Oceniamy nowy serial ze świata "Yellowstone". Nie spełnił wysokich oczekiwań

swiatseriali.interia.pl 3 godzin temu
Zdjęcie: INTERIA.PL


Nowy serial "Marshals: historia z Yellowstone" przedstawia dalsze losy Kayce’a Duttona. Na platformie SkyShowtime dostępny jest już pierwszy odcinek, a ja miałam okazję obejrzeć trzy epizody. Produkcja różni się tonem od "Yellowstone", który zdobył serca widzów na całym świecie. Dla niektórych może to być zaletą, ja jednak odczuwam lekkie rozczarowanie.


Na platformie SkyShowtime zadebiutował pierwszy odcinek spin-offu "Yellowstone" – "Marshals: historia z Yellowstone". Poznajemy dalsze losy Kayce’a Duttona po wydarzeniach z finału głównej serii. W roli tytułowej powraca Luke Grimes. Już od pierwszych minut można dostrzec, iż jest to serial nieco inny niż oryginalna produkcja autorstwa Taylora Sheridana.
Bohater dołącza do elitarnej jednostki U.S. Marshals, by wymierzać sprawiedliwość w Montanie. Przypomnijmy, iż Kayce jest najmłodszym synem Johna Duttona (Kevin Costner) i od początku przedstawiany był jako outsider. W przeciwieństwie do rodzeństwa stara się dystansować od bezwzględnych metod ojca i konfliktów wokół rancza. Ma za sobą służbę w Navy SEALs, która znacząco ukształtowała jego charakter. Choć na co dzień sprawia wrażenie spokojnego i wycofanego, w kluczowych momentach trudno mu trzymać nerwy na wodzy.Reklama


Istotnym elementem jego historii jest relacja z Monicą (Kelsey Asbille) – kobietą pochodzącą z rezerwatu Broken Rock – oraz ich synem Tate’em (Brecken Merrill). To właśnie ten wątek w pierwszym odcinku "Marshals: historia z Yellowstone" może okazać się dla fanów sporym zaskoczeniem.


"Marshals: historia z Yellowstone": uwielbiana postać nie powróci


Już na początku pierwszego odcinka zauważamy nieobecność Moniki. Kayce i Tate przeprowadzili się w nowe miejsce, a z ich rozmów da się wyczuć, iż przeżyli właśnie ogromną stratę. Dalsze wydarzenia sugerują, iż bohaterka nie żyje. Wszelkie wątpliwości rozwiewa finał epizodu, gdy Kayce odwiedza jej grób. "Najlepsza część mnie umarła razem z tobą" - mówi.
Brak uwielbianej bohaterki, która z czasem stała się kluczowym elementem serialu "Yellowstone" dla wielu może być ogromnym szokiem. Jak wyjaśnia showrunner produkcji, Spencer Hudnut, śmierć Moniki nie była pierwotnym założeniem twórców wobec dalszych losów Kayce’a. Decyzja o uśmierceniu bohaterki wynikała z potrzeby radykalnej zmiany w życiu bohatera i skierowania go na zupełnie nową ścieżkę.


"Kayce miał w 'Yellowstone' niemal idealne zakończenie" – tłumaczy Hudnut w rozmowie z TVLine. "Jego marzenia w końcu się spełniły. Kiedy zastanawialiśmy się, jak opowiedzieć kolejny rozdział tej historii, uznaliśmy, iż trzeba nim wstrząsnąć. Niestety, tragedia ma tendencję do odnajdywania Kayce’a, więc prędzej czy później i tak musiało wydarzyć się coś złego. Ostatecznie padło na Monikę" - dodał.
Decyzja twórców ma jednak swoje uzasadnienie. Tak traumatyczne wydarzenie nadaje Kayce’owi głębszy rys charakterologiczny. "Yellowstone" zyskało serca widzów między innymi dzięki ukazywaniu trudnych momentów w życiu bohaterów. Bez pośpiechu, z przestrzenią na refleksję. W "Marshals: historia z Yellowstone" to właśnie strata będzie dominującym elementem życia Kayce’a, wpływającym przede wszystkim na jego relacje z Tate'em.


"Marshals: historia z Yellowstone": serial zupełnie inny niż "Yellowstone"


Kayce to, moim zdaniem, najbardziej tajemnicza postać w rodzinie Duttonów. Twórcy "Yellowstone" świetnie zarysowali jego przeszłość, jednak w samym serialu nie mieliśmy okazji poznać go tak blisko, jak na przykład Beth Dutton. Dlatego "Marshals: historia z Yellowstone" jest świetną okazją, by rozszerzyć jego historię.
Nowy serial to zupełnie inna produkcja niż "Yellowstone". To przede wszystkim proceduralny serial policyjny – każdy odcinek opowiada o innej sprawie kryminalnej. W "Yellowstone" natomiast obserwowaliśmy intrygę rozciągniętą na cały sezon. To interesujący zabieg, który wyróżnia "Marshals" na tle pozostałych produkcji z uniwersum. Inny klimat może wiązać się ze zmianą na stołku showrunnera. Taylor Sheridan pełni jedynie funkcję producenta wykonawczego, a twórcą jest znany z serialu "Seal Team" Spencer Hudnut.


Hudnut nie zapomniał jednak o tym, co widzowie tak bardzo pokochali w oryginalnym serialu. "Marshals" obfituje w przepiękne kadry rozległych krajobrazów Montany. Powracają też niektóre postaci, m.in. Gil Birmingham jako Thomas Rainwater czy Moses Brings Plenty jako Mo. Fabularnie jest to jednak bardziej serial akcji niż dramat rodzinny z intrygami – i właśnie w tym aspekcie produkcja nie do końca mnie przekonuje. Po obejrzeniu pierwszych trzech odcinków moje odczucia są mieszane, a wątki poszczególnych bohaterów nie zdążyły jeszcze w pełni mnie wciągnąć. Do tego dochodzi sporo nowych twarzy, które trzeba poznać.
"Marshals: historia z Yellowstone" to potrzebne uzupełnienie historii Kayce'a Duttona. Jakość zostawia jednak wiele do życzenia. W oryginalnym serialu osią fabularną były intrygi rodzinne, które wzbudzały najwięcej emocji, dlatego trudno będzie przestawić się na zupełnie inny ton nowego serialu. Być może niektórym przypadnie on do gustu, ja jednak przyzwyczaiłam się do wysokiego poziomu "Yellowstone" oraz spin-offów "1883" i "1923", dlatego po obejrzeniu pierwszych trzech odcinków "Marshals" odczuwam lekkie rozczarowanie. Nie skreślam jednak tej produkcji. Mam nadzieję, iż kolejne odcinki przyniosą pozytywne zaskoczenie.
Czytaj więcej: Legendarny serial przyniósł mu rozgłos. Powróci do kultowej roli
Idź do oryginalnego materiału