właścicielką kawalerki, a nie Agata!
Wieczorem mieliśmy z ojcem jechać po płytki i sedes (kto wie, wie!), ale przełożyłem temat na jutro, bo cały wrzałem w środku. Opowiedziałem tacie, o co chodzi i iż muszę zdobyć odpowiedzi, zanim wyłożymy na to mieszkanie jeszcze więcej pieniędzy niż ono jest warte.
Jak wróciłem do domu, postanowiłem rozegrać sprawę klasycznie, po polsku, czyli bezpośrednio, przy bigosie.
Dlaczego to mama jest właścicielką naszego mieszkania, a nie Agata? patrzę groźnie na Grażynę.
Oj ty dziecko! zaczęła z przekąsem teściowa. No przecież, żeby Broń Boże nie skrzywdzić naszej Agatki!
Ale to znaczy? pytam coraz bardziej zdezorientowany.
No bo jakby ci się zachciało rozwodu i zabierania połowy mieszkania!
Waszego mieszkania? Czyli teraz jak z tatą pakujemy w ten remont pół fortuny, to wszystko zostaje u was? No ładnie! I co, już mi rozwód planujecie? My się dopiero pobraliśmy!
Mamo, ile razy prosiłam, żeby przepisać mieszkanie na mnie z jękiem wtrąciła się Agata.
Czyli wiedziałaś o tym wszystkim? zadrżał mi głos.
Nie, znaczy wiedziałam, ale powiedziałam mamie, iż tylko na mnie powinna przepisać!
Pięknie, Agatko, początek małżeństwa z niespodzianką! Kłamstwo na talerzu!
Do dziś mieszkam z powrotem u swoich rodziców. Agata próbuje mnie zaczepiać, chce rozmawiać i tłumaczyć się ze wszystkiego, ale ja naprawdę muszę to sobie wszystko poukładać w głowie. W życiu nie miałem takiego rollercoastera rodzinnego. Może wszyscy polscy rodzice tak się zabezpieczają przed zięciem?
No i co teraz? Rzucać się na awanturę, uzbierać na własną kawalerkę, czy pogadać przy barszczu? Cóż za dylematy nowego Polaka!







