W dzisiejszym świecie wszystko się ze sobą porównuje. Produkcja, która odniesie sukces, niemal natychmiast doczekuje się rzekomych naśladowców, a jeszcze częściej staje się punktem odniesienia dla powierzchownych porównań narzucanych przez media. Taki zabieg zwykle przynosi jednak więcej szkody niż pożytku nowym
produkcjom.Nie ma chyba bardziej oklepanego i wyświechtanego porównania niż „jak u Orwella”. W założeniu ma ono opisywać świat totalnej inwigilacji i kontroli obywateli. Problem polega na tym, iż przez lata było używane tak często i w tak wielu niepasujących kontekstach, iż w dużej mierze straciło swoje znaczenie. Wiele osób posługujących...