„Od deski do deski” Jana Mioduszewskiego w BWA Zielona Góra

magazynszum.pl 1 tydzień temu

Jeśli historyczka i historyk sztuki mieliby wyobrazić sobie przestrzeń o wysokim natężeniu obrazów, to jedną z ich pierwszych wizji byłby prawdopodobnie Atlas Mnemosyne Aby’ego Warburga. Hamburski badacz w latach 1924-1929 kompletował ten wizualny zbiór, liczący ostatecznie 63 panele obite ciemną tkaniną, do których przypięte zostały między innymi wizerunki dzieł sztuki, widoki budowli i fragmentów architektury, mapy oraz wycinki z prasy. Warburg stworzył nie tylko własne uniwersum oparte na relacjach obrazu, myśli, pamięci i przestrzeni, ale przede wszystkim ukształtował nowe metody badań wizualności.

Atlas Mnemosyne powstawał w czasie, gdy ruchy awangardowe były już w pełni ukształtowane, jednakże w dziele Warburga intonowane są przede wszystkim progresywne ramy interpretacyjne jego ikonologii. Jednym z badaczy, który zaproponował odczytanie dzieła jako obiektu awangardowego, był Georges Didi-Huberman, który użył pojęcia „montażu” do określenia metody budowania zestawień u Warburga[ref]G. Didi-Huberman, Atlas Mnemosyne jako montaż, „Konteksty – Polska Sztuka Ludowa” 2011, nr 2-3, str. 143-147.[/ref]. Zaakcentował on sposób, w jaki reprezentowany zostaje czas – postrzegany nie jako „przed” i „po”, a jako „wędrujący album pamięci wzorowany na nieświadomości, pełny niejednorodnych obrazów, nasycony anachronicznymi i prastarymi elementami, przepojony czernią tła, które gra często rolę pustego miejsca, dziury w pamięci”[ref]Ibidem, str. 145.[/ref]. Postrzeganie Atlasu Mnemosyne jako konstruktu polegającego na usuwaniu podziałów i wzajemnym przenikaniu się obrazów stanowi istotny pomost między spuścizną badań Aby’ego Warburga a ostatnio powstałymi pracami Jana Mioduszewskiego.

Jan Mioduszewski, „Od deski do deski”, widok wystawy, BWA Zielona Góra, fot. Karolina Spiak
Jan Mioduszewski, „Od deski do deski”, widok wystawy, BWA Zielona Góra, fot. Karolina Spiak
Jan Mioduszewski, „Od deski do deski”, widok wystawy, BWA Zielona Góra, fot. Karolina Spiak

Prezentowane dzieła Jana Mioduszewskiego powstawały między 2014 a 2025 rokiem, co sprawia, iż wystawę Od deski do deski możemy oglądać jako rodzaj małej retrospektywy. Stanowi ona przegląd szerokiego spektrum zainteresowań artysty z ostatnich dziesięciu lat, który zostaje zamknięty w nieformalnych lub nazwanych cyklach prac. Do ostatniego z nich należą Kaprysy – obrazy stanowiące nadrealne przedstawienia hybryd postaci ludzkich, z meblami i elementami architektury, będące wizualnymi nawiązaniami i przetworzeniami malarstwa nowożytnego, dokładniej ujmując manieryzmu. Mioduszewski odnosi potencjał, który znajduje poprzez uwspółcześnienie historycznego nurtu, do kwestii egzystencjalnych, związanych z upływem czasu, przeobrażeniem, zmianami w obrębie naszych tożsamości, traktując zaprzeszłą ramę jako rodzaj metafory. Nasuwa na siebie tym samym kilka czasowości – XVII wiek, fin de siècle (konstruując przedmioty-postaci z mebli secesyjnych), międzywojnie (pomyślmy o quasi-portretach André Massona czy Giorgia de Chirico) oraz tu i teraz (poprzez skupienie na „ja” i fluktuacje tożsamości).

Jan Mioduszewski „Ruiny i kwiat”, 2018, akryl i listwy na płótnie, 65 × 50 cm, „Od deski do deski”, BWA Zielona Góra, fot. Karolina Spiak
Jan Mioduszewski, „Tadeusz Kantor w Paryżu”, 2018, akryl i olej, listwy i płyty na płótnie, 74 × 50 cm, „Od deski do deski”, BWA Zielona Góra, fot. Karolina Spiak
Jan Mioduszewski, „Bez tytułu (Jeno wyjmij mi z tych oczu…)”, 2024, olej na płótnie, 40 × 30 cm, „Od deski do deski”, BWA Zielona Góra, fot. Karolina Spiak

