Oburzona Opozda wydała oświadczenie. Poszło o spotkania jej syna z babcią

natemat.pl 11 godzin temu
Joanna Opozda w najnowszym nagraniu opublikowanym w social mediach wyraziła swoje oburzenie na wyrok sądu w sprawie widzeń jej dziecka z babcią Małgorzatą Ostrowską-Królikowską. – Spotkania mają odbyć się w ten sposób, iż ja mam raz w miesiącu jechać do wskazany przez nią adres i zostawić tam mojego trzyletniego synka, bez żadnego spotkania zapoznawczego. Po prostu tam pojechać, wyrzucić Vincenta jak worek kartofli i powiedzieć: "Synu, będziesz teraz z babcią. Nie znasz tej pani, ale zostawiam cię na 2 godziny" – opowiada aktorka, która już napisała w tej sprawie pismo do Rzecznika Praw Dziecka.


Przypomnijmy: Joanna Opozda i Antoni Królikowski pobrali się w sierpniu 2021 roku. Ich związek jednak nie przetrwał próby czasu. Już w lutym, gdy na świat przyszedł ich syn Vincent, do mediów trafiły wieści o rozpadzie relacji pary. W kolejnych miesiącach na oczach fanów byli partnerzy przerzucali się oskarżeniami.

Ona zarzucała mu zdradę z sąsiadką. Potem doszły też kłótnie o alimenty, udostępnianie prywatnych nagrań czy opiekę nad dzieckiem. Choć minęły już trzy lata odkąd Opozda i Królikowski nie są razem, to ich sprawa rozwodowa, wciąż się ciągnie. Natomiast kilka tygodni temu zapadła decyzja sądu w sprawie widzeń chłopca ze swoją babcią Małgorzatą Ostrowską-Królikowską, czyli matka Antoniego Królikowskiego.

Opozda oburzona formą spotkań Vicenta z babcią


To właśnie tę kwestię postanowiła poruszyć w nowej relacji na Instagramie Joanna Opozda.

– Spotkania mają odbyć się w ten sposób, iż ja mam raz w miesiącu jechać do wskazany przez nią adres i zostawić tam mojego trzyletniego synka, bez żadnego spotkania zapoznawczego. Po prostu tam pojechać, wyrzucić Vincenta jak worek kartofli i powiedzieć: "Synu, będziesz teraz z babcią. Nie znasz tej pani, ale zostawiam cię na 2 godziny. Potem po ciebie wrócę". I mam go zostawić kuratorowi, który doprowadzi go do babci. Wyobrażacie sobie taką sytuację? Żeby takie piekło i taką traumę zafundować trzylatkowi – mówiła wyraźnie oburzona.

– Byłam u psychologa, który powiedział, iż to jest karygodne. Że to jest łamanie praw dziecka, iż jest to fundowanie traum na całe życie dziecku. Panie w przedszkolu również napisały mi, jak wyglądał proces adaptacyjny, jak bardzo Vincent zżyty jest ze mną i moją mamą i jak długo zajęło, żeby poczuł, iż ta przestrzeń jest bezpieczna – dodała.

Wspomniała również, iż wysłała w tej sprawie pismo do Rzecznika Praw Dziecka, ale wciąż czeka na odpowiedź. Przyznała, iż "czuje ogromną niesprawiedliwość" wobec siebie i dziecka. – Dlatego chciałam o tym powiedzieć na głos. Może ktoś miał taką sytuację, chociaż jest to sytuacja absurdalna – dodała i na koniec wspomniała, iż sam ojciec Vincenta, czyli Antoni Królikowski nie zabiega o widzenia się z synem. Podobno nie widział go do 2,5 roku.

Idź do oryginalnego materiału