Nowa produkcja Rebeki Zlotowski, z Jodie Foster w roli głównej, gubi się w narracji. Żonglowanie gatunkami, często interesujące w filmach, jest tu dość niefortunne i ewidentnie brak tu wprawnej reżyserskiej ręki. Ostatnia sesja w Paryżu jest przeciętna, z ogromną ilością głupotek scenariuszowych, ale za to z świetnymi aktorami.
Zacznijmy od dziwacznego polskiego przekładu tytułu. Oryginalnie film nazywa się Vie privée (fr. Życie prywatne), więc tym bardziej dziwi, iż w ojczystej dystrybucji produkcja otrzymała wdzięczny tytuł Ostatnia sesja w Paryżu. W sumie choćby nie jesteśmy w 100% pewni, iż akcja faktycznie dzieje się w stolicy Francji. Zabieg wydaje się jednak celowy, nawiązując do kultowego filmu z 1972 roku, czyli Ostatniego tanga w Paryżu. Ten przykład nieco nieporadnego chwytu marketingowego ma szansę przyciągnąć do kin fanów legendarnej produkcji. Zdecydowanie lepiej brzmiałoby już Ostatnia sesja. Tak po prostu. Wplątanie miasta w tytuł jest dość niefortunne, bo nie odgrywa ono żadnej roli w przedstawionej historii.
Jodie Foster (z idealnym francuskim!) wciela się w rolę psychiatrki Lilian. Jej wieloletnia pacjentka Paula (Virginie Efira) nieoczekiwanie popełnia samobójstwo. Główna bohaterka, pod wpływem ogromnych emocji, próbuje dociec czy kobieta rzeczywiście targnęła się na swoje życie, czy był to jej błąd lekarski, czy może mowa tu o morderstwie. Wśród podejrzanych są mąż Pauli – Simon (Mathieu Amalric) oraz jej ciężarna córka Valérie (Luàna Bajrami). Lilian zwraca się o pomoc do swojego byłego męża Gabriela (Daniel Auteuil) i rozpoczyna się śledztwo wraz z przedziwną serią zdarzeń.
Rebecca Zlotowski dwoi się i troi, żeby zgrabnie żonglować gatunkami filmowymi. Thriller psychologiczny zmienia się czasami w dramat społeczny, a po chwili jest już groteskową komedią. Osobiście bardzo lubię takie nieoczywiste gatunkowo produkcje, ale nie da się ukryć, iż wymagają one naprawdę dobrej świadomości i sprawnej reżyserskiej ręki. Rebecca Zlotowski dość mocno się w tym gubi, przez co seans często irytuje. Ostatnia sesja w Paryżu wydaje się bardzo dobrym pomysłem, ale mocno niedopracowanym, co sprawia, iż widz odczuwa dość mocny niedosyt.
Nie od dzisiaj wiadomo, iż szewc w dziurawych butach chodzi, bo to właśnie Lilian jest bohaterką, która potrzebuje psychoanalizy i pomocy. Kobieta musi się zmierzyć z własnymi demonami i śledztwo, które prowadzi pozwala jej na wewnętrzną przemianę. Na kontraście do jej tradycyjnych metod staje tutaj hipnoza, do której podchodzi sceptycznie, ale finalnie się jej oddaje. adekwatnie przez wizje, których doświadczyła, kobieta wpada w coraz większą obsesję i całkowicie odrzuca racjonalizm. I chociaż zachowanie Lilian może denerwować, to nie da się nie poczuć do niej choćby cienia sympatii. Jej nieporadne śledztwo podsycone jest ukrytymi emocjami i nieprzepracowanymi traumami, a rozwiązania, których się doszukuje bywają aż przerysowanie groteskowe.
Kadr z filmu Ostatnia sesja w ParyżuMam dziwne wrażenie, iż Rebecca Zlotowski sama do końca nie wiedziała o czym ma być ten film. Ostatnia sesja w Paryżu gwałtownie przestaje utrzymywać napięcie znane z thrillerów. Nie jest ważne kto zabił, a przede wszystkim CZY ktoś zabił. A przynajmniej widz traci zainteresowanie tym tematem. Na pierwszy plan wysnuwa się obsesja Lilian, a jej coraz bardziej absurdalne podejrzenia wywołują jedynie cyniczne uśmieszki i sprawia, iż choćby przez chwilę ciężko jest uwierzyć w domniemane morderstwo. Ponadto niektóre wątki wydaja się zupełnie niepotrzebne, jak chociażby dziwna wizja, iż Lilian i Paula były kochankami w poprzednim życiu czy sugestie Valérie, iż jej matka kochała swoją psychiatrkę. Niczego to nie wnosi, poza jeszcze większym pogmatwaniem.
Bądźmy jednak sprawiedliwi i skupmy się na czymś pozytywnym. Ostatnia sesja w Paryżu być może nie broni się jako film i jest dziwnym niedopracowanym potworkiem, ale pod względem aktorskim wypada zaskakująco dobrze. Jodie Foster jest fantastyczna, ale z drugiej strony jest to tak utalentowana aktorka, iż mogłabym zagrać dosłownie wszystko. Na jej tle świetnie wypadają pozostali bohaterowie, tworząc mieszane tło złożone z różnych osobowości. Dla samej Foster, pięknie mówiącej po francusku, warto zwrócić uwagę na tę produkcję.
Fot. główna: kadr z filmu Ostatnia sesja w Paryżu
















