Od około roku mój syn mieszka z Martą, ale nigdy nie poznaliśmy jej rodziców. Wydaje mi się to dziwne, więc postanawiam sprawdzić, o co chodzi.
Zawsze starałam się wychować syna tak, by przede wszystkim szanował kobiety swoją babcię, matkę, żonę, córkę. Uważam, iż szacunek do kobiet to najważniejsza cecha mężczyzny. Razem z mężem zapewniliśmy synowi dobrą opiekę, wychowanie i wykształcenie. Zrobiliśmy wszystko, aby miał najlepszy start w dorosłość. Nie chcieliśmy wyręczać go w życiu, ale mimo to kupiliśmy mu dwupokojowe mieszkanie w Warszawie. Pracował wprawdzie, ale nie był jeszcze w stanie samodzielnie wynająć czy kupić lokalu.
Nie podarowaliśmy mu tego mieszkania od razu choćby mu nie powiedzieliśmy, iż jest już jego. Dlaczego? Bo syn mieszkał z dziewczyną, właśnie z Martą. Od około roku byli razem, bez żadnego kontaktu z jej rodziną, co uznałam za niepokojące.
Niedawno okazało się, iż matka Marty to dawna sąsiadka mojej koleżanki. Usłyszałam od niej coś, co bardzo mnie zaniepokoiło. Okazało się, iż gdy jej mąż zaczął mniej zarabiać, teściowa wyprosiła go z domu, a prawdziwe absurdy zaczęły się później Pani Aneta, mama Marty, związała się z żonatym, bogatym mężczyzną. Z kolei babcia Marty, podobnie jak córka, miała romans z żonatym facetem. Na dodatek często zmuszała córkę i wnuczkę, żeby jeździły do jego domku na wsi i pomagały mu na gospodarstwie.
Z tego powodu mój syn miał już kilka nieprzyjemnych sytuacji ze swoją przyszłą teściową. Najbardziej martwię się jednak tym, iż matka i babcia Marty nastawiają ją przeciwko ojcu.
Dziewczyna wyraźnie jest zżyta z tatą, ale przez te dwie kobiety ich relacja jest narażona na niebezpieczeństwo. A na domiar złego Marta postanowiła rzucić studia. Uważa, iż mężczyzna powinien utrzymywać rodzinę. Owszem, nauczyłam syna odpowiedzialności, ale oby tylko nie spotkały ich żadne trudności. Co będzie, gdy coś pójdzie nie tak? Jak ona wtedy pomoże swojemu mężowi? A tak przy okazji przepisałam mieszkanie z powrotem na siebie, bo wiem, jak to życie bywa jak mówi stare polskie przysłowie, lepiej dmuchać na zimne. Co prawda, co przed ślubem kupione, ten po rozwodzie dzielić nie musi, ale Marta to taka sprytna dziewczyna, iż mogłaby wyprowadzić mojego pana dżentelmena z mieszkania choćby w samych skarpetkach.











