OBCY: ZIEMIA – nowa jakość w klasycznej franczyzie SCI-FI (choć z kanonem na bakier)

film.org.pl 9 godzin temu

Obcy: Ziemia otrzymał zielone światło na drugi sezon, o czym pisaliśmy jakiś czas temu, co według ScreenRant stanowi najlepszy dowód na to, iż kanon tej ikonicznej serii zeszedł na drugi plan i nikt nie miał z tym problemu, bo scenariusz był mocny, bohaterowie ciekawi, a serial się po prostu podobał (choć trzeba być uczciwym, iż bardziej krytykom – 94% na Rotten Tomatoes, niż widzom – 65% i 7,1 na IMDb).

Niemniej jest to jednak dowód na to, iż ludzie bardziej cenią sobie dobrą historię niż pedantyczne trzymanie się utrwalonej przez lata mitologii. Noah Hawley, showrunner znany z Fargo, stworzył serial osadzony przed wydarzeniami z oryginalnego filmu Ridleya Scotta, koncentrujący się na grupie sześciu bohaterów – hybryd, które są syntetycznymi ciałami z przeszczepionymi umysłami śmiertelnie chorych dzieci.

Historia franczyzy Obcy jest i była dosyć burzliwa, a w mitologii panuje – delikatnie mówiąc – bałagan. Pierwsze dwa filmy – Obcy – ósmy pasażer Nostromo oraz Obcy – decydujące starcie Jamesa Camerona – uznawane są za bezsprzeczne arcydzieła i tony atramentu wylano rozważając która jest lepsza. Późniejsze produkcje raczej dzielą fanów, choć super-mroczny Obcy 3 Davida Finchera ma wielu i fanów, i obrońców (choć i krytyków nie brakuje), ale już dziwaczny Obcy: Przebudzenie od autora Amelii wzbudza co najmniej mieszane uczucia, a na serię Obcy kontra Predator pozostaje już tylko spuścić zasłonę miłosierdzia.

Powrót Scotta w Prometeuszu i Obcym: Przymierzu na pewno podniósł jakość (choć wielu klnie je w żywy kamień), ale sprawę skomplikował i wprowadził sporo sprzeczności z wcześniejszymi produkcjami. Obcy: Romulus z kolei próbował połączyć oryginalne filmy z prequelami, co mu się dosyć zgrabnie udało.

Obcy: Ziemia – siłą rzeczy ostatni – nie pokrywa się w zasadzie z żadną wcześniejszą wersją kanonu, choć trzeba mu przyznać, iż sprytnie unika też większości pułapek. W przeciwieństwie do Obcego: Romulusa, który np. poświęcał czas na wyjaśnianie cyklu życiowego Ksenomorfa i porządkowanie znanego z wcześniejszych części świata, serial Hawleya porzuca np. koncepcję, iż android David z Obcego: Przymierza stworzył ksenomorfa jako broń biologiczną.

Zamiast tego twórcy śmiało prą naprzód z nową historią, ufając, iż widzowie nadążą (i nie obrażą za bardzo). Serial jest wciągający, brutalny i mocno nieprzewidywalny, z jednej strony wypełniony ukrytymi niespodziankami dla długoletnich fanów, z drugiej sprytnymi nawiązaniami dowodzącymi przynależności do klasycznego uniwersum.

Choć zmiana kanonu mogła wydawać się prostą drogą do katastrofy w i tak już bardzo skomplikowanej serii, Obcy: Ziemia sprawia, iż opowieść pozostaje sprawna i lekka, choć nowatorstwo, wprowadzenie nowych gatunków i zepchnięcie ksenomorfa na drugi plan, może być kontrowersyjne. Łatwo byłoby zgubić się w gąszczu zawiłego świata franczyzy, tymczasem Hawley podjął adekwatną decyzję ignorując nadmierne komplikacje i opowiadając świeżą, oryginalną historię.

Idź do oryginalnego materiału