World Wide Web i jego maksymalizm to motyw przewodni. Współczesny minimalizm boi się tego stylu, a liczba ikon może wręcz przerażać. Czy była to odpowiedź na zapotrzebowanie konsumentów, czy może wynikało to z braku narzędzi do tworzenia stron?
Technologia
Odpowiedzią na taki wygląd stron były ograniczenia technologiczne, które napotykali ówcześni programiści. Wszystkie strony były pisane dzięki języka znaczników, jakim jest HTML – używanego do dziś. Pomimo iż za warstwę wizualną strony odpowiada w tej chwili CSS, to powstał on później, a wcześniej za wygląd witryn odpowiadał wspomniany język znaczników.
Wygląd stron z lat 90. i 2000. nie był celowym zabiegiem, tylko właśnie wypadkową tworzenia ich w czystym HTML-u. Był on ograniczony, przez co twórcy musieli opierać się na sztywnych układach wizualnych, przypominających siatkę zbudowaną z tagów i ramek. Brak wolności w doborze kolorów czy fontów również składał się na ten konkretny wygląd.
Wizuale
Gdyby nie ograniczona do 256 kolorów paleta, strony wtedy wyglądałyby zupełnie inaczej. Wynikało to z faktu, iż większość monitorów wyświetlała głównie taką ich liczbę. Neonowe kolory i „krzyczące” banery były standardem, ponieważ nie było innych możliwości. Bardzo popularne w tamtym czasie były również brokatowe obrazy, na których zmieniało się jedynie rozmieszczenie białych plamek.
Królowały również GIF-y, którymi strony były wypełnione aż po brzegi. Ten zabieg miał podstawy w (ponownie) ograniczonych zasobach, ponieważ HTML nie był w stanie sprawnie przetwarzać obrazów o wysokiej rozdzielczości. Bardzo rozpowszechnione było intensywne kompresowanie plików JPEG, przez co pikselowe GIF-y stały się integralną częścią każdej strony – można było znaleźć je wszędzie: od banerów po ikony e-maili.
Dziki Zachód
Termin ten wydawałby się nieodpowiedni, jeżeli rozmawiamy o internecie, ponieważ kowboje nie mieli nic wspólnego z komputerami. Nie chodzi tu jednak o dosłowne powiązanie, a o zauważenie podobieństwa w mentalności ludzi. Dziki Zachód znany jest ze swojej wolności i powszechnego wyrażania własnego zdania – w taki sam sposób działał internet we wczesnych latach swojego istnienia.
Pomimo iż internet teraz również pozwala na wypowiadanie tego, co leży nam na duszy, to na samym początku nie dominowały w nim korporacje nastawione na zysk. Byli tam po prostu ludzie i ich czysta kreatywność.
Wszystko było nieoszlifowane i dzięki temu można było się wyrazić w sposób nieco niechlujny, ale maksymalistyczny. Zmiana nadeszła parę lat później, gdy do powszechnego użytku wszedł arkusz CSS, który pomógł tworzyć strony bardziej profesjonalnie. Wyrafinowanie zaczęło grać główną rolę, a korporacje takie jak Facebook czy MySpace zaczęły zrzeszać ludzi na zamkniętych platformach, przez co osobiste blogi w dużej mierze odeszły w zapomnienie.




