Między Dudkiem a Kaligulą
(dysocjacyjny przewodnik po światach zrodzonych z odwrotu)
ODWRÓT
Historia światów wyłaniających się z obrazów Karola Bagińskiego ma swój początek w geście odwrotu. Odwrót to okazja do eksperymentów na czasie, działanie wywrotowe i wbrew regułom. Odwrót to strategia przetrwania wobec tego, co nadciąga i nazywane jest przyszłością albo dystopią. Odwrót to niespodziewana zmiana kierunku – nagle podmiot odwraca się od swojej teraźniejszości, od złowrogiej przyszłości, od utartych i zatwierdzonych ścieżek, od postępu, od konfrontacji. Odwrót to pozornie fałszywy krok. Błąd w dobrze zaprogramowanym systemie, który w imię swojej racjonalności każe bezustannie poruszać się do przodu. „Jeżeli popełnisz drogocenny błąd, może się narodzi nowe społeczeństwo”[ref]Andrzej Sosnowski, Rozmowa na wycieczce[/ref]. I u Bagińskiego gest odwrotu powoli staje się takim właśnie „drogocennym błędem”. A więc – kierunek: odwrót. Odwrót jako kierunek zwiedzania, patrzenia, myślenia. Odwrót jako czynność, która pomoże przetrwać albo po prostu malować. Odwrót jako świadomie wybrana ścieżka. „Błogosław przyspieszenia”[ref]Andrzej Sosnowski, All that jazz[/ref]. I Bagiński je błogosławi, ale trajektorie jego przyspieszeń prowadzą zawsze w tył, w głąb albo w bok. Dzięki temu przeszłość, czyli to, co za nami, zostaje rozpulchniona. Pozornie znane miejsca, zjawiska i rzeczywistości ukazują się w innym świetle. Zaraz być może wyłoni się z tego odwrotu, z tej rozpulchnionej przeszłości, jakieś nowe społeczeństwo. A pierwszym jego zwiastunem będzie Dudek – bezczelnie spokojny ptaszek, który wisi głową w dół, na odwrót, i widzi rzeczy z innej, odwrotnej, perspektywy.
DUDEK I KALIGULA NAD ZATOKĄ
Najpierw był więc odwrót jako drogocenny błąd. I błogosławione przyspieszenia, które prowadzą w tył, w głąb i w bok. Potem, na drodze w odwrotnym kierunku, zjawili się bohaterowie odwróconego i przenicowanego świata Bagińskiego. Oto Dudek i Kaligula. Nad zatoką. Kiedy Dudek wisi głową w dół, Kaligula twardo stoi na ziemi. Kiedy Dudek nie zamierza przejmować się swoją niepewną pozycją, Kaligula zwraca mężne czoło ku przyszłości, z którą chce wojować. Kiedy Dudek jest rozkojarzony albo rozmarzony, Kaligula popada w coraz większe szaleństwo. Kiedy Kaligula konceptualizuje swoje plany i popada w perfekcjonizm, przesublimowanie i okrucieństwo, Dudek ciągle sobie wisi – w odwróconej pozycji, wbrew historii rozumianej jako Historia i wbrew dostępnym nam logikom. Kiedy widzimy ich nad zatoką, opozycja między nimi staje się wyraźna. Zatoka to terytorium Kaliguli. Dudek jest tu intruzem. Nad zatoką Kaligula mocuje się z historią. Jako paranoik – wrzuca do wody swoich współpracowników. Jako zuchwalec – przemierza na koniu zatokę bajańską, bo jest cesarzem. Kaligula wobec historii – próbuje ją okiełznać, zgnieść, podporządkować. Dudek wobec historii – wisi głową w dół, na opak, jest zamyślony i próbuje ją rozgryźć. Bagiński wobec historii – multiplikuje Dudki na terytorium gniewnego Kaliguli, z gracją żartownisia profanuje arenę dziejów. Jedności i sile Kaliguli przeciwstawiona zostaje wielość odwróconych Dudków. Dudki dwoją się i troją, a będzie ich jeszcze więcej. Ten malarz usiłuje przegiąć z Dudkami! Czy to kolejny „drogocenny błąd”?
