Pedro Almodóvar dla „Polityki”: Samobiczowanie to najlepsza definicja tworzenia, jaką znam | Cierpienia tworzenia

polityka.pl 5 godzin temu
Zdjęcie: Dominique Charriau/WireImage / Getty Images


Artysta musi być lojalny przede wszystkim wobec opowieści – mówi Pedro Almodóvar, którego najnowszy film „Gorzkie święta” będzie pokazany na festiwalu Nowe Horyzonty. JANUSZ WRÓBLEWSKI: – We „Wszystko o mojej matce” pojawia się cytat z Trumana Capote’a: „Zacząłem pisać, mając osiem lat. Nie wiedziałem, iż oddaję się w niewolę szlachetnemu, ale bezlitosnemu panu. Gdy Bóg obdarza talentem, daje również bicz. Bicz przeznaczony wyłącznie do samobiczowania”. Czy pan tej pokusie samobiczowania często ulegał?
PEDRO ALMODÓVAR: – Samobiczowanie to najlepsza definicja tworzenia, jaką znam.

Obejrzawszy „Gorzkie święta”, też o tym pomyślałem.
Podczas pisania zawsze w końcu trafia się moment, w którym musisz napisać coś nieoczywistego, mimo iż wcale nie masz na to ochoty. Robię to jednak, ponieważ wymaga tego dobro historii. To nie znaczy, iż znajduję się w ciągłym procesie samobiczowania, niemniej cierpienie stanowi nieunikniony element tworzenia. Weźmy „Ból i blask”, w którym świadomie użyłem owego „bicza” przeciwko sobie. Antonio Banderas – na ekranie moje alter ego – wydaje się postacią niemal negatywną, co świadczy o surowości oceny, jakiej się poddałem.

W „Gorzkich świętach” też pojawia się pisarz-reżyser, w którym widzimy pana. walczy z migrenami, atakami paniki i utratą twórczej weny. Dlaczego tak obsesyjnie zależy mu na kontynuowaniu snutej przez niego opowieści?
Na tym polega tajemnica obsesji. Dla Raula, granego przez Leonarda Sbaraglię, i dla mnie pisanie czy reżyserowanie nie jest pracą. To pasja. Irracjonalna siła. Coś, z czym się urodziłem. Żadne doświadczenie nie jest porównywalne z euforią, gdy wszystkie elementy historii do siebie pasują – to chwila największego szczęścia. Dlatego momenty kryzysu twórczego i niemocy przypominają agonię.

Idź do oryginalnego materiału