Ostatnie Kuszenie Chrystusa. Ewangelia Wątpliwości – recenzja spektaklu

popkulturowcy.pl 52 minut temu

Reinterpretowanie postaci Jezusa Chrystusa w kulturze jest zadaniem wyjątkowo karkołomnym. I to z oczywistych powodów. Jego rola w jednej z największych religii świata jest kluczowa, a co za tym idzie, wszelkie próby przedstawienia go w nowym świetle często okazują się bardzo zachowawcze. Twórcy z Teatru BARAKAH postanowili jednak rzucić rękawicę utartym schematom. Ich najnowszy spektakl ukazuje Nazarejczyka w zupełnie innym świetle niż większość dotychczasowych produkcji.

Ostatnie Kuszenie Chrystusa. Ewangelia Wątpliwości to dzieło Michała Telegi, który odpowiada zarówno za reżyserię, jak i scenariusz. Autor luźno adaptuje książkę oraz film Ostatnie kuszenie Chrystusa, jednocześnie wzbogacając historię o wiele własnych pomysłów. Całość stanowi reinterpretację biblijnych tekstów, która odbrązawia postać Jezusa i przedstawia go jako zwykłego człowieka. Nie mamy tu do czynienia z idealną, nieomylną figurą, ale młodym mężczyzną, który sam nie jest przekonany do misji narzuconej mu przez Boga. Popełnia błędy, ulega porywom serca, a najbardziej niepokoi go fakt, iż nie potrafi choćby rozpoznać, czy głos, który słyszy w swojej głowie, rzeczywiście należy do Stwórcy.

Fot. Teatr BARAKAH

Dziewięćdziesiąt minut to stosunkowo kilka czasu w rozwijanie rozbudowanych wątków czy dodatkowych pomysłów. Spektakl dzieli się na trzy mniej więcej równe akty, z których każdy przedstawia inny etap życia Chrystusa. Początkowo poznajemy go jako zwykłego chłopaka. Następnie przenosimy się do okresu, w którym naucza apostołów i zasiada z nimi do Ostatniej Wieczerzy. Ostatnia część skupia się natomiast na wydarzeniach poprzedzających ukrzyżowanie. Każdy z tych fragmentów stanowi mocno skondensowany epizod z życia bohatera. Nie oznacza to jednak, iż twórcom brakuje w nich treści.

Ostatnie Kuszenie Chrystusa. Ewangelia Wątpliwości świetnie ukazuje przemianę protagonisty, który na różnych etapach życia zupełnie inaczej podchodzi do swojej misji. Młody Yeshua mocno się miota i nie pozostało gotowy, by wyrzec się wszystkich ludzkich przyjemności. Rola Syna Bożego stanowi dla niego ogromne brzemię, któremu nie potrafi sprostać z taką łatwością, jakiej moglibyśmy oczekiwać, znając biblijny pierwowzór. Nie umie całkowicie wyzbyć się uczuć do Magdaleny, z którą w przeszłości łączył go romans. Otaczające go zepsucie również nieustannie próbuje przeciągnąć go na swoją stronę. Klasyczny, doskonały w każdym calu Nazarejczyk nie miałby większych problemów z odrzuceniem ziemskich pokus. Tutaj Jezus jest jednak znacznie bardziej ludzki, a jego wybory nie przychodzą mu tak łatwo.

Fot. Teatr BARAKAH

W drugim akcie jego podejście do własnej roli zasadniczo się zmienia. Spośród trzech przedstawionych wersji ta prawdopodobnie najbardziej przypomina nam klasyczny wizerunek Mesjasza. Yeshua napotyka jednak znacznie większy opór, a choćby pada ofiarą fizycznej przemocy ze strony własnych uczniów. Choć jego moralność pozostaje niezachwiana, skuteczność stosowanych przez niego metod zostaje wystawiona na próbę. Zło tkwiące w ludziach okazuje się znacznie trudniejsze do pokonania, niż zakładał protagonista. Pomimo szczerych intencji pozostaje on bezsilny wobec otaczającej go rzeczywistości.

