Pehapokalipsa? AI odkryła dziurę w internecie. Czeka nas przyszłość z „Cyberpunka”?

polityka.pl 7 godzin temu
Zdjęcie: Shutterstock


Odkrycie poważnych luk w technologii PHP, na której opiera się znaczna część internetu, pokazuje, iż AI może być zarówno narzędziem obrony, jak i bronią hakerów. 21 października 2026 r. na stronie cert.pl pojawił się komunikat: „Zespół CERT Polska ostrzega przed dwiema krytycznymi podatnościami w oprogramowaniu PHP, oznaczonymi identyfikatorami CVE-2026-109618 oraz CVE-2026-109619”. Minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski poinformował zaś o prewencyjnym wyłączeniu części stron Biuletynu Informacji Publicznej (BIP), prowadzonych przez instytucje publiczne w ramach centralnego systemu SSDIP.

Skala zagrożenia pobudza wyobraźnię – oto dziury znalazły się w infrastrukturze, na której od dekad opiera się znaczna część architektury internetu. Czy jest się czego bać – czy czeka nas przyszłość jak w grze „Cyberpunk 2077”, w której zdziczałe AI sprawiły, iż sieć stała się niebezpieczna i nieużywalna?

Sieć dla ludu

PHP to język skryptowy, który zrewolucjonizował WWW. Na początku sieć była bardzo statyczna – strony tworzono tak, jak tworzy się dokumenty w Wordzie albo prezentacje. Każda zmiana wymagała ingerencji w kod źródłowy HTML. Nic dziwnego, iż sieć w latach 90. przyciągała głównie komputerowców, nerdów i studentów – ludzi, którzy umieli programować. Była przy tym dość nudna – można było w niej wprawdzie znaleźć informacje, których nie pokazywały media głównego nurtu, ale w raczej nieciekawej formie.

W 1995 r. wyszły dwa cyberpunkowe filmy – „Johnny Mnemonic” na podstawie prozy Williama Gibsona i anime „Ghost in the Shell” w reżyserii Mamoru Oshii. Sieć wyglądała w nich zupełnie inaczej niż w rzeczywistości – prorokowany internet z 2021 r. był abstrakcyjną wirtualną przestrzenią, w której dane i połączenia wyglądały jak futurystyczne miasta obcej cywilizacji, zaś w 2029 podłączało się ją bezpośrednio do mózgu. Tymczasem internet nie potrzebował wcale cybernetycznych hakerów, ale czegoś zupełnie innego – zwykłych użytkowników.

Kiedy marzyciele snuli technikolorowe fantazje, inżynierowie robili rzeczy znacznie bardziej przyziemne. W tymże 1995 r. świat otrzymał dostęp do pierwszej wersji PHP, dzieła duńsko-kanadyjskiego programisty Rasmusa Lerdorfa. Skrót oznaczał Personal Home Page Tools (narzędzia dla osobistej strony domowej). Dzięki nowemu językowi skryptowemu strony można było tworzyć dynamicznie, łączyć je z bazą danych, pozwalać na interakcje z użytkownikiem.

Na bazie PHP powstały systemy zarządzania treścią, czyli edytory działające bezpośrednio w sieci. Dzięki takim rozwiązaniom jak WordPress możliwość publikowania w internecie zyskali równie nietechniczni użytkownicy. PHP pozwalał także na budowanie sklepów internetowych i innych platform, które odmieniły oblicze sieci i świata. Jego kolejne wersje używane są do dziś – według szacunków przez około dwie trzecie stron internetowych, których technologię serwerową dało się rozpoznać.

Pehapokalipsa?

Właśnie ta skala użycia PHP sprawia, iż sprawa wydaje się poważna. W dodatku problem leży w samym systemie PHP. Hakerzy mogą wykorzystać błąd w zarządzaniu pamięcią komputera. Odpowiednio spreparowane dane przesłane na stronę mogą doprowadzić do nieprawidłowego korzystania z pamięci i wykonania poleceń przestępcy. Może on w ten sposób przejąć kontrolę nad serwerem bez znajomości hasła administratora. Na atak są zatem podatne choćby dobrze zabezpieczone strony, jeżeli oprogramowanie nie zostanie zaktualizowane do bezpiecznej wersji.

Kłopoty mogą mieć zwłaszcza mniejsze witryny, zarządzane często przez amatorów i od dawna nieaktualizowane. Ryzyko istnieje również w przypadku dużych stron, należących do korporacji i instytucji, z profesjonalnymi działami IT, gdzie problemem jest skala infrastruktury.

Problemem jest nie tyle stara technologia, ile koszty jej utrzymania w obliczu zmian technologicznych. Problem z zarządzaniem pamięcią PHP był znany od 2024 r., ale nie wykazano wówczas, iż może być użyty do przejęcia serwera. Jak przyznała PHP Foundation, błąd nie został usunięty m.in. z powodu zbyt małej liczby specjalistów zajmujących się rozwojem. Chociaż wszyscy korzystają z technologii PHP, mało kto grzebie jej pod maską.

Wszystko zmienił rozwój sztucznej inteligencji. Modele AI zostały wykorzystane do przeglądu kodu programu, wyszukiwania słabości i sposobów ich wykorzystania – zupełnie jak Władca Marionetek ze wspomnianego „Ghost in the Shell”. W sierpniu 2026 r. badacze zademonstrowali, iż błąd można skutecznie wykorzystać do ataku m.in. na strony korzystające z platformy WordPress. Ustalenia przekazano twórcom PHP, którzy opublikowali poprawki 21 października.

Zbawienie i zagrożenie

Tym razem sztuczna inteligencja pomogła znaleźć dziurę w sieci, ale w ostatnim czasie jest używana również przez hakerów i przestępców, np. do łamania zabezpieczeń konsoli do gier i umożliwiania instalowania nielegalnego oprogramowania. Te same narzędzia mogą stanowić zbawienie i zagrożenie.

Kolejnym aspektem życia w przyszłości jest uświadomienie sobie zagrożeń związanych z technologią. Nietechniczni użytkownicy potrzebują systemów, które po prostu działają, tak samo jak mało kto samodzielnie chce myśleć o reperowaniu pralki, telewizora czy samochodu. Aby to było możliwe, potrzebni są ludzie (i roboty) utrzymujący infrastrukturę w dobrym stanie. Niedobrze, gdy najważniejszy element zależy od kondycji jednej fundacji.

Informacje o zagrożonym PHP weszły do obiegu informacji w mediach społecznościowych, generując falę kolejnego zamętu. Żyjąc w napędzanych przez algorytmy i AI czasach końca rzeczywistości, trzeba się do tego po prostu przyzwyczaić, a jedną z zasad higieny cyfrowej powinno być hasło znane z okładki opisanego przez Douglasa Adamsa przewodnika „Autostopem przez galaktykę” – NIE PANIKUJ.

Idź do oryginalnego materiału