"Ołowiane dzieci" zupełnie zmyśliły te sceny. Ekspertka sprostowała straszliwe przeżycia lekarki

serialowa.pl 2 godzin temu

Ile prawdy jest w „Ołowianych dzieciach”? Sami twórcy dają do zrozumienia, iż w trosce o dramaturgię historię szopienickiej huty doprawiono fikcją. Warto wiedzieć, iż te sensacyjne chwile nigdy się nie wydarzyły.

„Boję się. Bardzo się boję” – mówi Jolanta Wadowska-Król (Joanna Kulig) w prologu serialu „Ołowiane dzieci„. Wywieziona na hałdę, z pistoletem przystawionym do czoła, dzielna „doktórka” lada moment może przypłacić życiem walkę o zdrowie szopienickich dzieci. W rzeczywistości nic z tego się nie wydarzyło.

Ołowiane dzieci – fikcja w serialu Netfliksa

Za oddzielanie faktów od fabularnej fikcji w „Ołowianych dzieciach” wzięła się Magdalena Majcher, autorka powieści „Doktórka od familoków”, w której poruszyła historię Jolanty Wasowskiej-Król – uzyskawszy autoryzację samej lekarki. Pisarka przekonuje, iż ekranowa interpretacja zdarzeń wokół epidemii ołowicy z prawdą rozchodzi się niezmiernie często. Oto jak zapatruje się na wątek gróźb, kierowanych pod adresem lekarki przez SB.

— Wątki związane z SB, milicją, aresztowaniem Doktórki, wywiezieniem na hałdę w worku na głowie, spalenie samochodu, wybicie okien, manifestacja przed hutą z udziałem ZOMO. Nic z powyższych nie miało miejsca. Wiem to nie tylko od Jolanty Wadowskiej-Król, ale też z Instytutu Pamięci Narodowej, który odwiedziłam, zbierając materiały do książki.

Nie było aresztowania, nie było obserwacji przez SB (tutaj pojawia się wątpliwość, bo w IPN-ie nie ma teczki doktor Wadowskiej-Król, jest tylko podanie o pozwolenie na zagraniczny wyjazd, rozpatrzone pozytywnie, a historyk, z którym rozmawiałam, stwierdził, iż jeżeli oni nie mają żadnych informacji o obserwacji, inwigilacji nie było, ale pod tym postem odezwała się rodzina Doktórki i potwierdziła obserwację, powołując się na rodzinne archiwum, więc wątek zawieszam. Na pewno jednak Wadowska-Król nie szukała pomocy u esbeka i nie weszła z nim w żadną relację, jak jest to przedstawione w serialu), nie było przykładania broni do głowy. To wszystko wątki fikcyjne, wymyślone na potrzeby serialu – czytamy na Facebooku Majcher.

Pisarka kontynuowała, wskazując, iż Wadowska-Król rzeczywiście obawiała się represji, ale nie przyjęły one tak radykalnej formy, jak pokazuje serial.

— Doktórka obawiała się, iż może zostać aresztowana, ale nic takiego się nie wydarzyło, głównie dzięki znajomości Bożeny Hager-Małeckiej z Jerzym Ziętkiem. Ówczesny wojewoda (a prywatnie przyjaciel ojca Hager-Małeckiej, z którym brał udział w powstaniach śląskich i tworzył polską administrację w Tarnowskich Górach) doradził jej, co zrobić, aby dokończyć badania i nie narazić się władzom. Dzięki wstawiennictwu Hager-Małeckiej u Ziętka udało się uniknąć represji, choć Doktórka i tak została ukarana: uniemożliwiono jej zrobienie kariery naukowej, zabrano badania i zamknięto drogę do doktoratu.

Jeśli zechcielibyście dowiedzieć się więcej o tym, jak do faktów podchodzi serial Jakuba Korolczuka i Macieja Pieprzycy, sprawdźcie, które postacie są prawdziwe w „Ołowianych dzieciach”.

A jak rzeczywiste inspiracje wpisują się w ogólne wrażenia z nowego serialu Netfliksa? Opinię Serialowej odnajdziecie w tym miejscu: Ołowiane dzieci – recenzja serialu.

Ołowiane dzieci – serial dostępny na Netfliksie

Idź do oryginalnego materiału