Norweska gwiazda "Wartości sentymentalnej" Renate Reinsve od pewnego już czasu realizuje się zawodowo poza swoją ojczyzną. Amerykańskie projekty jak "A Different Man" i "Backrooms. Bez wyjścia" już niebawem przeplecie występem w Europie. Aktorka została bowiem główną gwiazdą "If Love Should Die" – zbliżającego się filmu o postaci Mary Wollstonecraft, osiemnastowiecznej myślicielki uważanej za prekursorkę nowoczesnego feminizmu. O powstaniu produkcji mówiło się już od trzech lat, ale – jak zapewnia World of Reel – w końcu wchodzi on w fazę realizacji.
W główną rolę filozofki, pisarki i protofeministki wcieli się oczywiście Reinsve. Zdaniem dziennikarzy otoczą ją między innymi Johnny Flynn (seriale "Strefa gangsterów" oraz "Ripley"), Tom Sturridge ("Chronologia wody"), a także Vicky Krieps ("W gorsecie").
Za reżyserię oraz autorski scenariusz produkcji odpowiada Mia Hansen-Løve – francuska twórczyni, autorka "Wyspy Bergmana" oraz "Pięknego poranka". W swoim filmie przytoczy okres 12 lat z życia Wollstonecraft, które odtworzą jej drogę na szczyt intelektualnego środowiska Anglii swojego czasu. Kluczowym elementem fabuły ma być także rewolucja francuska, która dla Wollstonecraft stała się niezwykle ważnym impulsem dalszego intelektualnego rozwoju. Hansen-Løve będzie pracowała z Claire Mathon (operatorka filmów "Spencer" czy "Portret kobiety w ogniu") oraz swoją zaufaną montażystką Marion Monnier.
Warto zaznaczyć, iż w czasach, kiedy Wollstonecraft głosiła swoje poglądy na temat równości kobiet wobec mężczyzn, były one niezwykle odważne i świeże w dyskursie. To właśnie jej publikacje wskazujące, iż kobiety wcale nie są gorsze od mężczyzn, a widoczne w tamtym czasie różnice wynikają raczej z gorszego dostępu do edukacji i elitarnych stanowisk, stały się ważnym fundamentem dalszego myślenia feministycznego. Wollstonecraft przez wielu uznawana jest więc za matkę współczesnego ruchu feministycznego. Wartym odnotowania jest również fakt, iż jej córką jest Mary Shelley, czyli autorka "Frankensteina".
Jestem zachwycona, iż wreszcie mogę zrealizować film, do którego przygotowywałam się od tak długiego czasu i który jest mi szczególnie bliski. To ogromne wyzwanie: przenieść postać Mary Wollstonecraft na ekran po raz pierwszy w historii. Bardzo cieszę się również, iż wspiera mnie tak utalentowany, oddany zespół, oraz iż mogę dzielić tę przygodę ze wspaniałą Renate Reinsve – powiedziała w oświadczeniu twórczyni.
Zdjęcia do filmu mają ruszyć już w tym miesiącu. Obejmą one Wielką Brytanię i Francję, ale i Portugalię oraz Skandynawię. Film trafi na ekrany w przyszłym roku, a Hansen-Løve z całą pewnością liczy na jego premierę na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Cannes.
"If Love Should Die" – co wiemy?
W główną rolę filozofki, pisarki i protofeministki wcieli się oczywiście Reinsve. Zdaniem dziennikarzy otoczą ją między innymi Johnny Flynn (seriale "Strefa gangsterów" oraz "Ripley"), Tom Sturridge ("Chronologia wody"), a także Vicky Krieps ("W gorsecie").
Za reżyserię oraz autorski scenariusz produkcji odpowiada Mia Hansen-Løve – francuska twórczyni, autorka "Wyspy Bergmana" oraz "Pięknego poranka". W swoim filmie przytoczy okres 12 lat z życia Wollstonecraft, które odtworzą jej drogę na szczyt intelektualnego środowiska Anglii swojego czasu. Kluczowym elementem fabuły ma być także rewolucja francuska, która dla Wollstonecraft stała się niezwykle ważnym impulsem dalszego intelektualnego rozwoju. Hansen-Løve będzie pracowała z Claire Mathon (operatorka filmów "Spencer" czy "Portret kobiety w ogniu") oraz swoją zaufaną montażystką Marion Monnier.
Reżyserka filmu, Mia Hansen-Løve
Warto zaznaczyć, iż w czasach, kiedy Wollstonecraft głosiła swoje poglądy na temat równości kobiet wobec mężczyzn, były one niezwykle odważne i świeże w dyskursie. To właśnie jej publikacje wskazujące, iż kobiety wcale nie są gorsze od mężczyzn, a widoczne w tamtym czasie różnice wynikają raczej z gorszego dostępu do edukacji i elitarnych stanowisk, stały się ważnym fundamentem dalszego myślenia feministycznego. Wollstonecraft przez wielu uznawana jest więc za matkę współczesnego ruchu feministycznego. Wartym odnotowania jest również fakt, iż jej córką jest Mary Shelley, czyli autorka "Frankensteina".
Jestem zachwycona, iż wreszcie mogę zrealizować film, do którego przygotowywałam się od tak długiego czasu i który jest mi szczególnie bliski. To ogromne wyzwanie: przenieść postać Mary Wollstonecraft na ekran po raz pierwszy w historii. Bardzo cieszę się również, iż wspiera mnie tak utalentowany, oddany zespół, oraz iż mogę dzielić tę przygodę ze wspaniałą Renate Reinsve – powiedziała w oświadczeniu twórczyni.
Zdjęcia do filmu mają ruszyć już w tym miesiącu. Obejmą one Wielką Brytanię i Francję, ale i Portugalię oraz Skandynawię. Film trafi na ekrany w przyszłym roku, a Hansen-Løve z całą pewnością liczy na jego premierę na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Cannes.
"Piękny poranek" – zwiastun ostatniego filmu Mii Hansen-Løve









![Karta walk KSW 121. Gdzie i o której oglądać galę? [TRANSMISJA NA ŻYWO]](https://i.iplsc.com/-/000NAPH5AIP4EN3G-C461.jpg)