Rozszczepiając bryłę mebla w układy drewnianych organicznych kształtów, artysta świadomie dąży do wywołania w nas pareidolii – zjawiska polegającego na doszukiwaniu się określonego kształtu w zbiorze przypadkowych elementów, pejzażu, materii nieożywionej. Poprzez rozpoczęty proces sięga jeszcze dalej, dokonując dekonstrukcji nie tylko na samym obiekcie, ale na naszym widzeniu ogółem[ref]D. Folga-Januszewska, Jan Mioduszewski. Wątpić myśleć patrzeć, w: Jan Mioduszewski. Fabryka mebli, red. A. Rayzacher, Fundacja Lokal Sztuki / lokal_30, Warszawa 2015, str. 37.[/ref]. Owe zabiegi wprowadzają w najważniejszy element praktyki Mioduszewskiego, czyli zagadnienie dekonstrukcji. Montaże, które czyni, są wynikiem łączenia wcześniej podjętych fragmentacji – porządków historycznych oraz wizualnych, zestawianych od nowa na płaszczyznach swoich płócien i reliefów. Te przywodzą na myśl pierwsze eksperymenty w obrębie prac przestrzennych i kolażu kubistów. Lokalny idiom ikonografii prac Mioduszewskiego, jak korzystanie z meblościanek i wzornictwa PRL’u, przywodzi na myśli nie paryskich, a pokrewnych im artystów pochodzących z Europy Wschodniej, którzy swoje próby w obrębie kubizmu budowali w oparciu o barwne anegdoty przywiezione przez Władimira Tatlina[ref]Wedle relacji Tatlina, dostał się podstępem do pracowni Pabla Picassa, udając modela z dysfunkcją wzroku. Gdy Picasso był przez chwilę nieobecny, Tatlin wyjął szkicownik i zaczął malować rozpiłowane na kawałki skrzypce (w niektórych wersjach historii gitary), które służyły jako martwe natury do kubistycznych eksperymentów z rozszczepieniem obrazu. Metoda ta została spopularyzowana przez kolejnych artystów tworzących w duchu kubizmu. Historia została opisana w eseju: K. Akinsha, Konstruktor Wasyl Jermiłow. Urzeczony materialnością, w: W oku cyklonu. Modernizm w Ukrainie, red. K. Akinsha, K. Denysova, Muzeum Sztuki w Łodzi, Łódź 2015, s. 89-90.[/ref].

Jan Mioduszewski, „Głowa meduzy”, 2025, olej na płótnie, 73 × 65 cm, „Od deski do deski”, BWA Zielona Góra, fot. Karolina Spiak
Jan Mioduszewski, „Czarny kwadrat”, 2016, akryl i element mebla na płótnie, 50 × 40 cm, „Od deski do deski”, BWA Zielona Góra, fot. Karolina Spiak
Jan Mioduszewski, „Zły sen Katarzyny Kobro”, 2025, olej na płótnie, 73 × 65 cm, „Od deski do deski”, BWA Zielona Góra, fot. Karolina Spiak
Jan Mioduszewski, „Wędrowiec”, 2025, olej na płótnie, 73 × 65 cm, „Od deski do deski”, BWA Zielona Góra, fot. Karolina Spiak

Mioduszewski nie porzuca swojego długofalowego projektu, jakim jest Fabryka Mebli, czyli działalność artystyczna negocjująca granice między realizmem a iluzją, płaszczyzną a trzecim wymiarem, konstrukcją i dekonstrukcją. Chociaż jego twórczość zbacza ku szerszym zasobom wizualnym, to przez cały czas zostaje zamknięta w drewniano-sklejkowej formie. Sięga po dzieła Giovanniego Belliniego, Caravaggia, Kurta Schwittersa, Mai Berezowskiej, Julio Gonzáleza, tworząc ich wykonane z drewna adaptacje. O ile tytuł Od deski do deski w humorystyczny sposób podkreśla tworzywo, z którego korzysta artysta, o tyle sformułowanie „od słowa do słowa” trafnie określiłoby nieprzerwanie prowadzony przez niego dialog z historią sztuki.

Myślenie obrazami Mioduszewskiego na wystawie przybiera formę dwojako scenograficzną – z jednej strony kompozycje jego obrazów opierają się na relacji architektury i aktora, z drugiej tworzą przestrzenne układy na samej wystawie. W swoim parateatralnym, wykreowanym świecie, artysta włącza wątki odnoszące nas do historii społecznej i współczesności, używając emblematycznych postaci takich jak Katarzyna Kobro, Thomas Bernhard lub Tadeusz Kantor, czy nawiązując do aktualnych starć generacyjnych (incydent oblania zupą La Giocondy w Luwrze) i konfliktów zbrojnych (wojna w Ukrainie). Tym gestem Mioduszewski podkreśla nie tylko siłę obrazu, ale także ich konstytutywną rolę w kształtowaniu i rozumieniu otaczającej nas rzeczywistości.

Franciszek Smoręda

Idź do oryginalnego materiału