Strajk mechaników lotniczych zatrzymał w środę 23 września poranny ruch na Islandii. Odwołane loty Icelandair zostawiły na lotniskach w Keflaviku i Reykjaviku blisko 5,5 tysiąca pasażerów. Przewoźnik ruszył z przebukowaniem biletów, a rząd szykował specjalną ustawę. Przed południem sprawa skręciła w inną stronę.
Protest zaczął się minutę po północy. Islandzkie Stowarzyszenie Mechaników Lotniczych zapowiedziało go jako bezterminowy, więc przewoźnik przygotował podróżnych na kilka dni przestoju. Rano tablica odlotów w Keflaviku świeciła czerwienią.
Odwołane loty Icelandair zatrzymały poranny ruch w Keflaviku
Skala była duża. Linia skasowała 26 rejsów międzynarodowych i pięć krajowych, a bez mechaników żadna maszyna nie dostaje dopuszczenia do lotu. Ruch na największym islandzkim lotnisku niemal zamarł.
Odwołania objęły wszystkie poranne odloty z Keflaviku oraz z krajowego lotniska w Reykjaviku. Część podróżnych dowiadywała się o skasowanym rejsie dopiero przy stanowisku odprawy. Kolejki rosły od świtu.
Przewoźnik apelował do pasażerów o pilnowanie rezerwacji
Linie od razu ruszyły z przebukowaniem biletów. W komunikacie dla klientów wskazały, na czym mają się skupić podróżni.
“Linie lotnicze dokładają w tej chwili wszelkich starań, aby ponownie zarezerwować bilety dla pasażerów, i apelują do wszystkich, aby uważnie śledzili rozwój sytuacji i upewniali się, iż ich dane kontaktowe są poprawne.”
– przekazał przewoźnik.
Część podróżnych zareagowała wcześniej. Jeszcze przed terminem protestu około 3 tysięcy osób zmieniło swoje rezerwacje u Icelandaira. Reszta została z biletem na rejs, którego już nie było.
Rząd szykował ustawę, a strajk skończył się po jedenastej
Sprawa trafiła na szczyt władz. W środę rano rząd przyjął projekt ustawy odraczającej protest, a minister infrastruktury Eyjolfur Armannsson zapowiedział złożenie go w parlamencie jeszcze tego samego dnia. Do głosowania nie doszło.
Tuż po godzinie jedenastej związkowcy wycofali się z protestu. Icelandair i Islandzkie Stowarzyszenie Mechaników Lotniczych zawarły porozumienie, żeby nie pogłębiać strat firmy, klientów i pracowników. Popołudniowe rejsy z obu lotnisk odbyły się zgodnie z rozkładem. Wyspa odetchnęła.
Strony dały sobie cztery tygodnie na rozmowy. Mają je prowadzić według uporządkowanego planu państwowego mediatora, a celem jest nowy układ zbiorowy.
Icelandair lata z Gdańska dopiero od 18 września
Dla podróżnych z Polski to zupełnie świeże połączenie. Przewoźnik uruchomił rejsy z Gdańska do Keflaviku 18 września 2026 roku i lata na tej trasie w poniedziałki, czwartki i piątki. Od 25 października do 15 marca dołoży czwarty rejs, sobotni.
Środowe odwołania nie dotknęły więc pasażerów z Gdańska. Termin strajku wypadł w dniu bez polskiego rejsu.
Przypomnijmy, iż mechanicy Icelandaira są bez układu zbiorowego od początku roku. Rozmowy o nowej umowie płacowej zerwano w czerwcu i do sporu wszedł państwowy mediator. Późniejsze nieformalne kontakty niczego nie zmieniły.
Stowarzyszenie wskazywało nie tylko na stawki. W sporze chodzi też o system zmianowy, korzystanie z podwykonawców oraz przyszłość specjalistycznych stanowisk w Icelandairze. Przewoźnik proponował wcześniej oddanie sprawy niezależnemu arbitrowi. Do arbitrażu nie doszło.
Teraz rozmowy ruszają od nowa.
źródło zdjęć: Canva









