
O cywilizacji misiaków.... Recenzja: Star Wars: Ewoki
Turbo tempo narzuciliśmy, nie ma co zwalniać! Grunt to dobra organizacja! Wszystkie nowości- z tych zaplanowanych na marzec- już Wam przedstawiliśmy... a potem przyszły święta i nie było chwili, by zasiąść do komputera 😂. Trzeba nadrabiać. Na początek- oczywiście!- panel komiksowy. Zapraszam do recenzji.Informacje/Pierwsze Wrażenia:

Star Wars Ewoki to samodzielny album osadzony w uniwersum Gwiezdnych Wojen. Skupia się na niewielkiej rasie, która stacjonuje na lesistym księżycu Endora. Jak potoczyły się losy tych miśków po wydarzeniach z Powrotu Jedi? Czy kogoś to interesuje? 😅 Jak widzicie- mnie (choć z tego, co pamiętam, coś tam o Ewokach czytałem lata temu....).

Autorem albumu jest Steve Orlando, który nie jest nowicjuszem w uniwersum. Kojarzycie Za Milion Kredytów, opowieść o Hanie i Chewbacce? To właśnie jego! Pomysł na historie Ewoków zilustrowała Laura Braga. Jej prace możemy kojarzyć z recenzowanego niedawno albumu Ścigani. Zeszyt wyszedł w Polsce pod sztandarem wydawnictwa Egmont i klubu Świat Komiksu.
Zarys fabularny:

"Grupa łowców nagród i ryzykantów dowodzona przez oficera Imperium przybywa na lesisty księżyc Endora w poszukiwaniu tajnego składu śmiercionośnej broni! Czy jest jednak przygotowana na spotkanie z wojowniczymi Ewokami, które pokonały już tak wielu imperialnych żołnierzy? Kim jest tajemniczy nowy ewocki wojownik powracający do Wioski Jasnego Drzewa, i jaki jest jego związek z Wicketem W. Warrickiem?"
Wrażenia:

Ewoki nie są najlepszą rzeczą, która przydarzyła się starej trylogii. Mimo wszystko- to klasyk. To, co aktualnie studio ma do powiedzenia na ich temat może okazać się bardzo istotne. Tym bardziej iż moja wiedza sprzed lat jest już... niekanoniczna. Musicie więc zrozumieć moje nastawienie do lektury. Był to obowiązek. I jak?

Historyjka jest... prosta. Powiedziałbym wręcz, iż bajeczkowata. Podejrzewam, iż powstała dla czystej euforii tworzenia. Dla rozwinięcia fauny lesistego księżyca i opowiedzenia czegokolwiek byle było powiązane z Ewokami, przybliżyło ich "kulturę", awansując tym samym misie do rangi prawdziwej społeczności, a nie gwiezdnowojennej głupotki. Z założenia jest lekko. Może to i dobrze? Zawsze się przyda coś, by wnieść Nową Nadzieję i świeży powiew do ciężkich ostatnio komiksów z uniwersum. Efekt? Starwarsowa dobranocka o przyjaźni, poświęceniu, braterstwie.

Nawet jeżeli nie jest to rzecz wybitna, czytało mi się dobrze. Fajnie było odkrywać lesisty księżyc Endora- jego piękne krajobrazy i wielkoludzkie wampiry. Dla młodych fanów i jako ciekawostka- spoczko. Poza tym- muszę się przyznać- jeden plot twist mnie zaskoczył. Nie wiem, jak dałem się na to złapać- ale szanuję. Podejrzewam, iż moją czujność stłumiła urocza otoczka. jeżeli szukacie oddechu od gęstniejącej Ciemnej Strony- to polecam.



![Przygotowania do „Czarownic” na ostatniej prostej. niedługo premiera w Variete [ZDJĘCIA]](https://krknews.pl/wp-content/uploads/2026/04/659929502_1261942279457359_7749426894138888380_n-768x511.jpg)









