"Ołowiane dzieci" – które postacie są prawdziwe? Nie każdy z bohaterów ma historyczny odpowiednik

serialowa.pl 2 godzin temu

Wraz z Netfliksem rodzimi twórcy pochylili się nad historią epidemii zachorowań wśród dzieci z okolic huty Szopienice. Które postacie z serialu „Ołowiane dzieci” istniały naprawdę? Które stworzono na potrzeby produkcji?

„Ołowiane dzieci„, opowieść inspirowana prawdziwą historią z lat 70., która wydarzyła się na Śląsku, przedstawia historię Jolanty Wadowskiej-Król, która sprzeciwia się komunistycznej władzy, by ratować zdrowie najmłodszych. Choć produkcja bazuje na faktach, nie brakuje w niej pokaźnej dawki fikcji.

Ołowiane dzieci – które postacie istniały naprawdę?

Twórcy serialu Netfliksa, Jakub Korolczuk i Maciej Pieprzyca, sięgnęli po książkę Michała Jędryki, w której autor – językiem reportażu – przybliżył przebieg epidemii ołowicy, która w latach 70. wstrząsnęła przemysłową dzielnicą Katowic. Zmagania ekranowej Jolanty Wadowskiej-Król (Joanna Kulig) bazują na faktach, a niezwykła lekarka żyła naprawdę (zmarła w 2023 roku), ale nie można tego samego powiedzieć o każdej z postaci „Ołowianych dzieci”.

Ważnym bohaterem, którego scenarzysta wykreował na potrzeby serialu od podstaw, jest Hubert Niedziela, oficer Urzędu Bezpieczeństwa, w którego wcielił się Michał Żurawski („Heweliusz”). Możemy przyjąć, iż postać reprezentuje nieustępliwość aparatu komunistycznej władzy, który usiłował zatuszować działania huty Szopienice i bacznie obserwował poczynania lekarki – a ubecy faktycznie zbierali o niej informacje.

„Ołowiane dzieci” (Fot. Netflix/Robert Pałka)

Ze źródeł historycznych wynika, iż agentura rozpatrywała aresztowanie Wadowskiej-Król – i choć nic nie wskazuje, by podjęto tak zdecydowane kroki, co w serialu, Niedziela wyraziście obrazuje w „Ołowianych dzieciach” wszechobecny nacisk partyjnych mechanizmów.

Serial Netfliksa odsłania też działania regionalnej władzy, którą na ekranie reprezentują wojewoda katowicki Jerzy Ziętek (Marian Dziędziel) i pierwszy sekretarz Komitetu Wojewódzkiego PZPR Zdzisław Grudzień (Zbigniew Zamachowski). Obaj istnieli naprawdę, a – zgodnie z ustaleniami choćby Polskiego Radia – sposób sportretowania ich wcale nie odbiega od prawdy. Zwłaszcza Grudzień był najwyraźniej osobą obsesyjnie żądną władzy, cyniczną i podejrzliwą – i na każdym kroku bagatelizował niepokojące doniesienia z okolic huty, byleby zachować wysokie wyniki produkcji.

Jerzy Ziętek zapisał się w historii Polski inaczej – opisuje się go jako społecznika i jednego z najbardziej zasłużonych dla regionu ówczesnych polityków. To właśnie on – tak jak pokazuje serial Netfliksa – zapewnił zatrutym dzieciom miejsca w sanatoriach.

„Ołowiane dzieci” (Fot. Netflix/Robert Pałka)

W gronie serialowych sojuszniczek Wadowskiej-Król znalazły się też Wiesława Wilczek (Kinga Preis), pielęgniarka z poradni rejonowej i najbliższa współpracowniczka lekarki, oraz profesorka Berger (Agata Kulesza), szefowa Kliniki Pediatrii Śląskiej w Zabrzu. Obie kobiety również mają swoje odpowiedniczki w rzeczywistości, aczkolwiek postać Kuleszy przeszła w drodze na ekran pewne przekształcenia.

Nie istniała osoba o tym nazwisku, ale „Ołowiane dzieci” wyraźnie sięgnęły po sylwetkę prof. Bożeny Hager-Małeckiej, która w latach 70. zajmowała w rzeczonej placówce zdrowotnej to samo stanowisko. To właśnie ona w kluczowym stopniu przyczyniła się do nagłośnienia sprawy zachorowań i – sięgając po swoje kontakty (dobrze znała choćby Jerzego Ziętka) – umożliwiła wywiezienie pacjentów.

A jak rzeczywiste inspiracje wpisują się w ogólne wrażenia z nowego serialu Netfliksa? Opinię Serialowej odnajdziecie w tym miejscu: Ołowiane dzieci – recenzja serialu.

Ołowiane dzieci – serial dostępny na Netfliksie

Idź do oryginalnego materiału