Olga Frycz zdecydowała się na budowę domu z prefabrykatów drewnianych. Nie spieszy się z przeprowadzką

lifestyle.newseria.pl 8 godzin temu

Aktorka chce zamieszkać w nowym domu dopiero wtedy, gdy wszystkie etapy prac zostaną już zakończone. Zapewnia, iż do terminów podchodzi z dużym spokojem i nie zamierza za wszelką cenę niczego przyspieszać, bo wie, iż ignorowanie niektórych detali i pośpiech potrafią zepsuć choćby najlepiej zapowiadający się projekt. W kwestii urządzania wnętrz Olga Frycz nie chce się skupiać wyłącznie na estetyce. Zależy jej przede wszystkim na tym, by przestrzeń odpowiadała codziennym potrzebom domowników.

– Zdecydowaliśmy się na budowę domu z prefabrykatów drewnianych, czyli nasz dom powstaje na hali, więc nie mam możliwości obserwowania, jak powstaje klasycznie, „cegła po cegle”. Mam generalnego wykonawcę, więc nie muszę się absolutnie niczym stresować, na czym się nie znam – mówi agencji Newseria Olga Frycz.

Aktorka nie ukrywa, iż przed podjęciem decyzji o budowie domu z prefabrykatów miała sporo wątpliwości. Przede wszystkim miała obawy dotyczące trwałości takiej konstrukcji.

– Nie do końca wierzyłam, czy to jest na pewno trwałe, ale w pewnym momencie zaufałam mojemu generalnemu wykonawcy, bo inaczej bym zwariowała. Natomiast nie miałam pojęcia, iż to jest tak grube i solidne. Byłam w szoku, gdy zobaczyłam, jakiej grubości jest ściana działowa. Nie wiem, jak to jest zrobione, ale to może stać i z 300 lat – mówi.

28 września na działkę aktorki zaczęły przyjeżdżać poszczególne elementy nowego domu i rozpoczęło się jego składanie. Olga Frycz przyznaje, iż etap urządzania pozostało przed nią, natomiast jej zdaniem dobrze zaprojektowane wnętrze nie musi być podporządkowane chwilowym trendom. Najważniejsze jest to, by odpowiadało stylowi życia mieszkańców. Dlatego też to zadanie powierzyła profesjonalistce.

– o ile chodzi o wnętrze, to oddałam to w ręce architektki. Oczywiście wcześniej rozmawiała ze mną, jaki styl życia prowadzę, jaki mam gust, powysyłała mi też swoje inspiracje. Zdałam się na nią, bo ona szuka wszystkich rozwiązań, które są dla mnie bardzo ważne, czyli funkcjonalność. Sama nigdy bym nie umiała tego zaprojektować – mówi.

Aktorka jest też bardzo zadowolona ze współpracy z ekipą remontową.

– Mam bardzo fajną ekipę, która pracuje ze mną już od lat, mam do nich zaufanie, są czyściutcy, rzetelni, na czas. Nie zaliczam się na całe szczęście do osób, które na ekipę remontową, budowlaną narzekają – mówi.

Mimo iż Olga Frycz chciałaby już zamieszkać w nowym domu, to niczego na siłę nie przyspiesza. Jest cierpliwa i potrafi tygodniami czekać na fachowców, bo zależy jej na jakości.

– Terminami się w ogóle nie przejmuję, one są tylko umowne. Nie jestem naiwna, wiem, ile to wszystko trwa. Na samego stolarza czeka się nieraz cztery miesiące i dopiero on to wszystko będzie mierzył, a później to będzie powstawało. Tak iż wszystko spokojnie. Wiadomo, iż czasami jest to frustrujące, ale decydując się na budowę i wykańczanie domu, musimy mieć świadomość tego, iż terminy mogą się przesuwać – mówi.

Aktorka czeka więc, aż wszystko będzie dopięte na ostatni guzik i będzie mogła przekroczyć próg wymarzonego domu.

– Na pewno chciałabym się wprowadzić do domu, który będzie już gotowy. Nie chcę mieszkać w domu, w którym jeszcze będą trwały jakieś prace remontowe, bo już tak mieszkałam i się do tego nie nadaję. Chciałabym więc, żeby wszystko było skończone i wtedy zaczniemy przewozić nasze rzeczy. Ale na razie nie mam pojęcia, kiedy to będzie – mówi.

Olga Frycz wzięła udział w „Parapetówce” z okazji otwarcia Studia Projektowego Castoramy oraz pierwszego w Polsce domu pokazowego marki w Westfield Mokotów w Warszawie. Podczas wydarzenia zaproszeni goście podkreślali, iż nie ma jednego przepisu na idealny dom, bo każdy z nas żyje i mieszka inaczej. Dobrze zaprojektowane wnętrze powinno wynikać z tego, kim jesteśmy i czego potrzebujemy, by czuć się komfortowo.

Idź do oryginalnego materiału