Śmierć ojca nożownika z Ostrołęki wstrząsnęła miastem, które wciąż żyje atakiem z 7 października. Ciało 45-letniego mężczyzny znaleziono w czwartek, 15 października, w jego mieszkaniu przy ulicy Celulozowej. Prokuratura wstępnie wykluczyła udział osób trzecich. W tle jest wyrok za przemoc w rodzinie.
Strażacy weszli do mieszkania
Mężczyzna mieszkał sam, na ostatnim piętrze bloku przy ulicy Celulozowej w Ostrołęce. Sąsiedzi nie widzieli go od mniej więcej tygodnia, a on sam od kilku dni nie odbierał telefonów od nikogo z bliskich ani znajomych.
W końcu zaniepokojeni mieszkańcy zaalarmowali służby, a pod blok przyjechali strażacy, policjanci i zespół pogotowia ratunkowego. Drzwi były zamknięte.
Szczegóły akcji przekazała Wirtualnej Polsce rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Ostrołęce Elżbieta Edyta Łukasiewicz.
“Drzwi do mieszkania były zamknięte. Nikt nie reagował na pukanie i wezwanie do otwarcia drzwi. Strażacy weszli do mieszkania przez okno. W środku ujawnili zwłoki Krzysztofa Z.”
– relacjonowała prokurator.
Lokalny portal eOstroleka.pl dodał, iż o przebiegu całej interwencji przy Celulozowej informował też rzecznik Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Ostrołęce Adrian Stupski.
Śmierć ojca nożownika
Na miejscu pracowali śledczy pod nadzorem prokuratora z Prokuratury Rejonowej w Ostrołęce. Wstępne ustalenia wskazują na śmierć samobójczą. Śledczy nie stwierdzili udziału osób trzecich.
Ciało znaleziono osiem dni po ataku, którego dopuścił się syn zmarłego, a Ostrołęka wciąż nie może otrząsnąć się po tamtych wydarzeniach. Teraz miasto obiegła wiadomość o kolejnej tragedii w tej samej rodzinie.
Jak informuje Wirtualna Polska, 45-latek był wcześniej skazany za znęcanie się nad rodziną. Sąd wymierzył mu karę dwóch lat i sześciu miesięcy więzienia. Według portalu ofiarą przemocy był także jego syn.
Jak podaje Radio ESKA, mężczyzna wyszedł z więzienia w kwietniu tego roku. Super Express ustalił z kolei, iż żona odeszła od niego jeszcze wcześniej. Kobieta zamieszkała razem z dziećmi w innym mieszkaniu w Ostrołęce.
Sąsiad opowiadał dziennikarzom, iż po wyjściu z więzienia był to już inny człowiek.
Syn usłyszał dziewięć zarzutów po ataku nożownika w szkole
Przypomnijmy, iż w środę, 7 października, 19-letni syn zmarłego zaatakował w Zespole Szkół Zawodowych nr 4 w Ostrołęce. Najpierw wrzucił do jednej z klas plecak z materiałami wybuchowymi. W sali było wtedy 11 osób.
Potem sięgnął po nóż i ranił nauczycieli oraz uczniów, a dwóm pracownikom szkoły groził śmiercią. Na tym nie skończył. Po wyjściu z budynku szkoły zaatakował jeszcze przypadkowych przechodniów, którzy znaleźli się na jego drodze. Rannych zostało dziewięć osób.
Prokuratura przedstawiła mu dziewięć zarzutów, w tym usiłowania zabójstwa wielu osób przy użyciu materiałów wybuchowych. Sześć kolejnych dotyczy usiłowania zabójstwa nożem z motywacji zasługującej na szczególne potępienie.
19-latek przyznał się do zarzucanych mu czynów i złożył wyjaśnienia, a sąd zdecydował o jego tymczasowym aresztowaniu. Grozi mu dożywocie.
Do końca października ma zapaść decyzja w sprawie ewentualnej obserwacji psychiatrycznej zatrzymanego. Śledczy wciąż wyjaśniają, co kierowało nożownikiem z Ostrołęki w dniu ataku na szkołę. Odpowiedzi na razie brak.
źródło zdjęć: Canva

