„Ostatni nie gasi światła”. Nowa wystawa w Galerii u Jezuitów ma zatrzymać widza i skłonić do spojrzenia w głąb siebie

codziennypoznan.pl 1 godzina temu

Sam tytuł wystawy został pomyślany tak, aby nie narzucać odbiorcy jednej interpretacji. „Ostatni nie gasi światła” może odnosić się zarówno do fizycznej obecności człowieka w określonym miejscu, jak i do tego, co pozostaje z nami już po jego opuszczeniu – wspomnień, emocji, obrazów czy obecności osób, których nie ma już obok nas.

Jak tłumaczyła Marta Wyszyńska, twórcom zależało na tym, aby wystawa nie była doświadczeniem kończącym się wraz z wyjściem z galerii. Ma pozostać z odbiorcą na dłużej.

Światło staje się tu metaforą pamięci i obecności. Może przywoływać miejsca, które budzą dobre skojarzenia, ludzi ważnych dla naszego życia czy wspomnienia przynoszące spokój i ukojenie.

Podtytuł „Rzecz o życiu wewnętrznym” jeszcze mocniej wskazuje kierunek interpretacji projektu. Wystawa ma prowadzić widza nie tyle przez konkretną historię, co przez własne emocje i skojarzenia.

– Możemy na chwilę oderwać się od świata, w którym funkcjonujemy na co dzień, w którym ciągle musimy i ciągle się spieszymy – mówiła kuratorka podczas rozmowy.

To właśnie zatrzymanie się i próba skoncentrowania na tym, co dzieje się wewnątrz człowieka, stały się jednym z najważniejszych punktów wyjścia dla całego projektu.

Wystawa nie ogranicza się do klasycznie rozumianego malarstwa. W przestrzeni Galerii u Jezuitów pojawią się obrazy, grafiki oraz trójwymiarowe obiekty. Znaczenie będzie miała również faktura materiałów, światło, słowo i sposób prowadzenia widza przez przestrzeń.

Galeria sama w sobie stała się ważnym elementem projektu. Jej wysokość i charakter mogłyby sugerować monumentalność, jednak kuratorce zależało na osiągnięciu odwrotnego efektu – stworzeniu przestrzeni możliwie kameralnej i intymnej.

Poszczególne elementy zostały więc rozmieszczone tak, aby odbiorca nie miał poczucia przebywania w klasycznym muzeum, w którym obrazy po prostu wiszą na ścianach. Tutaj przestrzeń ma współtworzyć opowieść.

Różnorodność środków wyrazu była również świadomą decyzją artystyczną. Delikatne i subtelne obrazy zestawiane są z bardziej zdecydowaną formą przestrzennych obiektów. Pomiędzy nimi pojawiają się grafiki, które poprzez wyrazistą linię budują jeszcze inny rodzaj napięcia.

Ważną rolę odegra również oświetlenie. Ma ono wydobywać poszczególne elementy i pomagać w budowaniu atmosfery kolejnych części wystawy.

Projekt powstawał w ścisłej współpracy kuratorki z Aleksandrem Korczakiem. Nie wszystkie prace zostały stworzone specjalnie na potrzeby ekspozycji. Część istniała już wcześniej, inne powstawały podczas przygotowań.

Punktem wyjścia były długie rozmowy prowadzone w pracowni artysty. Kuratorka poznawała zarówno gotowe prace, jak i pomysły, które dopiero miały zostać zrealizowane. Na tej podstawie wspólnie decydowano, które elementy mogą stworzyć spójną opowieść w przestrzeni galerii.

Nie chodziło jednak o stworzenie klasycznego scenariusza wystawy, prowadzącego odbiorcę od pierwszego do ostatniego punktu.

Marta Wyszyńska określiła ten sposób pracy raczej jako „snucie subtelnej opowieści”. Poszczególne części ekspozycji mają zmieniać nastrój – od nostalgii i wyciszenia do prac dających więcej energii, by później ponownie pozwolić odbiorcy zwolnić.

Jedną z prac, która miała szczególny wpływ na koncepcję całej ekspozycji, jest wielkoformatowe dzieło umieszczone w jej centralnej części.

Kuratorka wspominała, iż już podczas pracy artysty obraz wywołał w niej bardzo osobiste skojarzenie z miejscem, w którym chciałaby się znaleźć – rodzajem bezpiecznej ostoi pozwalającej odpocząć. To właśnie podobne emocje stały się jednym z punktów odniesienia przy budowaniu całej wystawy.

Równie otwarty pozostaje tytułowy „ostatni”. Twórcy świadomie nie wskazują, kim miałby być.

Może nim być artysta, kuratorka, ostatnia osoba opuszczająca galerię, ale równie dobrze każdy z odwiedzających.

– Bardziej zależy nam na tym, żeby to była taka iskra: wejdźmy, pobądźmy, ale później nie zapominajmy o tym – tłumaczyła Wyszyńska.

W tym ujęciu „niegaszenie światła” staje się zachętą do zachowania w sobie doświadczenia wyniesionego z galerii – emocji, wspomnień czy refleksji, które pojawiły się podczas oglądania prac.

Wystawa ma też prowokować do zadania sobie pytań, na które na co dzień często brakuje czasu: co daje nam spokój, do jakich miejsc lub wspomnień wracamy i jak często naprawdę zwracamy uwagę na własne emocje.

Jak podkreślała kuratorka, w codziennym pośpiechu łatwo zapomnieć o tym, co dzieje się wewnątrz nas. Projekt może więc stać się pretekstem do ponownego przyjrzenia się sobie i własnemu sposobowi przeżywania świata.

Wernisaż wystawy „Ostatni nie gasi światła. Rzecz o życiu wewnętrznym” odbył się 25 września o godzinie 18:00 w Galerii u Jezuitów w Poznaniu. Prace będzie można oglądać do 30 września.

To wystawa, która nie próbuje podsuwać gotowych odpowiedzi. Zamiast tego proponuje coś znacznie bardziej osobistego – kilka chwil ciszy, spotkanie ze sztuką i możliwość sprawdzenia, jakie obrazy, miejsca i wspomnienia sami nosimy w sobie.

Idź do oryginalnego materiału