Na Disney+ startuje dziś serial „Furious” (czy – w polskim wydaniu – „Obsesja”, jeżeli ktoś uzna, iż tych było na ekranie za mało). Sprawdzamy, czy warto zanurzyć się w kryminalny dreszczowiec z Emmy Rossum w roli początkującej agentki FBI na tropie seryjnej zabójczyni.
„Jest piękna. Poślubia, zabija i znika!” – wykrzykuje do widzów rodzimy plakat thrillera „Czarna wdowa”, na kanwie którego powstała „Obsesja„. Tak jak filmowy odpowiednik z 1987 roku, serial opowiada o pościgu za morderczynią, która bierze na cel zamożnych mężczyzn. W miejscu sensacyjnej intrygi o powierzchownym zainteresowaniu samą sprawczynią twórczyni Liz Meriwether („Zepsuta krew”) układa złożoną historię o traumie, zemście i kobiecym gniewie. Czy warto przejść przez nią do samego końca?
Obsesja – o czym jest serial Disney+ z Emmy Rossum?
Mówiąc krótko: tak. Zwłaszcza iż pierwszych kilka odcinków, które zobaczycie na premierę (trzy z dziesięciu – ja widziałem przedpremierowo całość) nie do końca odzwierciedla poziom reszty serialu. „Obsesja” startuje od energicznego, acz nieszczególnie jeszcze odkrywczego rozstawienia gatunkowej planszy. Pod względem doboru postaci i centralnego wątku w zawiązaniu akcji dostrzeżecie podobieństwa z choćby „Obsesją Eve”.
Po jednej stronie jest tu początkująca agentka FBI, Alice (Emmy Rossum, „Shameless”): była nowojorska detektywka z traumatyczną przeszłością, ambitna i zdeterminowa do pracy w wydziale przestępstw seksualnych, acz zepchnięta do aplikanckiej harówki w alarmowym call center. Po drugiej: Catherine (Lola Petticrew, „Nic nie mów”), nakładająca kolejne tożsamości niczym bohaterka „Obiecującej. Młodej. Kobiety” wyrachowana morderczyni o skrupulatnym modus operandi, ale i skrytą misją, której wagę akcentuje wartość netto każdej ofiary. Co dokładnie skierowało ją śladem miliarderów? Jak daleko sięgnie Alice, by poznać prawdę? I co kieruje w tym wszystkim samą agentką?
„Obsesja” (Fot. Hulu)Tonacją i składowymi „Obsesja” momentalnie wpisuje się w nurt popularnych kryminalnych narracji o niekonwencjonalnych śledczych i stopniowo uczłowieczanych zbrodniarzach. Obecność Briana Kirka („Dzień Szakala”), reżysera dwóch pierwszych odcinków, sugeruje zresztą, iż pościg za zabójczynią zagra tu właśnie pierwsze skrzypce.
Dopiero kolejne odsłony, nad którymi zza kamery czuwały Destiny Ekaragha („The End of the F***ing World”) i Karena Evans („Nierozłączne”), w pełni uwydatniają i kobiecą perspektywę, i cały zamysł projektu Meriweather. Ten z odcinka odcinek zyskuje nowe warstwy. Staje się w równej mierze porywającym thrillerem, co dołująco aktualną refleksją o rozczarowaniu instytucjami i systemową bezsilnością. Refleksją, która oczywiście jak ulał pasuje do społecznego klimatu mierzonego sprawą Epsteina.
Obsesja – mroczny thriller o cynizmie epoki Epsteina
Oglądając „Obsesję”, nie da się nie pomyśleć o udostępnionych w ostatnim półroczu setkach zaczernionych stron akt w sprawie pedofilskiej afery. I cynizmie, z jakim sprawa ta znów została zamieciona pod dywan. U Meriweather wątek spoza ekranu, oczywiście odpowiednio zamaskowany, wyznacza oś narracji o tym, czego społeczeństwo decyduje się nie widzieć, co sankcjonuje jako sprawiedliwość, a co uznaje za przekroczenie – i czy w bieżącym świecie te pojęcia przez cały czas cokolwiek jeszcze oznaczają.
W przypadku Alice niebagatelna – tu ostrożnie ze spoilerami – jest jej relacja z mężczyznami, zwłaszcza dwoma gliniarzami: przemocowym ekschłopakiem Marshallem (Jake Lacy, „Biały Lotos”) i sojusznikiem z czasów pracy w wydziale zabójstw Dannym (Scoot McNairy, „Narcos: Meksyk”).
„Obsesja” (Fot. Hulu)Emmy Rossum (również producentka wykonawcza serialu) gra agentkę z mroczną przeszłością niesamowicie. Podkreślane w częstych zbliżeniach, chłodnie – choć wiecznie zatroskane – oczy, których nie potrafi dosięgnąć wkładany przez Alice fasadowy uśmiech, niosą ogrom zawiłych emocji. Rozplątanie ich zajmuje „Obsesji” kilka godzin – i już sam ten proces z powodzeniem skłoni was do cotygodniowych powrotów przed ekrany.
Determinacja, z jaką postać toruje sobie drogę przez patriarchalną twierdzę FBI, przypomina o Clarice z „Milczenia owiec” – i choć o takie porównanie serial prosi się parokrotnie, jeszcze adekwatnsze wydaje się skojarzenie z „Detektywem”. Zwłaszcza iż Alice jest dalece mniej nieskazitelną heroiną od Clarice z filmowego klasyka Jonathana Demme’a. Podobnie jak poprzez wątek Catherine, serial rozmyśla przy niej nad etycznymi granicami wymierzania sprawiedliwości, nie stawiając przy tym żadnego twardego osądu.
Lola Petticrew jako Catherine jest zresztą równie znakomita co Rossum – zwłaszcza w momentach, w których odsłania ona przed widzami najbardziej rozbrojoną stronę swojej zabójczyni. Towarzyszący tym chwilom, parokrotnie wracający w serialu hit Rihanny jeszcze nigdy nie brzmiał tak smutno jak u Liz Meriweather.
Obsesja – czy warto oglądać serialowy thriller Disney+?
Tak jak dwie główne bohaterki, tak i sam serial nie pozwala nazbyt łatwo się zdefiniować. Nie brakuje tu scen, które (słusznie) wprawią was w spory dyskomfort, a tematyka dotyka bodaj najgorszych stron ludzkości, ale twórcy poszli jej nieco na przekór i wpletli w serial sporą dozę humoru – a choćby zaskakująco udany wątek miłosny.
„Obsesja” (Fot. Hulu)O ile jednak lżejsza część „Obsesji” sprawdza się doskonale, ilekroć na ekranie pojawia się choćby Scoot McNairy jako Danny: „dobry duch” po stronie Alice, tak do paru innych, ciut zbyt stereotypowych postaci drugiego planu (szczególnie w gronie agentów FBI) można już mieć pewne zastrzeżenia. Pod sam koniec sezonu czeka was też przynajmniej jeden zwrot akcji, który nieco nazbyt dogodnie wpasuje się w przyszykowany pod niego finał.
To jednak tylko drobiazgi – i wcale nie stępiają siły wyrazu „Obsesji”. Nie mam większych wątpliwości, iż poświadczy o tym liczba nominacji do statuetek Emmy, które prawdopodobnie posypią się pod adresem produkcji w przyszłym roku. Będzie to zasłużone. Meriweather znakomicie wykorzystała gatunkowe chwyty, centralne kreacje i spójny przekaz, by skierować uwagę na kwestie, które budzą największą społeczną frustrację. A powinny wzniecać furię.
