W końcu dochodzimy do ostatniego aktu, który bez wątpienia można uznać za najbardziej kontrowersyjny. Cierpienie, jakiego doświadcza Yeshua, osiąga tak ekstremalny poziom, iż w pewnym momencie zacząłem odbierać je niemal jako karykaturę. Twórcy chcieli oczywiście podkreślić bezsilność protagonisty, ale skala przemocy zaprezentowanej na scenie osłabia siłę przekazu. Odniosłem wrażenie, iż poszczególne sceny miały przede wszystkim szokować, zamiast wzbudzać w widzach autentyczny żal z powodu losu Chrystusa.

Fot. Teatr BARAKAH

Sama końcowa scena wypada jednak znakomicie. Porusza problemy, które nie dotyczą wyłącznie czasów przedstawionych w spektaklu. Twórcy przygotowali świetną puentę, która trafnie opisuje współczesny świat i jego niedoskonałości. Wykorzystanie ukrzyżowania do głębszej analizy sytuacji społecznej i geopolitycznej uważam za niezwykle udany zabieg. Nadaje on całemu przedstawieniu dodatkową wartość i wyróżnia je na tle innych interpretacji historii Mesjasza.

Bardzo spodobał mi się również pomysł z wymianą ról między aktorami. Obsada Ostatniego Kuszenia Chrystusa. Ewangelii Wątpliwości jest dość niewielka, dlatego każdy z artystów wciela się w kilka postaci. Co ciekawe, Jezusa w każdym akcie odgrywa ktoś inny. Pozwala to jeszcze wyraźniej oddzielić poszczególne etapy życia bohatera. Każdy z aktorów przedstawia nieco inną wizję jego charakteru i sposobu bycia. Dzięki temu poszczególne interpretacje zyskują własną tożsamość, a widz otrzymuje dodatkową przestrzeń do porównywania ich ze sobą.

Fot. Teatr BARAKAH

Najlepiej wypada według mnie Monika Kufel, która wciela się w Yeshuę w ostatnim akcie. Jej występ podczas finałowego monologu stoi na najwyższym poziomie. Emocje, które towarzyszyły mi podczas oglądania tej sceny, wynikały przede wszystkim z autentyczności i szczerości aktorki. Znakomicie poradził sobie również Paweł Kiedrowski, odgrywający Nazarejczyka w pierwszej części spektaklu. Jego interpretacja jest zdecydowanie najbardziej ludzka i sprawia, iż z Jezusem można się w pewnym stopniu utożsamiać. Największe wrażenie zrobił na mnie jednak w roli Rzymianina torturującego Chrystusa w trzecim akcie. Jego występ wywoływał dreszcze i powodował spory dyskomfort. Trudno o lepszy dowód na aktorski talent Kiedrowskiego.

Niezwykle istotną rolę podczas całego spektaklu odgrywa muzyka wykonywana na żywo. Odpowiadają za nią Karolina Chłostowska, grająca na wiolonczeli, oraz Karolina Stasiowska, która sięga po altówkę. Obie artystki dały świetny występ i nadały wielu scenom niepowtarzalnego klimatu. Skuteczność poszczególnych fragmentów przedstawienia zależy w dużej mierze właśnie od oprawy muzycznej, dlatego jej wysoki poziom ma tutaj szczególne znaczenie. Bez tego elementu spektakl wypadłby w moich oczach znacznie słabiej.

Fot. Teatr BARAKAH

Ostatnie Kuszenie Chrystusa. Ewangelia Wątpliwości to bardzo odważna próba powiedzenia czegoś nowego o tekście, który od wieków ma ogromne znaczenie dla naszej cywilizacji. Utalentowana obsada przedstawia Jezusa jako postać wielowymiarową, pełną niuansów i przez to znacznie ciekawszą. Nie jest on jedynie religijnym symbolem, ale człowiekiem z własnym charakterem, słabościami i pragnieniami. Znakomita oprawa muzyczna oraz nietypowe rozwiązania inscenizacyjne sprawiają, iż zdecydowanie warto zainteresować się tym spektaklem. Choć nie jest pozbawiony wad, swoboda twórcza Michała Telegi pozwoliła stworzyć naprawdę unikalną reinterpretację.


Fot. główna: materiały promocyjne

Idź do oryginalnego materiału