MAPA MORZA BAŁTYCKIEGO
Patrzymy z polskiej perspektywy. Jakiś skrawek plaży w Ustce albo Rowach. Pocztówka z dziecięcych wakacji – coś najnormalniejszego i bardzo oswojonego. Gdzieś tam na północy jest Szwecja. I duńskie królestwo, w którym – jak donoszą ponadczasowe książki – nie dzieje się najlepiej. I tutaj kończyłaby się historia, gdyby Bagiński był malarzem nostalgicznym. Ale, na szczęście, nie jest. Jego mentalny Dudek wzbija się do lotu – gest antynostalgiczny. Widok z lotu ptaka na dziwne morze bałtyckie – gest przekory tego, który nauczył się patrzeć inaczej. A potem widok zastyga w mapę. I teraz my musimy popełnić „drogocenny błąd” – czytać tę mapę z najwyższą powagą, nanosić ją na pozornie znane terytoria, uczyć się z niej geografii i kolorów, planować z nią przyszłość.
BIZON AMERYKAŃSKI
Współczesne malarstwo totemiczne. Rozpulchnienie wspomnienia z dzieciństwa. Mistyczne doładowanie wywołanego przez pamięć obrazu. A było to tak – Bagiński, jako malec i dzidziuś, obserwował wraz ze swoją siostrą spektakl spadających nad Białowieżą gwiazd. Rodzeństwo pomyślało więc swoje życzenia. Następnego dnia okazało się, iż chłopiec zażyczył sobie bizona, a siostra – zdrowia i szczęścia dla całej rodziny. Wszystkie te marzenia urzeczywistniają się w obrazie. Bizon jest czerwony i dostojny – sam w sobie stanowi spektakl. Niebieskie stworzenia to szczęście i zdrowie rodziny – w harmonii ze znajdującym się w centrum bizonem. W oddali widać obcych, różowych ludzi. Czy okażą się niebezpieczni? Nie jest to do końca jasne. Na pewno warto im się przyglądać z odwróconej perspektywy Dudka.
DWIE TRUMNY
Trumna 1 i Trumna 2. Obie są generatorami skojarzeń i energii. Obie wymowne w swoich kształtach i rozmiarach. Mała trumienka na dziecko. Trumna, w której są dwaj żołnierze z dwóch różnych obozów – przypominają najsłabszą kartę w talii, obaj są dla siebie lustrzanym odbiciem. Trumienki wysyłane francuskim kolaborantom jako złowrogi znak i trumna, którą pewnego burzowego dnia otrzymuje Louis-Ferdinad Céline – wynalazca plugawej, pełnej niezgody na świat literatury, lekarz biedaków, antysemita, kolaborant, autor Śmierci na kredyt, Podróży do kresu nocy czy niedawno odnalezionej i gwałtownie przetłumaczonej na polski Wojny.
TRZY KARAWELE
Trzy karawele składają się na jeden obraz-historię. Jedna karawela jest błądzeniem. Druga odnajdywaniem drogi. Trzecia to ciągnąca się przez wieczność podróż. Wszystkie razem służą Bagińskiemu do odwrotu w stronę czasów, w których mity rozlewały się na fakty, a świat zdawał się przestrzenią pełną tajemnic, obietnic i niejasnych wróżb. Wystarczy gapić się na ten obraz trochę za długo, a poczujesz ten specyficzny smak przełomu XV i XVI wieku, kiedy to część zdobywców i marynarzy potrafiła zachowywać się jak nieokiełznane, boże dzieci, których przeznaczeniem jest gubić się we mgle i szukać raju na ziemi. Noc utopijnych piratów. „Tylko wola życia w płomieniach: życia na nowo”[ref]Kathy Acker, Imperium postradanych zmysłów, tłum. Patrick Leftwich[/ref].
PRACA SEZONOWA
Ludzie sprowadzeni do bycia pracownikami. Sytuacja stłoczenia, ciemności, tymczasowości, masowości. W głowach brzęczą kursy walut, godziny pracy, powtarzalne czynności, te same widoki. Piętrowe łóżka jako wielopoziomowy koszmar – od nocnego bólu zęba na szkolnej wycieczce (Polska, Bochnia, ciemność) do postpostpamięciowych widziadeł z serwowanych przez historię zagład.
