Paulina Gałązka zrobiła wyjątek i pokazała męża. Mało kto wie, iż pochodzi z... Norwegii!

swiatseriali.interia.pl 2 godzin temu
Zdjęcie: INTERIA.PL


Poznaliśmy zwycięzcę 18. edycji programu "Dancing with the Stars. Taniec z gwiazdami". Podczas finałowego odcinka nie zabrakło wzruszeń i rodzinnych momentów. Wśród osób, wspierających Paulinę Gałązkę znalazł się jej mąż. Para rzadko pokazuje się razem, tym razem jednak zrobili wyjątek.


Za nami finał "Tańca z gwiazdami". Zwycięzcą Kryształowej Kuli został aktor Gamou Fall razem ze swoją partnerką taneczną - Hanną Żudziewicz. W finale znaleźli się także: Sebastian Fabijański, Magdalena Boczarska oraz Paulina Gałązka.
W finałowym odcinku uczestnikom towarzyszyli najbliżsi. Przed kamerami pojawił się m.in. mąż Pauliny Gałązki - Sindre Sandemo. To wyjątkowa sytuacja, para raczej stroni od blasku fleszy.


Paulina Gałązka i Sindre Sandemo: historia związku


Paulina Gałązka nie kryje, iż zanim straciła głowę dla Sindre Sandemo i dostrzegła w nim idealnego kandydata na męża, przyjaźniła się z nim i traktowała jak dobrego kumpla. Wszystko zmieniło się, gdy pewnego dnia powiedział jej, iż jest piękna.Reklama
"Nie dostawałam ról amantek, nie wierzyłam, iż mogę do nich pasować. Na studiach słyszałam, iż aktorki dzielą się na piękne i charakterystyczne. I iż ja jestem charakterystyczna. Sindre zobaczył we mnie coś, czego nikt wcześniej nie dostrzegł" - opowiadała na łamach "Wysokich Obcasów".


Paulina poznała Sindre Sandemo zaraz po tym, jak dostała się do łódzkiej szkoły filmowej. Przyjechała ze stolicy, nie miała pieniędzy, nie miała gdzie mieszkać. Któryś z kolegów skierował ją do studenta reżyserii z Norwegii szukającego współlokatora. Spotkała się z Sindre, od razu wpadła mu w oko, więc zaproponował, żeby zajęła jeden z pokoi w jego mieszkaniu.
"Łączyła nas sympatia, później przyjaźń, a w końcu zakochaliśmy się w sobie" - wyznała podczas jednej z wizyt w "Dzień Dobry TVN".
Jej ukochany też świetnie sobie radził nie tylko jako reżyser, ale też jako aktor. Razem jeździli do Wrocławia na plan serialu "Pierwsza miłość", w którym grali.
Para pobrała się w 2016 roku. Po ślubie małżonkowie przez pewien czas spotykali się tylko w weekendy.
"Odległość nie jest dla nas żadną przeszkodą" - zapewniała aktorka w wywiadach. "Zresztą, z Warszawy do Oslo leci się mniej więcej tyle, ile jedzie się pociągiem ze stolicy do Krakowa" - mówiła.
Dziś Paulina bywa w Skandynawii rzadziej, bo jakiś czas temu podjęła z ukochanym decyzję, by osiedlić się w Warszawie. Nie chcieli się ciągle rozstawać, czekać na siebie całymi dniami i tęsknić.
Czytaj więcej: Paulina Gałązka o świętach w Norwegii. "Są bardzo laickie"
Idź do oryginalnego materiału