„Obsesja” to film o miłości aż po grób. I to niejeden. Czy to najlepszy horror 2026 roku? A może romans? Straszny film o kocie? Jedno jest pewne: moje życzenie się spełniło, bo o takim filmie marzyłem.
Żarty się skończyły. Curry Barker to połowa komediowego duetu prowadzącego na YouTubie kanał „That’s a bad idea”. Tym razem jednak nie będzie głupotek, pranków i skeczy. Barker napisał, wyreżyserował i zmontował pełnometrażowy film. Zachcianka internetowego twórcy? Spokojnie, „Obsesja” to nie kinowa twórczość pokroju Buddy i Friza. Nie mamy do czynienia z kolejnym ego-onanistą z internetu, który robi sobie dobrze sobą. Barker nakręcił horror, a raczej makabryczny romans. Kosztował jedynie 750 tysięcy dolarów, a od majowej premiery zarobił już grubo ponad 200 milionów, zostawiając w tyle takie potencjalne hity jak „Gwiezdne Wojny: Mandalorian i Grogu”. To jest horror, którego słusznie boi się konkurencja.
Więcej kultury? Pan Od Kultury zaprasza na
Facebooka i
Film Obsesja, najlepszy horror 2026?Straszna miłosna obsesja
Baron „Bear” Bailey (Michael Johnston) chce wyznać koleżance z pracy, iż czuje do niej miętę. Jest zbyt nieśmiały, więc przełamuje „magiczny patyczek” (One Wish Willow) spełniający życzenia. Zadziałało. Od tej pory, tak jak sobie wymarzył, Nikki (Inde Navarrette) „kocha go najbardziej na świecie”. Jak to w takich historiach bywa, idylla gwałtownie idzie w pierony. Uczucie mutuje w morderczą obsesję. Nikki wpatruje się nocami w swojego lubego, nie odstępuje go na krok. Zakleja drzwi taśmą, by nie mógł pójść do pracy. Składa mu ofiary. Dziewczyna dosłownie się glitchuje. Niekontrolowane wrzaski i wypróżnianie się. Napady szału. Lęk separacyjny. Autodestrukcja. Wymarzona miłość staje się chorobliwym uzależnieniem. Formą pasożytniczą, która osacza i pożera ofiarę.
Gdzieś w środku tego miłosnego zombie wciąż tkwi prawdziwa Nikki. Czasem dochodzi do głosu błagając o ratunek, ale czy można ją jeszcze ocalić? Jest jeden sposób, ale…
Obsesja to straszny horror? Recenzja filmuDlaczego „Obsesja” jest tak straszna? Fatalne zauroczenie i miłość cuchnąca martwym kotem
„Bierz co chcesz, choćby deszcz i z włosów wiatr” – tym cytatem można streścić, jak bardzo Barker czerpał z popkultury. Groteska, makabreska, klasyczny amerykański horror z kampowym sznytem, body horror. Można doszukać się w „Obsesji” inspiracji „Misery”, „Martwym Złem”, „Fatalnym Zauroczeniem”, „Zagraj dla mnie Misty” oraz oczywiście filmami o opętaniach. Leitmotiv „make a wish” pierdylion razy przemieliły literatura, komiksy i filmy, m.in. niedawna „Substancja” (podobny motyw dzwonienia na „infolinię” z reklamacją). To wszystko już było, ale u Barkera działa jak nowe i nie trąci wielokrotnie odgrzewanym bigosem z balkonu. Dlaczego?
„Obsesja” nie jest horrorem, w którym fabuła jest tylko pretekstem do obcinania kończyn, patroszenia i dźgania, jak np. niedawna „Małpa”. Okrucieństwo w „Obsesji” wynika nie z przemocy fizycznej, ale emocjonalnej. Zamiast straszyć, wywołuje dyskomfort. Twój mózg otrzymuje bodźce, które są jak anomalie w przewidywalnym kodzie odczytywanej rzeczywistości. Musi poradzić sobie z nienaturalną motoryką postaci na ekranie. Z nienaturalnymi odbłyskami światła. Z ciszą, która aż swędzi. Z cieniami, które wyglądają jakby coś wycięto z obrazu.
Gdy konkurencyjne horrory są fotoplastykonami pozwalającymi na oglądanie zła z zewnątrz, z komfortowej i bezpiecznej odległości, „Obsesja” wciąga cię do środka. Curry Barker zamyka cię w ciasnych kadrach z niepokojąco niewykorzystaną przestrzenią. Tkwisz w tym klaustrofobicznym dramacie jak w klatce, w mieszkaniu cuchnącym moczem i kocim truchłem. Za blisko. Jest ci z tym źle, uwiera cię to. Gdy Nikki na imprezie czyta swój makabryczny manifest, czujesz cringe mieszający się z obrzydzeniem i lękiem.