DUDEK I KALIGULA
Kolejne spotkanie Dudka i Kaliguli. Kilka sekund przed podniesieniem Kaliguli za nogi i strąceniem go z tronu szalonego cesarza. Kiedy Dudek obserwuje historyczne malowidło, ma wrażenie, iż Kaligula dozna ulgi, a jego koniec wcale nie będzie końcem, bo okaże się jakimś pięknym odwrotem, nagłą i odświeżającą zmianą perspektywy. Kiedy Kaligula zawiśnie, Dudek westchnie, a historia przyspieszy w nieoczekiwanym i nieracjonalnym kierunku.
OBLĘŻENIE
Scena bitewna, która okazuje się być sceną wielkiej dezorientacji. Ludzie, którzy oblężają siebie nawzajem. Biedactwa, dla których pozycja Kaliguli – nogami twardo na ziemi – jest czymś naturalnym. Wyłanianie się postaci z tła. Na niebie, a może na morzu, objawia się coś, co jest dostępne zarówno postaciom z obrazu, jak i osobom oglądającym. Wszyscy powinniśmy czuć się oblężeni.
RZYMIANIE
Najpierw było mocarstwo. Potem uformowany szyk legionów, których zadaniem było podtrzymywać mocarstwo przy życiu. Ta historia nie kończy się dobrze, a dodatkowo – powraca jako coraz większa farsa. Bagiński próbuje uchwycić moment, w którym szyk legionów zamienia się w abstrakcję, a abstrakcja – w farsę, która może nam zaraz spaść na głowę.
NALOT DYWANOWY
Złowroga gra niebieskiego i błękitu, które przez tytuł mogą przypomnieć prace Andrzeja Wróblewskiego albo fakt, iż pierwszy nalot dywanowy zastosowano na początku II wojny światowej, aby zaatakować Warszawę. Im dłużej patrzysz, tym trudniej dostrzec ci w tym abstrakcję. Oto świat twardo stąpającego po ziemi Kaliguli, którego racjonalność jest szaleństwem i dla którego postęp znaczy unicestwienie.
KACZKI
Kolejne z rozpulchnionych wspomnień. W dniu swoich osiemnastych urodzin Bagiński siedział na ławce przy Królikarni i podziwiał kaczki, które z biegiem lat przestawały być tym, czym wydawały się pierwotnie. Praca nad własną przeszłością przy użyciu metodologii patrzenia „na opak” i bycia w odwrocie. W pewnym momencie historii wszechświata kaczki Bagińskiego nasiąkną totemicznymi mocami.
ŻYCIE TOWARZYSKIE
Scenka rodzajowa, którą Bagiński zobaczył dziesięć tysięcy lat temu, a potem, w 2023 roku, musiał ją po prostu jakoś namalować. Moment, w którym odwrócona perspektywa Dudka pozwala zobaczyć przyszłość w majakach przeszłości. Życie towarzyskie, które nadciąga.
DUDEK/KALIGULA
Opozycja Dudek/Kaligula uwieczniona w scenie zderzających się czasowości. Olej, gwasz i ołówek odnoszą się do różnych wymiarów czasoprzestrzennych – nachodzą na siebie i układają się w nowe konfiguracje. Bagiński historiozoficzny. Zmultiplikowane Dudki kontra kardynałopodobny Kaligula. Obok – grot strzały z czasów małp malujących w jaskini Lascaux i przybywający z komiksowej przyszłości kot, który ewidentnie grozi komuś pięścią.
POLOWANIE
Bitewna scenka uformowanych w nieśmiertelnego żółwika legionistów zostaje zakłócona wizjami drapieżnika, który właśnie dopadł swoją ofiarę. Kolejny przykład udanych eksperymentów na czasowości – obrazy Bagińskiego pozwalają zobaczyć nachodzące na siebie epoki, zderzające się perspektywy i równoległe rzeczywistości.
LAS W NOCY
Tylnymi drzwiami wchodzi Leopold Buczkowski – jeden z tych pionierów literatury, którzy, niczym Dudek, musieli dokonać jakiegoś odwrotu perspektywy albo świadomości, aby móc pisać o tym, co kiedyś się wydarzyło i nie chce przestać trwać. „Podniosło się nad ziemią fioletowe słońce i ziemia na zboczach zaczęła parować żółtawym kożuszkiem. Chaim z Dudim przesiedzieli w krzakach do zmierzchu, nikt nie wrócił. Bliżej i dalej, po zrębie i czarnym lesie, szczekały psy, palił strzał za strzałem”[ref]Leopold Buczkowski, Czarny potok[/ref].
Mateusz Górniak






