25 lat na scenie, dziesięć albumów i setki koncertów. Patrycja Markowska świętuje jubileusz swojej kariery.
Jubileuszowe wydawnictwo Artystki, które ukaże się 1 października 2026 roku, jest muzycznym podsumowaniem ćwierćwiecza na scenie, ale nie ma być pożegnaniem z żadnym etapem. Wręcz przeciwnie.
- Sama nie wierzę, iż minęło już 25 lat. Cały czas mam taki sam apetyt na muzykę, koncerty, nowe wyzwania. Jedno się nie zmieniło – moje serce do muzyki – mówi Patrycja.
Album przyniesie koncertowe interpretacje zarówno największych przebojów Markowskiej, jak i utworów, które ona sama szczególnie ceni w swoim dorobku. Znalazły się na nim m.in. „Jeszcze raz”, „Świat się pomylił”, „Dzień za dniem”, „Księżycowy” i „Drogi kolego”, ale również mniej oczywiste kompozycje.
Materiał został zarejestrowany podczas telewizyjnego koncertu „Obłęd – 25-lecie Patrycji Markowskiej”. Na scenie obok artystki pojawili się zaproszeni goście: Leszek Możdżer, Kamil Bednarek, Andrzej Krzywy, Marcin Koczot, Ray Wilson i Dawid Karpiuk.
- To był koncert przygotowany z ogromną pieczołowitością. Nowe aranżacje, dobór muzyków, instrumentów, gości. Największe przeboje dostały nowe sukienki, jak ja to mówię.
„25 lat” będzie albumem dwupłytowym. Pierwsza część pokazuje bardziej intymne, akustyczne oblicze Patrycji Markowskiej, druga przynosi energię elektrycznego koncertu.
- W części akustycznej wszystko słychać. Każdy oddech. Jest intymnie, blisko. A potem przychodzi część elektryczna i zaczynamy szaleć, tańczyć, strzelać nogami do góry. Kocham obie te energie.
Ćwierć wieku zmieniło nie tylko sposób, w jaki Markowska patrzy na swoją muzykę, ale również sposób, w jaki śpiewa.
- Głos się zmienia. Ja się zmieniam. Kiedyś darłam się, zdzierałam kolana. I przez cały czas czasem lubię to robić! Ale dzisiaj odważam się śpiewać niżej, ciszej, bardziej intymnie. Mam inną świadomość siebie, wiem, jak chcę wyglądać, śpiewać, mówić.
Jubileusz jest dla niej także symbolicznym zamknięciem czasu, w którym musiała nieustannie udowadniać, iż nazwisko Markowska nie jest jedynym powodem jej obecności na scenie.
- Mam poczucie, iż 25 lat zamyka erę Patrycji, która walczyła o to, żeby ludzie jej uwierzyli. Kto miał uwierzyć, już uwierzył. Teraz mogę się rozkoszować robieniem muzyki, pisaniem tekstów i graniem koncertów.
Szczególne znaczenie miał dla niej również telefon od Grzegorza Markowskiego po telewizyjnej emisji jubileuszowego koncertu.
- Tata, który przecież nigdy specjalnie mnie nie chwalił, zadzwonił po obejrzeniu koncertu i powiedział, iż jest dumny z tej ilości pracy, aranżacji, dźwięków, z tego dopieszczenia. To było dla mnie ważne.
Wydawnictwo będzie dostępne na winylu, CD oraz w serwisach streamingowych. Dwupłytowy winyl został przygotowany jako kolekcjonerskie wydawnictwo ze zdjęciami z koncertu.
- Dzisiaj, kiedy muzykę mamy wszędzie w streamingu, jeżeli już kupujemy fizyczną płytę, to powinna być pięknym przedmiotem. Czymś, co chce się wziąć do ręki, obejrzeć, zachować, podpisać po koncercie. Dla mnie to pamiątka 25 lat drogi.
A co po jubileuszu? Patrycja Markowska nie zamierza zamykać historii klamrą.
- Nie czuję, żeby coś się kończyło. Chciałabym dalej się rozwijać i podejmować nowych wyzwań.
Bo 25 lat może być podsumowaniem. Ale w przypadku Patrycji Markowskiej zdecydowanie nie brzmi jak finał.

