Obsesja to straszny film? Horror o miłości czy po prostu makabryczny romans?Gdy antagonista jest protagonistą
Barker to doświadczony rzemieślnik. Latami kręcił w internecie krótkie formy, w tym shorty, więc dobrze rozumie rytm i timing filmu. Nie marnuje czasu w zbędne sceny. „Obsesja” ma tylko 90 minut – w sam raz, a „koleś z internetu” potrafi efektywnie wykorzystać każdą sekundę i skutecznie przykuć uwagę. Małymi środkami potrafi zadać potężny cios. Zamiast ciągłych jumpscare’ów stawia na dysonanse i anomalie. Do tego dokonuje dekonstrukcji i deformacji archetypów postaci znanych z podobnych historii. Robi z protagonisty czarny charakter, a z Nikki robi… kota?
Inde Navarrette jako love golem – to nowa królowa horrorów?
„Obsesja” ma niekwestionowaną królową. Każda scena należy do opętanej miłością Inde Navarrette. Staje się twoją obsesją i gdy przez moment nie ma jej na ekranie, zastanawiasz się co wyprawia w domu pod nieobecność swojego ukochanego. Navarrette do tej pory znana była z rólw kilku serialach („Superman & Lois”) i filmach krótkometrażowych, a także ze streamów na Twitchu. Teraz z pewnością Hollywood będzie miało obsesję na jej punkcie. Mocno inspiruje się Mią Goth, eskaluje, jest ekstremalna, ale nie popada w śmieszność jak Ellen (Lily-Rose Depp) w „Nosferatu”. Na pstryknięcie palca żongluje skrajnymi stanami emocjonalnymi od śmiechu po rozpacz i furię. Jest zwykłą dziewczyną z sąsiedztwa, która po chwili staje się golemem, dokonuje zooantropii, popełnia zbrodnie i próbuje stać się makabryczną mimikrą Sary. Potworność, makabra, ohyda… ale „Freaky Nikki” nie tylko przeraża, ale budzi też współczucie.
Szaleńcze grymasy odtwórczyni roli Niki , gwałtowne przejścia od sweet do creepy robią niesamowitą grozową robotę. Wzbudziło to moje skojarzenie z „Pearl”, a to bardzo dobre skojarzenie. Seria jej irracjonalnych zachowań nabiera coraz to większego rozpędu, tym bardziej dramatyczne i straszne wydaje się to gdy jej prawdziwe ja, próbuje desperacko wyjść na powierzchnie i zdjąć ten mroczny czar, który każe jej kochać kogoś kogo choćby średnio lubi
– pisze o Inde Navarrette Biblia Horroru.
Obsesja, recenzja filmu – dosłownie wciągający horrorKultowa obsesja
„Obsesja” jeszcze nie zeszła z afisza, a już uważana jest za film kultowy. To zdecydowanie nie chwilowy błysk w deszczu popkulturowych perseidów. W „Obsesji” mnóstwo jest tropów i wskazówek. Gdy tylko film trafi na streaming, rozpocznie się polowanie na detale, rozgrzebywanie teorii spiskowych i rozkładanie każdej sceny na czynniki pierwsze. Będziemy rozmawiać o tym jak działa klątwa One Wish Willow, co się działo z duszą Nikki oraz czy rzeczywiście Baron to prawdziwy potwór w filmie. Prawdziwa obsesja na punkcie „Obsesji” dopiero się zacznie.
„Obsesja” została zrobiona za mniej niż milion dolarów. Następny film Barker kręci już dla studia Blumhouse. 26-letni filmowiec idzie drogą najlepszych współczesnych reżyserów kina grozy, jak Zach Cregger, Osgood Perkins, Jordan Peele i bracia Phillipou. Robi kino z pasją i miłością. A może też obsesją? Niech lepiej uważa, czego sobie życzy…
pisze Łukasz Adamski (interia.pl)Więcej kultury? Pan Od Kultury zaprasza na
Facebooka i









![Tak Anglicy złamali opór Chorwatów [WIDEO]](https://sf-administracja.wpcdn.pl/storage2/featured_original/6a332f40ef1ba5_98627789.jpg)





![Dali koncert w Teksasie. Efektowny gol Chorwata [WIDEO]](https://sf-administracja.wpcdn.pl/storage2/featured_original/6a330a30c89024_87994308.jpg)

