Ostre starcie Dody i dziennikarki TVP. "Nie podoba mi się taka rozmowa"

gazeta.pl 2 godzin temu
Gościnią najnowszego wydania "Trójkąta Politycznego" była Doda. W rozmowie z Aleksandrą Pawlicką piosenkarka opowiadała m.in. o spotkaniu z Karolem Nawrockim. W pewnym momencie doszło do ostrej wymiany zdań.
3 lutego Doda spotkała się z Karolem Nawrockim. Piosenkarka miała okazję porozmawiać z prezydentem na temat trudnej sytuacji w polskich schroniskach. - Jestem bardzo zadowolona z tego spotkania. (...) Porozmawialiśmy absolutnie o wszystkim tym, co było najważniejsze i też widzę po drugiej stronie ogromną chęć pomocy - mówiła tuż po wyjściu z Pałacu Prezydenckiego. Zaledwie kilka godzin później Doda pojawiła się w programie "Trójkąt Polityczny". W rozmowie z Aleksandrą Pawlicką rozwinęła temat spotkania z Karolem Nawrockim. W pewnym momencie atmosfera w studiu zrobiła się naprawdę gorąca.

REKLAMA







Zobacz wideo Doda walczy o życie zwierząt. "Psy zamarzają w męczarniach"



Doda nie wytrzymała po pytaniu Pawlickiej. "Nie dam się złapać w kozi róg"
Nim rozpoczęła się adekwatna rozmowa, Pawlicka zadała Dodzie tzw. szybkie pytania. Jedno z nich dotyczyło Nawrockiego. - Czy prezydent Nawrocki obiecał pani podpisanie zmiany prawa dotyczącego zaostrzenia kar dla sprawców okrucieństwa wobec zwierząt? - zapytała prowadząca. - Pewne rzeczy związane z naszą rozmową zachowam dla siebie. Poza tym ciężko obiecywać coś. Wydaje mi się, iż dobry polityk, zanim coś obieca, sprawdza, ile jest w stanie zrobić i wykazać się w tej kwestii - odpowiedziała jej piosenkarka.
Następnie Pawlicka zapytała Dodę o to, czy przekonywała prezydenta, by nie potępiał wszystkiego, co rząd zaproponuje ws. ochrony zwierząt. To pytanie rozzłościło wokalistkę. - Ale myśli pani, iż potępia wszystko? Proszę, czy myśli pani, iż potępia wszystko? - dopytywała.
Pawlicka próbowała wybrnąć z sytuacji, ale ostatecznie wycofała się z pytania. - Nie musiałam go przekonywać, ponieważ skoro doszliśmy do takiego spotkania, to było po to, żeby właśnie dojść do jakichś kompromisów i w tej kwestii akurat się nie musieliśmy przekonywać. Tak samo, jak byłam na spotkaniu z ministrem sprawiedliwości, też raczej nie musiałam go przekonywać, ponieważ zaprosił mnie dlatego, iż zdawał sobie sprawę z sytuacji, która panuje i też chce pomóc - tłumaczyła Doda.
Następnie piosenkarka wróciła do pytania o obietnice Nawrockiego. - Pani mówi mi o obietnicach, tak jakby pani chciała na siłę tutaj złapać kogoś za słówko. Nie można składać obietnicy bez pokrycia, pani doskonale sobie zdaje sprawę, iż trzeba takie rzeczy najpierw sprawdzić, na ile można pomóc, jeszcze w systemie, który jest od tylu lat tak zakorzeniony w tych wszystkich swoich układach i układzikach. Od samego dołu. Wójt, kierownik schroniska, lokalny weterynarz, lokalny komendant. A pani chce od razu obietnic, najlepiej, żeby je celebrytka złożyła słowami prezydenta. Nie podoba mi się taka rozmowa, to od razu mówię stop, ponieważ ja się nie dam złapać w taki kozi róg. Ja jestem osobą apolityczną i nie lubię sytuacji, zwłaszcza w kontekście zwierząt, gdzie robię wszystko, żeby połączyć opozycję, żeby łączyć fanów różnych partii politycznych, żeby rozumieli, jak ważna jest w tym momencie nasza jedność (...) - mówiła Doda.



Pawlicka zapytała Dodę o ustawę łańcuchową. "To jest rozmowa, to nie jest tylko pani monolog"
- A proszę powiedzieć, czy z panem prezydentem rozmawiała pani o ustawie łańcuchowej? Że coś należy z tym zrobić? No bo pan prezydent zapowiedział tę ustawę i czy jest szansa na to, iż ta ustawa jednak zobaczy światło dzienne? - ciągnęła temat Pawlicka. Doda w kontrze zapytała prowadzącą, czy ta widziała ustawę, którą po wecie zaproponował Nawrocki. - Tak, ale pytam, czy wy rozmawialiście o ustawie łańcuchowej? - odparła jej Pawlicka. Doda nie zamierzała jej odpuścić. - No ale to jest rozmowa, a nie tylko pani monolog. Pytam, czy pani widziała tę ustawę? Bo też bym chciała wiedzieć. Martwię się o te zwierzęta, no. Chciałabym wiedzieć, czy ją procedują. Co tam się dalej z tym dzieje? - dopytywała.
Pawlicka próbowała odpowiedzieć na jej pytanie, ale ostatecznie zrezygnowała z tłumaczenia i zwróciła Dodzie uwagę, iż nie zna szczegółów, bo nie jest w komisji sejmowej. - A ja jestem? - zauważyła Doda. Po chwili piosenkarka odpuściła prowadzącej i zaczęła mówić o tym, iż politycy jeszcze bardziej powinni zjednoczyć się w tej sprawie i pracować ponad podziałami.
Idź do oryginalnego materiału